Czerczesow zaczyna piłkarską zabawę!

  • Redakcja

Już dziś o 17:00 polskiego czasu pierwszy mecz na mistrzostwach świata w piłce nożnej rozgrywanych w Rosji. Na otwarcie turnieju gospodarze zmierzą się z Arabią Saudyjską. Muszą wygrać, jeśli nie chcą szybko odpaść z imprezy.

Rosjanie są faworytami tego starcia. Kurs na to spotkanie w forBET wynosi: 1.40 – 4.25 – 9.00. I to mimo, że Sborna od dawna rozczarowuje. W czterech ostatnich meczach towarzyskich zanotowała trzy porażki (z Brazylią, Francją i Austrią) i jeden remis ( z Turcją). Ostatnie zwycięstwo rosyjskiej reprezentacji w spotkaniu międzynarodowym miało miejsce 17 czerwca 2017 roku. Prawie rok temu! Od tego czasu zanotowała ona jeszcze wygraną nad klubem Dynamo Moskwa, ale trudno tamten pojedynek traktować poważnie.

Nic więc dziwnego, że Rosjanie nie są specjalnie optymistycznie nastawieni do mundialu. Dla nich wyjście z grupy A będzie już sporym sukcesem. Bez względu na to, że trafili do najsłabszej grupy na mistrzostwach. Prócz Arabii zmierzą się jeszcze z Egiptem (19 czerwca) i Urugwajem (25 czerwca). Jak widać – z każdym kolejnym meczem rosyjskim piłkarzom może być coraz trudniej o punkty. Schody będą coraz wyższe. Dlatego tak ważne będzie dla nich to, by dziś wygrać. Komplet oczek z teoretycznie najsłabszą drużyną z Bliskiego Wschodu da im odrobinę komfortu i może nakręcić do jeszcze lepszej gry. Ewentualna wpadka na inaugurację nie będzie wróżyła Rosji niczego dobrego na turniejową przyszłość.

Najnowsza historia nie przemawia zbytnio za rosyjską drużyną. Na ostatnich wielkich imprezach piłkarskich gospodarze swoje pierwsze mecze rzadko kiedy wygrywali. A jak już to czynili, to zwykle dlatego, że należeli do światowego topu. Jak Francja na Euro 2016, czy Brazylia cztery lata temu. Z kolei RPA zremisowało z Meksykiem osiem lat temu, Polska z Grecją sześć lat temu, a Szwajcaria przegrała z Czechami w 2008 roku. Rosja do faworytów mundialu nie należy, dlatego przypuszczamy, że z Arabią Saudyjską może mieć kłopoty. Ale może nas zaskoczy i łatwo wygra?

Jeśli nie, to Sborna już na początku mistrzostw znaczenie skomplikuje sobie drogę do wyjścia z grupy. W fazie pucharowej zwycięzca grupy A zagra z drugą drużyną grupy B, a drugi zespół grupy A z triumfatorem grupy B. Jeśli więc Rosjanie wyszliby z grupy, to w 1/8 najprawdopodobniej trafiliby na Portugalczyków lub Hiszpanów (choć z tymi to nic nie wiadomo po ostatnim zamieszaniu z trenerem). Ich teoretycznie łatwa grupa to efekt losowania rosyjskiej ekipy z pierwszego koszyka. Taki przywilej ma od lat gospodarz każdego turnieju mistrzowskiego. Gdyby Rosjanie nie mieli zagwarantowanego udziału na mundialu 2018, to prawdopodobnie by na nim nie grali.

Trener Sbornej Stanisław Czerczesow przez ostatnie miesiące intensywnie rotował składem i szukał optymalnego ustawienia. Co w trakcie tych przygotowań udało mu się zbudować? Przekonamy się już za kilka godzin. Pewne jest, że gospodarze nie mają takiego lidera, jakim był np: Andriej Arszawin. Wśród powołanych na turniej zawodników jest tylko dwóch, którzy na co dzień występują za granicą: to trzeci bramkarz Władimir Gabułow (Brugge) oraz Dienis Czeryszew (Villarreal). Na upartego tego ostatniego można nazwać największą gwiazdą rosyjskiej drużyny. Czeryszew w ostatnich latach występował w czołowych hiszpańskich klubach: Sevilla, Valencia, Real Madryt, a obecnie w zespole „Żółtych Łodzi Podwodnych”. W żadnej z nich nie potrafił jednak ustabilizować formy i osiąść na stałe. Jego statystyki z poprzedniego sezonu? Cztery gole i trzy asysty w 32 meczach. Skoro taki jest lider zespołu, to wiele to świadczy o całej rosyjskiej drużynie.

Wczorajsza konferencja prasowa Czerczesowa miała osobliwy charakter. Były trener Legii został przez jednego z dziennikarzy zapytany o warszawski zespół. Odpowiedział tak:

W Legii spędziłem wiele wspaniałych chwil. Kibice mieli bardzo duży udział w osiągnięciach drużyny. Bardzo się cieszę, że mogłem tam być  – powiedział trener Rosjan.

Jakby tego było mało, tuż po konferencji pokazał on palcami w stronę dziennikarzy symbol „Elki”, charakterystyczny dla ekipy z Łazienkowskiej. Być może był to początek kampanii „powrót Czerczesowa do Legii”? Rosjanin ma świadomość, że jeśli jego reprezentacja zawiedzie na mundialu, to nie będzie miał czego szukać w swoim rodzimym kraju. Z kolei w Warszawie przyjmą go z otwartymi ramionami.