Zdarzyło się wczoraj #41 – cyrk w Legii na całego

  • Redakcja

Wczorajszy dzień zdominowany został przez wydarzenia toczące się w Legii Warszawa. Mistrz Polski zwolnił swojego dotychczasowego trenera i szuka nowego. Według medialnych doniesień nie będzie nim jednak Adam Nawałka.

Zgodnie z przewidywaniami Dean Klafurić nie jest już szkoleniowcem „Wojskowych”. Po kompromitującym odpadnięciu w 2. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów Chorwat mógł się spodziewać, że jego losy przy Łazienkowskiej są policzone. Nie dano mu nawet szansy powalczyć o fazę grupową Ligi Europy, co przecież niebawem czeka legionistów. Klafurić odchodzi z Legii, choć w poprzednim sezonie wywalczył mistrzostwo Polski i zdobył Puchar Polski. W stołecznym klubie wymagania są jednak wyższe niż indziej w naszym kraju. Tak fatalny występ w kwalifikacjach Champions League musiał doprowadzić do zwolnienia trenera.

Narka Klaf

Szkoleniowca dużo łatwiej wywalić, niż połowę piłkarzy. Niestety w Polsce zawodnicy aż za bardzo mają tego świadomość, dlatego wciąż jesteśmy piłkarsko w tyle. Tymczasowym następcą „Klafa” został jego były asystent Aleksandar Vuković. Kto zaś na stałe obejmie stery w Legii? Tego nie wiadomo. „Przegląd Sportowy” poinformował, że nowym opiekunem mistrza Polski nie będzie Adam Nawałka. Mimo, iż spekulacji medialnych na ten temat było w ostatnich dniach co nie miara. Jedni dziennikarze twierdzą, że to warszawski klub zrezygnował z zatrudniania Nawałki. Inni przekonują, że to były selekcjoner naszej kadra odrzucił propozycję „Wojskowych”. Obojętnie, która wersja jest prawdziwa, fakty są takie, że Legia musi szukać trenera. Ponownie. To będzie czwarty szkoleniowiec przy Łazienkowskiej w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Klub ze stolicy idzie chyba na rekord w ilości zatrudnianych opiekunów. W takim przypadku ciężko o jakąkolwiek stabilizację drużyny, ciągłość pomysłów na budowanie zespołu. Jest chaos, ciągła zmiana koncepcji rozwoju i nic dziwnego, że wyników w Europie nie ma. Przypomnijmy, że rok temu Legia odpadła ze wszystkich europejskich pucharów już latem, przegrywając z mistrzem Kazachstanu i Mołdawii. Teraz poległa z mistrzem Słowacji w Lidze Mistrzów. Powalczy o awans do Ligi Europy, ale w ostatniej czwartej rundzie eliminacji (jeśli w ogóle do niej dotrze) nie będzie najpewniej rozstawiona, więc szanse awansu do fazy grupowej będą niewielkie. Kolejny rok bez tak wielkich wpływów finansowych może być ogromnym ciosem dla drużyny ze stolicy naszego kraju.

Ustawka z Jerzym Engelem: „Jak ktoś chciał się napić piwa, to nie miałem z tym problemu”

Tymczasem wczoraj do kolejnej rundy kwalifikacji Champions League awansowały m.in. Crvena Zvezda Belgrad, Ajax Amsterdam, PAOK Saloniki (gol Prijovicia!), Astana i Celtic Glasgow. Legia chciałyby być w tym gronie, ale zwyczajnie do niego nie pasuje.

Sentymentalny powrót na tor Hungaroring zaliczył w dniu wczorajszym Robert Kubica. Polak przejechał podczas testów aż 103 okrążenia i wykręcił szósty czas dnia. Z ćwiczeń powinien być więc zadowolony, tym bardziej, że zgromadzeni przy węgierskim torze kibice nagrodzili go gromkimi brawami. Kubica pokazał, że bolid Williamsa może być szybki, jeśli prowadzi go odpowiedni kierowca. Najszybszy okazał się wczoraj George Russell z zespołu Mercedes.