Obiecujący początek Heynena nadzieją na przyszłość

  • Redakcja

Polscy siatkarze mkną w Lidze Narodów od zwycięstwa do zwycięstwa. Są liderami rozgrywek, mimo że trener Vital Heynen traktuje tę imprezę wyłącznie jako element przygotowań do wrześniowych mistrzostw świata. Za wcześnie by nazywać Belga cudotwórcą, ale trzeba przyznać, że jego pierwsze tygodnie pracy z reprezentacją Polski robią wrażenie.

Nasza drużyna wygrała do tej pory osiem spotkań, przegrała tylko jedno – z Niemcami 1:3. Dziś w nocy pokonała Bułgarię 3:1. W ten weekend także Włochy 3:2 i Japonię 3:0. Brawo, po prostu brawo. Tym bardziej, że w ostatnich trzech meczach zagraliśmy bez kapitana kadry Michała Kubiaka. W ogóle – co weekend Ligi Narodów, to wychodzimy na boisko innym składem. I nie przeszkadza nam to, by kroczyć od wygranej do wygranej. Potencjał w tej ekipie jest tak wielki, że można się zastanawiać tylko, kto ostatecznie znajdzie się wśród powołanych na wrześniowe mistrzostwa świata rozgrywane we Włoszech i w Bułgarii. Bo konkurencja do gry w pierwszej szóstce jest ogromna.

Nasze ostatnie sukcesy w Lidze Narodów pokazują głębię składu, jaką dysponuje Heynen. Belg już na początku pracy z naszą reprezentacją podkreślał, jak duże ma ona rezerwy. Ale chyba w najśmielszych snach nie przypuszczał, że te możliwości biało-czerwoni tak szybko zaczną udowadniać na boisku. Jasne, że nie tylko my traktujemy rozgrywki Ligi Narodów jako trening, okazję do wypróbowania nowych graczy. Ale jeśli w krótkim odstępie czasu pokonuje się Rosjan, Kanadyjczyków, Francuzów, Włochów i Bułgarów, to nie można tego nie docenić. Tym bardziej, że nasza drużyna wciąż jest na początku nowej drogi. Dopiero od miesiąca uczy się filozofii gry w siatkówkę, którą proponuje jej Vital Heynen. Albo mamy tak zdolnych uczniów wśród naszych zawodników, albo trener jest tak doskonałym nauczycielem. A może to i to?

[Tylko u nas] Rozmowa z Piotrem Gackiem, nowym prezesem Onico Warszawa!

Oczywiście wyniki w Lidze Narodów, nawet ewentualna wygrana całych rozgrywek, nie będą miały żadnego znaczenia, jeśli we wrześniu polska kadra nie zaprezentuje się przyzwoicie na światowym czempionacie. Wciąż ciężko wierzyć, żeby biało-czerwonych stać było na obronę mistrzowskiego tytułu. Ale jeszcze przed przyjściem belgijskiego trenera, wydawało się to wręcz niemożliwe. A dzisiaj? Ręki bym sobie za to nie dał uciąć. A już tym bardziej, że możemy się zakręcić gdzieś w okolicach strefy medalowej. Jednak jest to możliwe tylko wtedy, jeśli postęp, jaki w ostatnim czasie czynią nasi siatkarze, będzie wciąż systematycznie kontynuowany.

W kolejny weekend Polacy grać będą w Stanach Zjednoczonych. Tam zmierzą się z gospodarzami, Irańczykami i Serbami. Jeśli z Ameryki przywieziemy, podobnie jak z Japonii, komplet zwycięstw, to będziemy o krok od wygrania Ligi Narodów. Bardzo blisko sukcesu, o którym reprezentacja Polski jeszcze niedawno nawet nie mogła pomarzyć.

Czołówka tabeli Ligi Narodów:

Miejsce Zespół Mecze Z-P Sety Punkty
1. POLSKA 9 8-1 25:7 23
2. Brazylia 8 7-1 23:8 20
3. Francja 8 6-2 20:9 19
4. USA 8 6-2 20:12 17

Dominik Senkowski