Wysłać rywalkę na brazylijską Copacabanę

  • Redakcja

W nocy z soboty na niedzielę odbędzie się gala UFC 228 w Dallas, gdzie Karolina Kowalkiewicz stoczy najprawdopodobniej swój najcięższy bój w dotychczasowej karierze. Polka zmierzy się z Jessicą Andrade (18-6) i jedno jest pewne – Łodzianka musi wspiąć się na szczyt swoich możliwości, żeby wygrać tę walkę, która jest nieoficjalnym eliminatorem w drodze do walki o pas organizacji.

Ta walka miała odbyć się na początku tego roku. Kontrakty były podpisane, a większość szczegółów była ustalona, jednak Kowalkiewicz miała zapalenie płuc i postanowiła przełożyć termin tej potyczki na nieco późniejszy termin. Brazylijce nie było po drodze z tym planem, więc postanowiła nie patrzeć na naszą rodaczkę i stoczyła inny pojedynek z Tecią Torres. Dwa miesiące po tej walce, którą wygrała Andrade, Polka stoczyła swój bój z Felicą Herrig, z którego również wyszła zwycięsko. W ten weekend jednak nie będzie tak łatwo.

Kowalkiewicz podkreśla, że jest przygotowana na próby obalenia, które są znakiem rozpoznawczym jej rywalki. Podobno przygotowania do walki zakładały, że w końcu 26-latce uda się sprowadzić pojedynek do parteru, ale i na to „nasza” Karolina ma ponoć receptę. Trenerzy i sparingpartnerzy podkreślali, że obecne przygotowania 33-latki są najlepszymi jakie kiedykolwiek miała. Poprawiła swoją szybkość i przede wszystkim siłę ciosu, co ma być kluczowe w starciu z tak wymagającą rywalką. Ponadto Polka góruje nad swoją rywalką warunkami fizycznymi i – jak zapewnia sama zawodniczka – zamierza to wykorzystać.

Bukmacherzy są bezlitośni i w roli faworytki tego starcia stawiają Andrade (kursy w forBET: Andrade – 1.25, Kowalkiewicz – 4.00). Polka przekonuje jednak, że nie przejmuje się tymi zestawieniami i skupia się tylko na zadaniu, które ma do zrealizowania. Nam pozostaje życzyć jej powodzenia, bo – śledząc jej vlogi, które mogliście oglądać na naszych łamach – można było się zżyć z tą jakże uroczą zawodniczką.