Polski Cukier i Anwil – dogonią czy polegną?

  • Redakcja

Obie drużyny z Kujawsko-Pomorskiego w meczach nr 4 półfinału Energa Basket Ligi muszą wygrać. W przeciwnym razie odpadną z walki o mistrzostwo kraju, a awans do finału będą świętować Stal Ostrów i Stelmet Zielona Góra.

Polski Cukier Toruń – BM Slam Stal Ostrów (stan rywalizacji: 1-2)

W Toruniu panuje wielka mobilizacja. Chęć zwycięstwa i ucieczki spod topora czuje się na każdym kroku.

Tamtejsze środowisko koszykarskie rozsierdziła skandaliczna decyzja sędziów podczas drugiego spotkania w Ostrowie, którzy nie odgwizdali ewidentnego faulu w samej końcówce emocjonującego meczu. Co ciekawe, sprawie w ekspresowym tempie przyjrzał się Wydział Sędziowski PLK:

„Wydział Sędziowski PLK S.A. informuje, że dokonał szczegółowej analizy zdarzenia w końcowej fazie meczu BM Slam Stal – Polski Cukier rozegranego w dniu 12 maja br. w Ostrowie Wielkopolskim. Decyzja sędziów o zakwalifikowaniu zdarzenia jako „bez gwizdka” pomiędzy Markiem Carterem (BM Slam Stal) a D.J. Newbillem (Polski Cukier) była błędna. Należało orzec grę faul Marca Cartera. Biorąc pod uwagę kontekst decyzji (ostatnia akcja w meczu) w stosunku do sędziów prowadzących niniejsze zawody zostaną wyciągnięte konsekwencje” – czytamy w specjalnym komunikacie (plk.pl).

Nic dziwnego, że podczas pierwszego meczu półfinałowego w Arenie Toruń atmosfera była napięta. Kibice jeszcze baczniej, niż zwykle obserwowali pracę trójki rozjemców. „Drukarze, drukarze!” – niekiedy dało się słyszeć w toruńskiej hali, choć trzeba przyznać, że sędziowie prowadzili spotkanie sprawiedliwie.

Bohaterami Polskiego Cukru w trzecim starciu ze Stalą (84:78) byli dwaj czarnoskórzy gracze: rozgrywający z USA Glenn Cosey oraz senegalski środkowy Cheikh Mbodj. Jednak to Bartosz Diduszko popisał się fenomenalnym wyczuciem w najbardziej właściwym momencie:

W ekipie Stali na szczególne wyróżnienie zasługują Mateusz Kostrzewski oraz Nikola Marković. W czwartej, decydującej kwarcie robił, co mógł lider Aaron Johnson. Trio to nie dało rady silnie zdeterminowanej drużynie z Torunia.

Jak będzie dzisiaj?

Kursy forBET na mecz nr 4: 1.45-15.00-2.85

Stelmet BC Enea Zielona Góra – Anwil Włocławek (2-1)

Mecz numer 3 miał zaskakujący przebieg. Był sportowym horrorem. Na nieco ponad 14 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Stelmet prowadził różnicą aż sześciu punktów. Jak to się stało, że tego nie „dowiózł” do końca?! Zobaczcie Państwo sami:

Co za tempo rozgrywania akcji! Obie drużyny wiedziały, o co grają. W poprzednich dwóch spotkaniach najpierw spokojnie wygrał Anwil, w rewanżu zaś to Stelmet był w Hali Mistrzów wyraźnie lepszy.

Pierwszy pojedynek na zielonogórskim terenie przyniósł, co widać powyżej, niezwykle dużo emocji. Gospodarze wygrali go 107:104, lecz dopiero po dogrywce. Postacią wielkiego formatu był James Florence – zdobywca 34 punktów (7/13 za 3) i autor 7 zbiórek. Florence nie stronił przy tym od walki w parterze:

Wsparł go przede wszystkim bałkański, rosły duet Vladimir Dragicević-Boris Savović. W ostatnich sekundach dogrywki na linii rzutów osobistych nie zadrżała ręka Łukaszowi Koszarkowi. Doświadczony gracz zdobył cenne cztery punkty.

W szeregach Anwilu całkiem sporo – 23 – punktów zdobył Ivan Almeida. Jego statystyki mogłyby być lepsze, gdyby nie fatalna (0/5) skuteczność w rzutach zza łuku. Anwil minimalnie wygrał grę na tablicach. Wykonał też więcej rzutów za 2. Cóż jednak z tego, skoro mniej z nich znalazło drogę do kosza.

„Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo trudny mecz, a Anwil rzuci na niego wszystko. Spotkanie układało się w kratkę – raz grali dobrze rywale, raz my. To, co zrobiliśmy źle, to zbyt wiele zbiórek Anwilu w ataku, popełniliśmy też za dużo strat, szczególnie w drugiej połowie. Poza tym, gdy na 14 sekund przed końcem prowadzi się różnicą sześciu punktów, to nie ma prawa zdarzyć się dogrywka, a Anwil doprowadził do niej przez nasze błędy. Bardzo się cieszymy, że prowadzimy w serii 2:1, ale wiemy, że to jeszcze nie jest koniec. Zrobimy wszystko, by w piątek zakończyć serię” – powiedział trener mistrzów Polski, Andrej Urlep (sportowefakty.wp.pl)

Jaki będzie wynik piątkowego meczu?

Kursy forBET na mecz nr 4: 1.45-2.50