Farshad Ahmadzadeh: chcę grać w reprezentacji Iranu

  • Redakcja

Zapraszamy do lektury rozmowy z Farshadem Ahmadzadeh, zawodnikiem Śląska Wrocław.

Jesteś pierwszym piłkarzem z Iranu w polskiej lidze. Jak się z tym czujesz?

Polska to fajny kraj. Wrocław jako miasto bardzo mi się podoba. Lubię przebywać tutaj. Kibice są fantastyczni, wszyscy ludzie wokół bardzo mili. Nie mogę się doczekać kolejnego meczu.

Dlaczego zdecydowałeś się przyjechać do Polski i grać w Śląsku Wrocław?

Miałem oferty z Turcji i Belgii, które były lepsze z finansowego punktu widzenia, ale chciałem się przede wszystkim rozwijać. Rozmawiałem z niektórymi menadżerami i powiedziano mi, że Wrocław to ciekawe miasto, a Śląsk to bardzo dobry zespół. Wrocławski klub to świetne miejsce dla kogoś, kto chce się rozwijać, więc zdecydowałem się tu przyjechać.

Co wiedziałeś o naszym kraju przed przyjazdem?

Coś tam wiedziałem. Mój przyjaciel, który mieszka i pracuje w Polsce to profesjonalny siatkarz [Milad Ebadipur – przyp.red.] i opowiedział mi wiele rzeczy o waszym kraju – np. dlaczego go kocha i dlaczego Polska jest świetnym miejscem dla sportowców, których interesuje rozwój.

Odrzuciłeś więc oferty z silniejszych lig i zdecydowałeś się dołączyć do polskiej drużyny. Rozumiem, że zamierzasz iść powoli, krok po kroku i stąd decyzja o przeniesieniu do Ekstraklasy?

Dokładnie. Postanowiłem podejście do mojej kariery stopniowo. Krok po kroku rozwijać się i budować swoją markę. Przemyślałem to dokładnie przed podjęciem decyzji oraz poprosiłem o opinię kilka innych osób, a wniosek był taki, że Polska jest bardzo dobrym krajem na mój kolejny krok w profesjonalnej piłce. Po pewnym czasie i hektolitrach przelanego potu na treningach będę mógł awansować i zrobić kolejny krok.

Piłkarz z Iranu wzorem dla polskich kopaczy

Słyszałem, że jesteś bardzo popularny w Iranie. Masz ponad milion fanów na Instagramie, grałeś w filmie!

Tak, wystąpiłem w jednym filmie. To było dla mnie ciekawe doświadczenie. Niemniej jednak, było to dość wymagające, ponieważ trenowałem przez około cztery godziny, następnie miałem krótki czas na relaks, a potem musiałem pozostać na planie filmowym przed kamerą do czwartej-piątej rano. To było naprawdę trudne, ale warte przeżycia doświadczenie.

Jaka jest twoja największa zaleta? Szybkość, technika, a może siła? Co chciałbyś poprawić?

Chciałbym poprawić prawie wszystko. Chodzi o to, że wasza liga wymaga kompletnych graczy…

Gdybyś mógł porównać Lotto Ekstraklasę do irańskiej ligi, to jaka byłaby największa różnica?

Polskie rozgrywki są znacznie bardziej siłowe. W Iranie główny nacisk kładzie się na technikę. Polska to przede wszystkim fizyczność graczy.

Fani na całym świecie śledzili występ Iranu na mistrzostwach świata w Rosji i doceniali waszą grę.

Iran gra bardzo nowoczesny futbol nastawiony na zdobywanie goli. Ludzie w Europie rzadko oglądają nasze mecze ligowe, ponieważ Iran jest w Azji, a różnica czasu jest trudna do pokonania. Ale, jak pokazał ostatni mundial, nasi zawodnicy mogą nie tylko nieźle grać, ale i osiągać przyzwoite rezultaty.

Czy występ reprezentacji Iranu na ostatnim piłkarskim czempionacie zaskoczył jej kibiców? Nie zakwalifikowaliście się co prawda do fazy pucharowej, ale udało wam się uzbierać cztery punkty i wygrać mecz z Marokiem.

Tak, fani byli zaskoczeni szczególnie po drugim spotkaniu, które przegraliśmy z Hiszpanią, ale tylko 0:1. Odbiór tego wyniku w naszym kraju był taki, jakbyśmy wygrali tamten mecz, ponieważ nasi fani po końcowym gwizdku sędziego tańczyli i świętowali. To były dla nich wspaniałe dni.

Iran na mundialu grał bardzo zespołowo. Sam też powiedziałeś w jednym z wywiadów: „za każdym razem staram się grać tak dobrze, jak tylko mogę dla dobra drużyny. Na dalszym planie są gole i asysty”. Czy tego właśnie uczą młodych piłkarzy w Iranie, by to zespół, a nie własne dokonania, stawiać na pierwszym planie?

Tak, ludzie w Iranie są bardzo zżyci ze sobą. Są wychowywani w takim duchu. Chcą być razem. To odbija się na stylu naszej gry – już w reprezentacjach juniorskich przyświeca nam motto „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Drużyna jest zawsze na pierwszym miejscu. Podoba mi się to podejście, ponieważ jeśli zespół wygrywa, oznacza to, że stoi za tym jedenastka ludzi, a nie jedna indywidualność.

Występujesz obecnie w Śląsku Wrocław. Miałeś okazję zagrać w drużynie Iranu U-21. Myślisz, że twój transfer do Europy przybliży cię do gry w seniorskiej reprezentacji Iranu?

Jak już wspomniałem wcześniej, przybyłem tu, aby się rozwijać i w efekcie, co naturalne, aby zakwalifikować się do kadry narodowej Iranu. Nasz trener reprezentacji Carlos Queiroz preferuje graczy z europejskich lig, ponieważ wie, że reżim treningowy w Europie jest znacznie trudniejszy aniżeli w Azji, a irańscy zawodnicy, którzy grają w europejskich drużynach, są dobrze przygotowani do reprezentowania swojego kraju.

Miałeś jakieś obawy przed przejściem do europejskiego klubu?

Nie, nie bardzo. Irańscy zawodnicy są wojowniczo usposobieni i przyjechałem tutaj, by walczyć. W każdym meczu będę starał się do ostatniego gwizdka arbitra i poświęcę całą moją energię dla dobra zespołu. Postaram się odnieść sukces wspólnie z drużyną, nie sam.

Wspomniałeś wcześniej, że twoim przyjacielem jest Milad Ebadipur z siatkarskiej Skry Bełchatów. Czy planujesz obejrzeć go z trybun na żywo? A może on przybędzie do Wrocławia, by wpaść na mecz Śląska?

Tak, oczywiście. Wiem, że obecnie Milad jest w Iranie, w swoim rodzinnym mieście. Jeszcze zanim podpisałem kontrakt ze Śląskiem, umówiliśmy się, że jeśli przejdę do polskiego klubu, to pojadę do Bełchatowa i obejrzę jeden z jego meczy, a on dotrze do Wrocławia i zobaczy mnie grającego w Śląsku. Oczywiście nalegałem odrobinę mocniej, bo Śląsk ma większy stadion [śmiech], więc trochę zaszedłem tym Miladowi za skórę.

Wskazywałeś wcześniej w wywiadach, że z Europy tylko garstka ludzi obserwuje ligę irańską. Myślisz, że na Twój transfer do Śląska Wrocław mogła mieć wpływ dobra postawa drużyny narodowej Iranu na mundialu w Rosji?

Wydaje mi się, że nie miało to wymiernego wpływu na mój transfer, może tylko w niewielkim stopniu. Niemniej jednak, inne transfery piłkarzy z naszej narodowej drużyny do Europy – czterech-pięciu zawodników – zostały z pewnością napędzone w skutek naszego występu na mistrzostwach świata. Myślę więc, że w ogólnym rozrachunku mundial w Rosji był katapultą do europejskiej piłki dla co najmniej kilku moich rodaków.

Nauczyłeś się już jakiś słów po polsku?

Tak: „dzień dobry”, „dziękuję”, „piłka” i „czas”.

A co sądzisz o polskiej kuchni? Czy próbowałeś już którejś z naszych lokalnych potraw?

Polskie jedzenie jest podobne do tego w Iranie. Jest bardzo różnorodne i dlatego mi odpowiada.

Czy masz rodzinę we Wrocławiu?

Nie, mieszkam sam.

Tęsknisz za nią?

Oczywiście, ale na szczęście nie tak bardzo, ponieważ żyję sam, odkąd skończyłem 16 lat i zdążyłem się przyzwyczaić do tego stanu. Zacząłem żyć na własną rękę w młodym wieku, ponieważ w moim rodzinnym mieście nie mieliśmy drużyny piłkarskiej, a co za tym idzie musiałem jechać do sąsiedniego miasta, by trenować i uczyć się.

W Iranie mieszkałeś ostatnio i grałeś w Teheranie, który jest sporo większy od Wrocławia, prawda?

Tak, Teheran jest kilka razy większy. Ale daleki jestem od narzekania. Wrocław to miłe miasto z mnóstwem miejsc, w których można się zrelaksować. Dodatkowo wszystko jest na wyciągnięcie ręki.

Rozmawiał: Dominik Senkowski