Zdarzyło się wczoraj #22 – dojrzała Francja wjechała do finału!

  • Redakcja

Francuzi pokonali 1:0 Belgów i awansowali do finału mistrzostw świata w Rosji! Zwycięskiego gola dla „Trójkolorowych” zdobył Samuel Umtiti.

Nie był to wielki mecz w wykonaniu obu drużyn. Na tym etapie turnieju to jednak norma. Oba zespoły miały świadomość, o jak wielką stawkę grają. Dlatego starały się przede wszystkim nie stracić bramki. W takich spotkaniach często decydują stałe fragmenty gry i tak też było i tym razem. Świetne dośrodkowanie Antoine’a Griezmanna wykorzystał stoper Barcelony Samuel Umtiti, dzięki czemu zapewnił Francuzom awans do finału w Moskwie.

Przez większość pojedynku przewagę mieli Belgowie – zwłaszcza w pierwszej połowie. Może nie grali z aż taką pasją, jak przeciwko Brazylijczykom, ale potrafili wykreować sobie kilka sytuacji. Najlepszy w drużynie Roberto Martineza był znów Eden Hazard. Właściwie tylko on utrzymał swój poziom gry z ćwierćfinału z Canarinhos. Reszta jego kolegów wypadła wczoraj nieco bladziej. Kevin De Bruyne miał na przemian dobre i złe zagrania. Jak już udało mu się zaliczyć świetne podanie, to zwykle koledzy nie potrafili go wykorzystać – zwłaszcza Romelu Lukaku. Snajper United zagrał zdecydowanie słabiej niż w poprzednich meczach na rosyjskim mundialu. Samuel Umtiti i Raphaël Varane nakryli go czapką. I tu dochodzimy do najmocniejszych wczoraj punktów reprezentacji Francji.

Ta bowiem wcale nie zagrała wybitnego meczu w ofensywie. Przeciwko Belgom błysnęła jednak w grze defensywnej. W dużej mierze udało jej się zneutralizować przeciwnika, zmuszając go do gry w ataku pozycyjnym. Belgowie tego nie lubią i nie umieją, co momentami aż raziło po oczach. Francuzi bardzo umiejętnie przesuwali się, na swoim normalnym wysokim poziomie grał N’Golo Kanté, który stopował wiele akcji rywala. Sam fakt, że wśród „Trójkolorowych” na największe brawa zasłużyli we wczorajszym spotkaniu Umtiti i Varane, a nie Mbappe czy Griezmann świadczy o tym, że to defensywa była wczoraj kluczem do wygranej Francji. Umiejętne zbilansowanie zespołu, mądrość w rozgrywaniu akcji, boiskowe wyrachowanie – wszystkie te czynniki były w półfinale po stronie zawodników Didiera Deschampsa.

Francuzi cieszą się z awansu do finału i mogą dziś spokojnie przypatrywać się spotkaniu Chorwatów z Anglikami. Bez względu jednak na jego końcowy wynik, i tak to oni będą faworytami niedzielnego starcia w Moskwie.