Dzień napakowany tenisem najwyższej jakości

  • Redakcja

Kiedy wczoraj o 14:12 Kevin Anderson rozpoczynał bój z Johnem Isnerem, mało kto się spodziewał, że bohaterowie dnia, czyli Novak Djoković i Rafael Nadal, pojawią się około 21. na korcie, żeby rozpocząć drugi półfinał. Jest to wynikiem niezbyt dopracowanych przepisów, które przewidują tak długą grę, która nie musi porywać. Mecz Afrykanera z Amerykaninem obfitował w krótkie wymiany, które wygrywali serwujący.

Nie tylko Anderson jest pokrzywdzony. Zwycięzca drugiego półfinału będzie miał jeden dzień mniej na odpoczynek przed półfinałem, a jeśli już mowa o drugiej parze półfinalistów to też nie musiało być dla nich przyjemne uczucie, kiedy czekali w szatniach na rozstrzygnięcie, kto będzie pierwszym finalistą. Nie wspominając o wymęczonych kibicach… Za to drugi mecz był pokazem tenisa w najlepszym wydaniu. Zupełnie odwrotnie, niż spotkanie poprzedzające to widowisko. Aż szkoda było przerywać ten mecz przy stanie 2:1 dla Serba. W związku z ciszą nocną organizatorzy ok. północy przerwali ten spektakl, który zostanie wznowiony dzisiaj o 14. Tak wczoraj zapowiadaliśmy te starcie i szczerze nie spodziewaliśmy się, że dzisiejszego poranka ten tekst będzie jeszcze aktualny.

Starcie tytanów na Wimbledonie: Djoković – Nadal

Przed Wimbledonem nie spodziewaliśmy się również, że o tej porze – zapowiadając ostatnie mecze tegorocznego turnieju – będziemy wspominać o polskich akcentach takiego kalibru. Iga Świątek dziś o 14. zagra w finale juniorek, gdzie zmierzy się z Leonie Kung. Polka wczoraj w półfinale pokonała Xinyu Wang 7:5, 7:6, a Szwajcarka inną Chinkę, Xiyu Wang 6:4, 6:7, 6:3. Świątek znajduje się wyżej w rankingu WTA niż jej dzisiejsza rywalka (dzieli je 70 miejsc) i wg. bukmacherów jest faworytem wygrania turnieju (kursy w forBET na to zdarzenie: ŚWIĄTEK – 1.35, KUNG – 2.70). Nasza tenisistka walczy o to, żeby zostać czwartą Polką, która sięga po tak prestiżowe wyróżnienie (ostatni taki sukces osiągnęła 11 lat temu Urszula Radwańska).

Nie pompujmy balonika – niech Iga spokojnie gra…

Tuż po meczu Djokovicia z Nadalem na kort główny wybiegną Panie ubiegające się o główną nagrodę. Serena Williams podejmie Angelique Kerber. Obie tenisistki przez niespełna 11 lat spotkały się ośmiokrotnie i tylko dwa razy lepsza okazała się Niemka. Ich ostatni pojedynek był zarazem jedynym na powierzchni trawiastej i również był to finał Wimbledonu. Serena Williams, będąc w ciąży, wygrała to starcie 7:6, 6:3. Teraz Amerykanka zmierza po pierwsze trofeum po narodzinach dziecka. Powrót do tenisowego topu trochę jej zajął i nie był usłany różami, co opisywaliśmy jakiś czas temu.

Ciężki los matek w zawodowym tenisie

Wg. bukmacherów zdecydowaną faworytką tego starcia jest Williams (kurs w forBET na to wydarzenie: WILLIAMS – 1.50, KERBER – 2.85). Kto wie, może w przyszłości na miejscu jednej z finalistek zobaczymy „naszą” Igę Świątek?