Kwaśna Mina #2 – Powstaniec Tyson, luksusowy Lewandowski i Pazdan w drodze po prawdziwego kebaba

  • Redakcja

W internecie od rana można zobaczyć materiał filmowy, na którym Mike Tyson wspomina „Powstanie Warszawskie”. Reakcje na ten krótki film są tak podzielone, jak Polska w czasie wyborów. Jedni piszą, że to wspaniała inicjatywa i dzięki temu pamięć o niezłomnych Powstańcach zostanie za pomocą takiej sławy jak Mike Tyson jeszcze bardziej rozpropagowana.

Są oczywiście też krytycy, którzy zauważają, że ćpuń  i gwałciciel tylko czyta z kartki, a do tego występuje w koszulce z logo sponsora. A no i jeszcze przecież jest bankrutem i za pieniądze opowiedziałby nawet o tym, że inteligencja bierze regularnie udział w nagraniach do programu „Warsaw Shore”.

Prawda leży oczywiście po środku. Jeśli będziemy oceniać tylko samo nagranie i to, jak wypadł w nim dawny król wagi ciężkiej, to śmiało możemy napisać, że wypadł mizernie. Opuchnięty Tyson siedzi na kanapie i czyta każde napisane dla niego słowo. Nie widać w tym ani trochę przejęcia i autentyczności. Jest to słabe.

Z drugiej strony, to jednak Mike Tyson jest znany pod każdą szerokością geograficzną na kuli ziemskiej. Może dzięki temu filmikowi ktoś usłyszy o tych wydarzeniach. Bo jedyne co jest na poziomie w tym filmie, to jego treść.

Jeśli niewiele się dzieje w europejskiej piłce nożnej, to w polskich mediach, jak kac po sobotniej nocy powraca temat transferu Lewandowskiego do Realu. Można powiedzieć, że „Lewy” na 50 % będzie bronił barw „Królewskich” w kolejnym sezonie. On chce, oni nie.

Podobno kapitan reprezentacji Polski odrzucił propozycję Manchesteru United ze względu na to, że miasto mu się nie podoba. Wydaje się jednak, że skoro w przeszłości w tym brzydkim mieście mogli wytrzymać Beckham i Ibrahimović, to i nasz Lewandowski za sprawą odpowiedniej ilości zer na kontrakcie dałby radę wytrzymać.

Problem w tym, że w Bayernie nikt nie chce słyszeć o odejściu polskiego napastnika. To w sumie dla niego dobra informacja, bo przecież cały czas będzie mógł żyć wraz z Anią w komfortowych warunkach. A to przecież jest najważniejsze, jeśli się jest zawodowym piłkarzem. Komfort über alles.

Strefę komfortu czyli twittera postanowił opuścić Kamil Grabara. Trzeba powiedzieć, że młody bramkarz Liverpoolu w ostatnim czasie zasłynął głównie z głupiego używania social mediów. Teraz wreszcie miał okazję pokazać, że posiada też pewne umiejętności. Polski goalkeeper z dobrej strony pokazał się podczas jednej połowy w towarzyskim meczu przeciwko Manchesterowi United. Oczywiście nie zamierzam wpychać go od razu Brzęczkowi na siłę do kadry, ale może w jego przypadku prawdą jest stare piłkarskie powiedzenie, że bramkarz musi być trochę szalony. Dotychczas myślałem, ze Grabara jest tylko głupi. Teraz mam wątpliwości.

A w Polsce cały czas to samo. Jest początek sezonu, to Pazdan (już wypoczął po Mundialu 😊) usilnie próbuje odejść z Legii. Podobno w grze jest liga turecka. A warto przypomnieć, że jeszcze dwa lata temu tak o możliwym transferze nad Bosfor swojego męża mówiła Dominika Pazdan: „Turcja odpada, zdecydowanie. Po ostatnich zamachach na pewno się nie zgodzę na ten kierunek – nie będę żyła na wiecznej minie. Wymarzony kierunek? Niemcy. Ewentualnie Włochy” (cytat za sportowefakty).

Jeśli doniesienia się sprawdzą, to znaczy że Pazdanom naprawdę jest już źle w Warszawie. Jak widać, jeśli pieniądz się zgadza, to można zapomnieć o wybuchających bombach i skupić się na poznawaniu nowej kultury i integracji z ciekawymi ludźmi. A no i zawsze można zjeść kebaba od prawdziwego Turasa, a nie posiłkować się warszawskimi podróbkami.