Cel United: przypieczętować wicemistrzostwo Anglii

  • Redakcja

„Czerwonym Diabłom” wystarczy remis na Stadionie Olimpijskim w Londynie, by w tabeli Premier League zapewnić sobie miejsce tuż za plecami odwiecznego rywala – Manchesteru City. West Hamowi zaś nie grozi już spadek z ligi.

Spotkanie z „Młotami” odbędzie się w cieniu dramatu legendarnego trenera ManU, Sir Aleksa Fergusona. Szkot w sobotę trafił do szpitala, po tym jak doznał wylewu krwi do mózgu. Piłkarski świat na chwilę wstrzymał oddech. W stronę 76-latka, jego rodziny oraz klubu powędrowały zewsząd wyrazy wsparcia.

Ku wielkiej uldze, ostatnie informacje na temat stanu zdrowia Sir Aleksa są krzepiące. Szkoleniowiec po wybudzeniu ze śpiączki miał, według relacji dziennika „The Sun”, zapytać najbliższych: „Jak poradziło sobie Doncaster?”, a więc trzecioligowy klub prowadzony przez jego syna, Darrena. Zespół z hrabstwa South Yorkshire nie poradził sobie – przegrał z Wigan 0:1. Grunt, że menedżer mógł usłyszeć odpowiedź i   najwyraźniej pokonał najniebezpieczniejszego z wszystkich dotychczasowych przeciwników. Jasne jest, że przez najbliższe dni Ferguson pozostanie na oddziale intensywnej terapii szpitala Salford Royal.

Kolejny z następców wielkiego Sir Aleksa, Jose Mourinho, musi zmobilizować swój zespół do postawienia małego, aczkolwiek ważnego kroku w kierunku wicemistrzostwa Anglii. W ostatniej kolejce Premier League Portugalczyk wystawił przeciwko ekipie Brighton rezerwowy skład – w porównaniu ze spotkaniem przeciwko Arsenalowi dokonał aż sześciu zmian. Szansę gry od pierwszej minuty dostali m.in. Anthony Martial i Marcus Rashford. I obaj powinni jak najszybciej wymazać z pamięci mecz przeciwko beniaminkowi ligi. „Czerwone Diabły” po kiepskiej grze niespodziewanie przegrały z drużyną Chrisa Hughtona 0:1 po golu Niemca Pascala Grossa. Była to siódma porażka United w sezonie i, co ciekawe, trzecia przeciwko beniaminkowi. Wcześniej gracze z Old Trafford przegrali z Huddersfield i Newcastle United.

Zachodzi całkiem realne przypuszczenie, że piłkarze Mourinho myślami są już przy finale Pucharu Anglii. 19 maja na Wembley Manchester zmierzy się z Chelsea, a więc byłym klubem Portugalczyka.

Dzisiaj w podróż sentymentalną wybierze się z kolei opiekun West Hamu David Moyes. To właśnie jego na swojego następcę na ławce United namaścił Sir Alex, ale… wszyscy fani „Czerwonych Diabłów” chcieliby o tym czasie krótko po erze Fergusona jak najszybciej zapomnieć. Obfitował on bowiem w wiele zaskakujących i upokarzających porażek.

Moyes po krótkim pobycie na Old Trafford zmienił klimat na hiszpański – prowadził Real Sociedad. Następnie wrócił na Wyspy i został bossem Sunderlandu, by wreszcie od listopada ubiegłego roku objąć funkcję menedżera „Młotów”. Pod jego wodzą West Ham wygrał 8 spotkań (7 w lidze), przegrał 12 (10 w lidze) i zremisował w 9. W ostatniej kolejce wygrał na wyjeździe z Leicester 2:0, przerywając tym samym serię czterech spotkań bez zwycięstwa

„Mogę powiedzieć tylko dobre rzeczy o Manchesterze United. Tak bardzo szanuję ten klub. Wolelibyśmy nie grać przeciwko nim świeżo po ich ostatniej porażce, ale zrobimy wszystko, aby zagrać dobrze i wygrać to spotkanie” – powiedział Moyes (whufc.com).

W jego zespole najwięcej bramek w lidze – dziesięć – strzelił Marko Arnautović. Austriak, którego rok temu sprowadzono na Stadion Olimpijski ze Stoke za 24 mln funtów, w spotkaniu z Leicester dograł jednak tylko do 79. minuty. Ostatniego gola strzelił zaś 22 kwietnia w spotkaniu z Arsenalem (1:4). Czy przełamie się dziś w spotkaniu z ManU? forBET wycenia zwycięstwo West Hamu na 4.55 (remis – 3.75, wygraną gości na 1.80).