Po przerwie na kadrę wraca Łukasz Piszczek

  • Redakcja

Już dzisiaj (początek o godz. 20.30) po meczach Ligi Narodów rozgrywki wznowi niemiecka Bundesliga. W pierwszym meczu trzeciej kolejki Borussia Dortmund z Łukaszem Piszczkiem w składzie podejmie na Signal Iduna Park Eintracht Frankfurt. I jest faworytem tego pojedynku.

Dortmundczycy po dwóch ligowych meczach mają na swoim koncie 4 punkty. Po dość ostrym strzelaniu – wygrana 4:1 – na inaugurację przeciwko RB Lipsk, przyszedł bezbramkowy remis w Hanowerze. Nie pomógł wypożyczony z Barcelony Paco Alcacer. Nie pomógł, bo… nie wszedł na boisku. Czy trener BVB Lucien Favre postawi na niego już w dzisiejszym spotkaniu?

Napastnik z Tindera pogrąży Hannover 96?

Szwajcar na pewno nie będzie mógł skorzystać z usług dwóch obrońców. Od początku sezonu urazu ścięgna uda nie może wyleczyć Turek Ömer Toprak, a niedawno ze zgrupowania reprezentacji Portugalii musiał wyjechać Raphael Guerreiro, który także doznał kontuzji uda, tyle że mięśnia. Zdrowy i bez kadrowego „obowiązku” jest nasz Łukasz Piszczek. Ostatnio niemiecki dziennik „Bild” poinformował, że 65-krotny były reprezentant Polski utrzymał swoje miejsce w radzie drużyny. To nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę pozycję i staż Piszczka – w ekipie z Zagłębia Ruhry Polak występuje już od ośmiu lat. Oprócz niego w tym szacownym gronie, mogącym np. negocjować sprawy organizacyjne z zarządem klubu, znaleźli się inni doświadczeni i długoletni gracze Borussii: Marco Reus i Marcel Schmelzer, a także Julian Weigl oraz zaledwie od lipca grający dla BVB Thomas Delaney. Dokooptowanie do tej czwórki Duńczyka jest bez wątpienia wyrazem zaufania od trenera Favre.

Ciekawe, czy dzisiaj szkoleniowiec Borussii, lubujący się w taktyce 1-4-3-3, da szansę pokazania się napastnikowi Mariusowi Wolfowi? 23-latek za 5 mln euro latem przeszedł do BVB z… Eintrachtu. Jak na razie były piłkarz frankfurckiej ekipy nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Może zrobi to w starciu ze swoim byłym klubem?

Eintracht zaczął obecny sezon od potężnego łomotu 0:5 z Bayernem Monachium w meczu o Superpuchar Niemiec. Trzy gole dla Bawarczyków strzelił wówczas Robert Lewandowski:

Później gracze Adiego Hüttera nadspodziewanie szybko (odpuścili?), bo już w pierwszej rundzie odpadli z krajowego pucharu, który przecież zdobyli sezon temu po kapitalnym meczu z Bayernem. Tym razem sprawili swoim kibicom wielki zawód, przegrywając z czwartoligowym (!) SSV Ulm 1 do 2. Jeśli zaś chodzi o Bundesligę, to tutaj zespół z Frankfurtu gra ze zmiennym szczęściem. W pierwszej kolejce nie miał co prawda większych problemów z pokonaniem na wyjeździe Freiburga 2:0, ale już w drugiej rundzie z Werderem Brema nie obyło się bez piłkarskich dramatów. Inauguracja ligowa na Commerzbank Arenie nie wyszła gospodarzom, którzy pierwszego gola stracili już w 23 minucie. Co gorsze, 10 minut później czerwoną kartkę po brutalnym faulu na Theodorze Gebre Selassie obejrzał defensor Eintrachtu Jetro Willems, a że wcześniej boisko opuścił kontuzjowany Carlos Salcedo, to plan taktyczny trenera Hüttera legł w gruzach. Mimo tych przeciwności jego gracze zdołali wyrównać, dzięki bramce z karnego Sebastiena Hallera. Ambitna postawa nie przyniosła choćby remisu, bo w szóstej minucie doliczonego czasie gry fantastycznym i celnym strzałem z rzutu wolnego popisał się reprezentant Kosowa Milot Rashica…

„Niestety, mimo dobrego występu, nie udało nam się zwyciężyć z Werderem. Utrata gola pod koniec meczu boli, ale nie zepchnęła nas z obranego kursu. Dalej chcemy piąć się do góry. Co do spotkania z Borussią to bez wątpienia czeka nas trudny mecz. W ubiegłym sezonie byliśmy przecież blisko korzystnego wyniku. Nie mogę się już doczekać meczu na fantastycznym stadionie w Dortmundzie. Mam nadzieję, że wywieziemy stamtąd dobry rezultat” – powiedział gracz Eintrachtu Jonathan de Guzman (eintracht.de).

Kursy na ten mecz w forBET: Borussia – 1.45, remis – 5.00, Eintracht – 7.00