Grand Prix czas zacząć! Kto zostanie mistrzem świata?

  • Redakcja

Już w najbliższą sobotę w obecności ponad 50 tys. kibiców na PGE Narodowym w Warszawie zainauguruje żużlowy cykl wyłaniający najlepszego zawodnika globu. Poniżej przedstawiamy listę siedmiu faworytów do złota.

Fredrik Lindgren (kurs forBET: 2.85)

O tegorocznej formie Szweda napisano już naprawdę dużo. Dużo dobrego. Nie może być inaczej, skoro 32-latek gdzie nie pojedzie, tam wygra. Przyjeżdża na drugim miejscu tylko w wyjątkowych okolicznościach. Dla żużla to świetna, ożywcza sprawa. Lindgren, choć przecież nie nowicjusz, przez lata nie należał do ścisłej czołówki, więc można zaryzykować twierdzenie, że na żużlowych szczytach jest kimś nowym. To także, a może przede wszystkim, rewelacyjna wiadomość dla jego rodaków z takim utęsknieniem czekających na następcę Tony’ego Rickardssona. Nie udało się z Andreasem Jonssonem, Antonio Lindbaeck sprawiał więcej kłopotów, niż to było konieczne. A Lindgren konsekwentną, nieustępliwą jazdą może wskoczyć w buty legendarnego „Rickiego”. Pytanie, czy utrzyma swoją kapitalną formę przez lwią część sezonu?

Bartosz Zmarzlik (6.50)

Urodzony w Szczecinie 23-latek to wielka nadzieja Polaków. Zawodnik gorzowskiej Stali, choć nadal młody, już od kilku dobrych lat należy do żużlowego topu. Owszem, czasem jeszcze niepotrzebnie się „zagotuje”, niekiedy wywiezie rywala pod sam płot, ale…może tak trzeba? Grzeczni chłopcy w tym biznesie nie mają czego szukać. Żeby wdrapać się na najwyższy stopień podium trzeba być takim trochę sportowym „draniem”. Zmarzlikowi szczególnie mocno kibicuje Tomasz Gollob – mistrz świata z 2010 roku – który swego czasu namaścił go na swojego następcę. W sezonie 2018 „delfin” ma kolejną szansę, by potwierdzić swoją klasę.

Jason Doyle (7.00)

Australijczyk broni tytułu mistrzowskiego. I samo to wystarcza, aby postawić go w gronie faworytów. Początek bieżącego sezonu nie jest jednak najlepszy w jego wykonaniu, a w ogóle zaczął go od dramatycznego wypadku podczas meczu ligowego w Gorzowie. Teraz Doyle zmaga się z problemami sprzętowymi, lecz ostatnie wyniki – inauguracja w Szwecji, indywidualne mistrzostwo SGB Premiership – wskazują, że coś drgnęło i idzie ku lepszemu. Rówieśnik Lindgrena znany jest z ogromnej determinacji, która w krótkim czasie pozwoliła mu sięgnąć po koronę. Trudno przypuszczać, aby Doyle nasycił się tylko jednym złotem.

Tai Woffinden (7.00)

Brytyjczyk już dwukrotnie (2013, 2015) sięgał po najbardziej prestiżowe trofeum. Za każdym razem nieocenione okazały się silniki i rady od tunera Petera Johnsa, który jednak po ubiegłorocznych problemach m.in. Chrisa Holdera nie ma najlepszej prasy. Nadal jednak zaliczany jest do najbardziej pożądanych majstrów w światku żużlowym. Woffinden doskonale zdaje sobie z tego sprawę. I z pewnością nie pogardziłby kosmicznymi jednostkami w swoim parku maszyn.

Nicki Pedersen (9.00)

Wydawało się, że po dwóch groźnych „dzwonach”, skutkujących poważnymi problemami z kręgami, kariera Pedersena zmierza ku końcowi. Trzykrotny mistrz globu zadał temu kłam i wrócił do najwyższej próby ścigania. Może pomogło mu w tym wybudowanie domu w swojej Danii? Wolna głowa to podstawa, a akurat Nicki to klasyczny żużlowy raptus. Choć już nieco mniejszy niż jeszcze kilka sezonów temu. Dojrzałość? 41-latek ma szansę udowodnić, że jest jak wino – im starszy, tym lepszy. Doświadczeniem Pedersen mógłby obdzielić paru młodszych rywali z toru.

Patryk Dudek (10.00)

Ot, choćby właśnie Patryka Dudka. Znakomity żużlowy technik w poprzednim sezonie zajął znakomite, drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Czy stać go na wskoczenie o jedno miejsce wyżej? Stać. Czy już teraz? Tu są pewne wątpliwości. Zdaniem niektórych obserwatorów Dudek przez jakiś czas nie będzie w stanie osiągnąć zeszłorocznego pułapu. Synowi Sławomira w to graj – może zrobić wiele, by pokazać, jak w wielkim niektórzy żużlowi „mądrusie” są błędzie.

Greg Hancock (21.00)

Już właściwie legendarny Amerykanin stracił część poprzedniego sezonu z powodu kontuzji barku, toteż w obecnym będzie chciał zaprezentować swoją pełną wartość. Swoją drogą, że mu się jeszcze chce… Kalifornijczyk liczy sobie już  47 wiosen i w swojej kolekcji ma już cztery złote medale. To oczywiście nieważne, bo „Herbie” ma w rzeczywistości dużo mniej lat, niż wskazuje metryka. Jego forma jest jednak lekką zagadką. Odpuścił bowiem starty w PGE Ekstralidze, znalazł przystań w II-ligowej Stali Rzeszów i właściwie mało kto wie, co u niego. Ciekawe, czy brak kontaktu ze światową czołówką na polskich torach w jakikolwiek sposób odbije się na jego dyspozycji? A może właśnie okaże się wyjątkowo korzystne…

Lista zawodników SGP 2018:

Jason Doyle (Australia)

Patryk Dudek (Polska)

Tai Woffinden (Wielka Brytania)

Maciej Janowski (Polska)

Bartosz Zmarzlik (Polska)

Emil Sajfutdinow (Rosja)

Matej Żagar (Słowenia)

Fredrik Lindgren (Szwecja)

Martin Vaculik (Słowacja)

Chris Holder (Australia)

Greg Hancock (USA)

Nicki Pedersen (Dania)

Przemysław Pawlicki (Polska)

Artiom Łaguta (Rosja)

Craig Cook (Wielka Brytania)

rezerwowi:

Niels K. Iversen (Dania)

Vaclav Milik (Czechy)

Linus Sundstroem (Szwecja)

Maksym Drabik (Polska)

Max Fricke (Australia)

Terminarz:

Runda 1, 12 maja Warszawa (Polska)

Runda 2, 26 maja Praga (Czechy)

Runda 3, 30 czerwca Horsens (Dania)

Runda 4, 7 lipca Hallstavik (Szwecja)

Runda 5, 21 lipca Cardiff (Wielka Brytania)

Runda 6, 11 sierpnia Malilla (Szwecja)

Runda 7, 25 sierpnia Gorzów (Polska)

Runda 8, 8 września Krsko (Słowenia)

Runda 9, 22 września Teterow (Niemcy)

Runda 10, 6 października Toruń (Polska)