Bożydar Iwanow: Frustracja napastnika. Lewandowskiemu w listopadzie przyda się reprezentacyjne „wolne”

  • Redakcja

Od dłuższego czasu przyglądam się z dużą uwagą temu, co dzieje się z Robertem Lewandowskim. Nie na boisku, choć pewnie także jego prezencja na nim przekłada się na nastrój „RL9”. Wypowiedzi naszego najlepszego piłkarza od miesięcy są dość intrygujące. Polemizuje, krytykuje, ocenia wszystkich dookoła. Najmniej siebie. To szczerość czy zrzucanie winy na innych? A może oznaka frustracji?

Najpierw był „słynny” wywiad dla niemieckiego „Der Spiegel”, w którym „Lewy” podważył politykę transferową Bayernu Monachium. Potem zmiana menedżera i rozstanie z Cezarym Kucharskim, który modelowo poprowadził jego karierę. Zaloty w kierunku wymarzonego Realu Madryt, które jeśli nawet nie były jednostronne, to przecież nikt nie zmuszał Polaka do przedłużania umowy z Bawarczykami, gwarantującej mu olbrzymią podwyżkę. Nieudany mundial, a po nim nieprzyjęcie „na klatę” tematu, jakby to również nie jego forma miała znaczący wpływ na wynik całego zespołu w Rosji. Brak gola w trzech meczach Ligi Narodów i zaledwie trzy oddane w nich strzały. Jeden celny. W Bayernie też bez „szału”. Z Ajaksem Amsterdam „czapką” nakrył go dziewiętnastoletni Mathijs De Ligt. I w końcu wypowiedzi dotyczące regulaminu Ligi Narodów i stwierdzenie, że nie są to dla niego ważne rozgrywki. Słowa dotyczące błędnie dobranej przez Jerzego Brzęczka taktyki na spotkanie z Italią były przysłowiową …. truskawką na torcie.

Już za kadencji Adama Nawałki pojawiały się głosy, że „Lewy” jest drugim selekcjonerem. Oglądając nawet skrawki ukrywanych treningów, widać było gołym okiem, że przy trenerze stoi głównie Lewandowski. Wiadomo, że bez niego nie byłoby ani finałów EURO, ani turnieju w Rosji. Jak w obu z nich się zaprezentował, wszyscy mamy jeszcze w pamięci. Słabsza dyspozycja na starcie nowego sezonu też nie poprawia mu humoru. Były napastnik Lecha Poznań sprawia wrażenie coraz bardziej przewrażliwionego. Na swoim punkcie. Wszystko co złe, to nie ja. Winny jest brak transferów, słabsi partnerzy, system gry albo niższa ranga rozgrywek. To nie fair. W stosunku do wszystkich.

Skoro podczas listopadowych gier jeden mecz jest towarzyski, z Czechami, a drugi co prawda z Portugalią, ale już o nic, a do tego w rozgrywkach, które nie wywołują u kapitana naszej reprezentacji emocji, to niech nie przyjeżdża. Niech nabierze dystansu. Może to odrobinę oczyści atmosferę. Bo ta z pewnością idealna nie jest.