Ekstraklasa 2017/18 – kompromitacja za kompromitacją

  • Redakcja

„W dniu 15 maja odbyły się rozmowy z udziałem przedstawicieli Lecha Poznań, Legii Warszawa, Jagiellonii Białystok oraz Ekstraklasy S.A. Po wysłuchaniu argumentów Klubów podjęto decyzję, że w sytuacji, gdyby mistrzem Polski została Legia Warszawa, ceremonia wręczenia trofeum i złotych medali nie odbędzie się w Poznaniu, lecz zostanie przeprowadzona zaraz po powrocie zawodników i sztabu szkoleniowego do Warszawy. Szczegóły ewentualnej ceremonii zostaną podane przez Legię w porozumieniu z Ekstraklasą S.A.” – głosi komunikat zarządu Ekstraklasy nt. wręczania medali za mistrzostwo Polski sezonu 2017/18. Polska piłka klubowa po raz kolejny w tym sezonie zaliczyła gigantyczną wpadkę. Po wielu niezrozumiałych karach, a raczej braku kar lub zbyt pobłażliwych sankcjach, nadszedł czas na kolejny strzał w stopę – o ile Ekstraklasa ma jeszcze w co strzelać.

Od paru lat zastanawiam się nad fenomenem naszej ligi. Gra – delikatnie mówiąc – nie powala, chuligani nie raz pokazali, że to oni mają decydujące prawo głosu odnośnie decyzji zarządu danego klubu, a decyzje Ekstraklasy wywołują oburzenie lub śmiech na sali. Mimo to, słyszymy o wielomilionowych przetargach, w których czołowe telewizje biją się o prawa do pokazywania tego produktu. Wczoraj zarząd Ekstraklasy podjął decyzję, o której już się mówiło od jakiegoś czasu – Legia Warszawa po ewentualnym zdobyciu mistrza Polski będzie musiała jak najszybciej przetransportować się do Warszawy, żeby odebrać należne im trofeum.

„Jednocześnie klub Lech Poznań zobowiązał się do podjęcia wszelkich niezbędnych działań, mających na celu zapewnienie zawodnikom, sztabowi trenerskiemu oraz kibicom maksymalnie szybkiego opuszczenia stadionu. Dzięki temu przedstawiciele Legii mogliby jak najszybciej dotrzeć do Warszawy, by tam móc uczestniczyć w ceremonii.” – czytamy w dalszej części komunikatu. Trzeba przyznać, że to marne pocieszenie. Szczególnie dla kibiców Legii, którzy w pokaźnej liczbie przyjadą w niedziele do Poznania. Oni pewnie nie będą uczestniczyć w ceremonii wręczania medali, co mi trudno pojąć. A telewidzowie? Mają czekać do 1., 2. w nocy, żeby zobaczyć jak „Wojskowi” cieszą się przy Łazienkowskiej? I to jeszcze w niedziele, gdzie większość z nich następnego dnia idzie rano do pracy? A dziennikarze, fotografowie, którzy mają deadline’y? Na szybko wymieniłem parę grup społecznych, dla których ta decyzja jest krzywdząca, a wszystko przez to, że organizator nie potrafi zabezpieczyć wydarzenia, które sam organizuje.

Legia Warszawa, dając poniekąd pstryczka w nos, wystosowała propozycję organizacji niedzielnego spotkania w Warszawie na Łazienkowskiej 3. Tej propozycji jednak nie rozpatrzono, gdyż uważano ją za zbyt cyniczną. Działacze Legii chcieli w ten sposób pokazać, że są w stanie zorganizować mecz bez żadnych ekscesów, a tak do końca nie jest. Wystarczy przypomnieć zdarzenia z Ligi Mistrzów, meczu z Jagiellonią czy zeszłoroczną fetę, na której na środku boiska dwóch chuliganów skopało kibica warszawskiej Legii. Problem leży głębiej, niż w samym Lechu Poznań.

Lech Poznań ewidentnie wybrał mniejsze zło. Zbigniew Boniek ostatnio w WeszłoFM w audycji poświeconej pirotechnice na finale Pucharu Polski przyznał, że jeden z ważniejszych ludzi Arki Gdynia wiedział o rakietnicach przed spotkaniem. Nie zdziwiłbym się, jeśli Prezes Klimczak dostał „cynk”, że kibice Kolejorza planują coś podobnego. W normalnych warunkach powinno podjąć działania prewencyjne, namierzając bandytę, który chce popełnić przestępstwo, i skutecznie go uziemić. To w teorii, w praktyce np. Prezes Filipiak podjął walkę z chuliganami Cracovii i teraz na stadion przy ul. Kałuży przychodzi nieco ponad 2 tysiące osób. Dlatego Lech Poznań i Ekstraklasa S.A. postanowili skompromitować się tą decyzją, która odbije się szerokim echem w sportowych mediach, niż skompromitować się skandalem jaki by wybuchł, gdyby podczas ceremonii wręczania medali doszło do tragedii. Wtedy organizację wydarzenia przez te Lecha Poznań wzięłyby pod lupę nie tylko media sportowe, ale i te ogólnopolskie wraz z prokuraturą.

„(…) Przenoszenie tej ceremonii z miejsca, gdzie najprawdopodobniej może nastąpić najważniejsze rozstrzygnięcie ligowego sezonu, pokazuje brak szacunku dla wysiłku piłkarzy oraz koniunkturalizm władz ligowej spółki.

Nie ma to nic wspólnego z duchem sportowej walki i spontanicznym uczczeniem wysiłku zawodników po najważniejszym meczu sezonu. W informacji władz Ekstraklasy S.A. podanej do publicznej wiadomości nie przedstawiono żadnych merytorycznych argumentów tak dziwnej decyzji. PZPN, jako udziałowiec spółki Ekstraklasa S.A. nie może godzić się na podobne praktyki ligowej spółki.” – zakomunikował Polski Związek Piłki Nożnej. Trudno się z tym niezgodzić, ale – jak już wcześniej wspomniałem – Prezes Boniek sam mówił, że o pewnych przestępstwach Prezesi klubów Ekstraklasy wiedzą z wyprzedzeniem i wiedząc o nich, znajdują się w położeniu bohatera tragicznego. Każda decyzja jaką podejmą będzie zła. W tych okolicznościach może warto, żeby w niektórych sytuacjach interweniowało Państwo (np. ulepszając ustawę o organizacji imprez masowych)?

 

Dominik Bożek