Bożydar Iwanow: „Pocałunek śmierci”. Czy wpłynie to na Wasze typowania?

  • Redakcja

Słynne określenie o „pocałunku śmierci” wypowiedziane kiedyś przez ówczesnego trenera Jagielloni Białystok, Michała Probierza w pierwszej kolejce Ekstraklasy zebrały swoje żniwa. Nasze eksportowe zespoły, które od dawna mają problem z łączeniem rozgrywek ligowych jak i europejskich, w miniony weekend zdobyły łącznie cztery punkty. Lech Poznań – jak to ma ostatnio w zwyczaju – wygrał dopiero w końcówce w Płocku po golu Tiby. Górnik zremisował w Zabrzu z osłabioną Koroną Kielce. Mistrz i wicemistrz Polski, czyli Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok, solidarnie przegrały. I to przed własną publicznością. Jeżeli w tej serii spotkań zamierzacie powierzyć swoje fundusze na zakłady z udziałem tych ekip, pewnie będziecie brać to pod uwagę.

Najpierw spotkanie w Kielcach, gdzie przyjeżdża rozbita z każdej strony drużyna siedzącego na walizkach Deana Klafurića. W świętokrzyskiem warszawianom nigdy nie było lekko ale tym razem nie chce mi się wierzyć, by stołeczna jedenastka znowu przegrała. Przy takim potencjale kadrowym, nawet z zagubionym we własnych poczynaniach szkoleniowcem strzelby Carlitosa czy Jose Kante muszą w końcu wystrzelić. Gorzej niż z Lubinem czy Trnavą grać się już nie da. Chyba remisik uda się ze „Złocisto-Krwistymi” uzyskać? Ja na to bym stawiał.

W niedzielę zaczynamy od Zabrza, gdzie zjeżdża były piłkarz Górnika Dariusz Dźwigała, dziś opiekun Wisły z Płocka. Kto oglądał pucharowe spotkanie Ślązaków z Trenczynem ten wie, że polska drużyna dość nieszczęśliwie przegrała. Zmiany w składzie znów z pewnością będą, bo na Słowacji w czwartek musi wyjść wypoczęta grupa zawodników – szansa na awans jest mimo wszystko realna. Jako, że w życiu trzeba czasem ryzykować, to postawiłbym jednak na gospodarzy. Drużyny „Dźwiga” zazwyczaj zaczynają funkcjonować dopiero po jakimś czasie. Poza tym, to przecież nie on budował płocczan. Historia Jerzego Brzęczka jest powszechne znana.

Jagiellonia jedzie do Gdyni mając w pamięci jak wczoraj na karuzelę wsadziła ich portugalsko-brazylijska młodzież z Rio Ave. Z przebiegu gry wygrana 1-0 „Jagi” to wynik świetny. W rewanżu nie łatwo będzie go utrzymać, ale ten mecz wydaje się w tej chwili ważniejszy. W rywalizacji dwóch wypromowanych przez 1.ligę trenerów – Zbigniewa Smółki i Ireneusza Mamrota – minimalnie stawiam na tego pierwszego. Czyli Arka.

I na koniec wracamy do tytułowego „całusa”. Michał Probierz bardzo by chciał, żeby jego przepowiednia sprawdziła się przy Bułgarskiej. Ale Lech jest zwyczajnie za mocny. Nowi Portugalczycy dość sprawnie przeszli aklimatyzację i ważnymi golami podważają także moją opinię, że ich klasa nie jest warta takich pieniędzy. Póki co część pochłoniętych kwot już się spłaca. Oczywiście na ich dokładną ocenę przyjdzie jeszcze czas. Ale „Kolejorz” po prostu ma lepszych piłkarzy niż Cracovia. I choć w futbolu nie zawsze wygrywa ten, który jest mocniejszy od przeciwnika, to tym razem w mojej opinii taki scenariusz jest godny rozważenia.