Koniec legendy, ale spokooojnie. Rosną kolejne

  • Redakcja

Choć ten ruch był do przewidzenia, wielu mimo wszystko wierzyło, że Tony Parker dogra do 20. sezonu w barwach San Antonio. Że po zakończeniu kariery zostanie na ławce Spurs w roli asystenta. Tak się nie stało. Najwybitniejszy francuski koszykarz w dziejach opuszcza Teksas. Po 17 latach. W tym czasie cztery razy zdobywał mistrzostwo NBA, w 2007 roku został uznany za MVP finałów. Sześć razy wystąpił w Meczu Gwiazd.

„Bardzo ciężko znaleźć słowa, aby oddać, jak ważny był Tony Parker dla naszego klubu przez ostatnie 2 dekady. Od jego pierwszego meczu, gdy miał 19 lat, Tony imponował i inspirował nas – dzień po dniu, mecz po meczu, sezon po sezonie – swoją pasją i poświęceniem. Jesteśmy wdzięczni Tony’emu za 17 lat absolutnie niezwykłych wspomnień” – napisał w specjalnym oświadczeniu trener Spurs Gregg Popovich, z którym Parker współpracował przez całą swoja dotychczasową karierę.

Francuski rozgrywający w poprzednim sezonie grał mało. Tylko 21 razy wyszedł w pierwszej piątce San Antonio. Nic dziwnego, że chciał przejść do drużyny, w której mimo swoich 36 lat pełniłby większą rolę. Wybór padł na Charlotte Hornets, gdzie trenerem-starym kumplem Parkera ze Spurs jest James Borrego. Poza tym, w ekipie „Szerszeni” znakomity rozgrywający będzie mógł współpracować ze swoim rodakiem Nicolasem Batumem. Generalnie Parker ma być zmiennikiem Kemby Walkera. Za 10 mln dolarów w dwa lata.

Francuz zaprzeczał temu, że miał jakiś konflikt z gwiazdą Spurs Kawhim Leonardem. No właśnie… Co z nim? Z kontuzjowaną nogą jest już OK? Nikt tego nie wie. Jego relacja z San Antonio to wyjątkowo rzadko spotykany przypadek. Koszykarz, przypomnijmy w telegraficznym skrócie, odniósł kontuzję, z której próbował się wyleczyć. Nie, nie sam. Przy pomocy swoich lekarzy. Niezwiązanych z jego klubem. Chce odejść z San Antonio, bo jak utrzymuje, stracił zaufanie do swojego pracodawcy. Problem w tym, że pracodawca za odpuszczenie Leonarda żąda niemałej kasy i chce w zamian najlepszych graczy potencjalnego nowego klubu – Lakers? Clippers? Celtics? 76ers? – swojego człowieka. Melodramat trwa.

A propos „Melo”. Oklahoma właśnie stwierdziła, że nie chce Carmelo Anthony’ego. Nic dziwnego, skoro zwolnienie 34-latka pozwoli im zaoszczędzić 100 mln dolarów, jakie musieliby zapłacić w ramach podatku od luksusu. Pytanie, gdzie trafi Anthony rodzi kolejne: kto chciałby przygarnąć podstarzałego gościa z wielki ego po kiepskim sezonie? Sporo mówi się o Houston, które już, natychmiast potrzebuje gracza na pozycję nr 3. W ogóle dużo się mówi o transferach, bo wiadomo – karuzela właśnie się rozkręca. Drugiej gwiazdy – po wyjątkowym LeBronie – szukają przecież Lakersi. Nawet na liście „wolnych agentów” nie brakuje ciekawych nazwisk: Clint Capela, Dwyane Wade, Jabari Parker.

Zostawmy giełdę i spójrzmy przez chwilę na boisko. W końcu gra Liga Letnia NBA, gdzie nie brakuje ciekawych akcji:

Numer 1 tegorocznego draftu w trzecim meczu wreszcie odpalił. Pokazał to, czego od niego oczekują. Na luziku, mimo że przeciwko innej wschodzącej gwieździe Mo Bambie, zdobył dla Suns 17 punktów (6/10 z gry), miał przy tym 13 zbiórek. Co więcej, taki wynik wykręcił nie w swoich butach:

W Lidze Letniej swoim występem zelektryzował nie tylko DeAndre Ayton. 21-letni Turek Furkman Korkmaz z Sixers, choć już nie debiutant, to jednak gracz z niewielkim doświadczeniem, pokazał spore umiejętności strzeleckie. Przeciwko Celtics grał, jak nakręcony. Był praktycznie nie do zatrzymania, a jego 40 punktów, 6 zbiórek i 2 asysty tylko to potwierdzają. Na boisku spędził tylko 28 minut!

Dużo więcej minut kapitalnej koszykówki spod znaku NBA w przyszłym sezonie dostaną polscy telewidzowie. Platforma nc+ właśnie pochwaliła się, że przedłużyła umowę na transmisję NBA w najbliższym sezonie. Pokaże minimum 140 spotkań, z czego jakieś 35 w dogodnym dla polskich fanów czasie w soboty i niedziele. Super!