Iga plus trawa to nie wielka miłość. Świątek odpadła z Wimbledonu

tenis

Po jej dwóch pewnie wygranych meczach polscy kibice mogli mieć nadzieję na dobry końcowy wynik. Tak jednak nie będzie. Liderka światowego rankingu Iga Świątek przegrała 6:3, 1:6, 2:6 z reprezentującą Kazachstan Julią Putincewą i na III rundzie zakończyła udział w wielkoszlemowym Wimbledonie.

Gra na trawie to niestety pięta achillesowa Igi Świątek. Raszynianka nie lubi tej nawierzchni i choć stara się poprawiać grę na niej, to wciąż nie czuję się na trawiastych kortach najlepiej. Dość powiedzieć, że w Londynie na pięć startów Polka tylko dwukrotnie przebrnęła trzecią rundę: w 2021 roku dotarła do czwartej, a przed rokiem udało się jej osiągnąć najlepszy rezultat, jakim był ćwierćfinał.

Teraz, po niedawnym triumfie na mączce we French Open, nawet nie przygotowywała się jakoś specjalnie do startu w Wimbledonie i do pierwszego tam meczu na trawie przystąpiła niejako z marszu. Po pierwszych dwóch wygranych pojedynkach z Amerykanką Sofią Kenin (49. WTA) i Chorwatką Petrą Martić (85. WTA) można było przypuszczać, że taka taktyka się sprawdza, ale Julia Putincewa  (35. WTA) w III rundzie okazała się przeszkodą nie do przejścia.

Mecz zaczął się jednak udanie dla Świątek, która już w drugim gemie miała aż cztery szanse na przełamanie rywalki. Wtedy jeszcze się nie udało, ale w szóstym gemie już tak. Wydawało się, że liderka rankingu spokojnie dowiezie przewagę do końca seta, ale gdy serwowała po zwycięstwo, musiała się nieźle natrudzić, bo Putincewa miała aż trzy break pointy. Polka jednak się obroniła i zamknęła partię.

Wydarzenia z ostatniego gema mogły jednak zwiastować kłopoty w kolejnej odsłonie i tak się stało. Od stanu 1:1 coraz lepiej grająca tenisistka z Kazachstanu wygrała dziewięć kolejnych gemów. W drugim secie dwukrotnie odebrała podanie coraz bardziej sfrustrowanej Świątek, która próbowała gonić rywalkę, ale w piątym gemie zmarnowała trzy break pointy. Faworytka starcia przegrała 1:6.

A w ostatniej partii, przed którą raszynianka wzięła przerwę toaletową, obraz gry niestety już się nie zmienił. Putincewa grała coraz pewniej, a Świątek była coraz bardziej zdenerwowana i popełniała kolejne błędy. Szybko została dwukrotnie przełamana, przeciwniczka prowadziła już 4:0 i nie dała się dogonić. Trzecie piłka meczowa dała jej triumf nad najlepszą tenisistką świata.

– To wspaniałe uczucie, nie wiem, jak to zrobiłam. Byłam skupiona, grałam szybko, nie chciałam jej dawać czasu. Już raz pokonałam liderkę światowego rankingu na trawie, więc wierzyłam, że znów mogę – komentowała po meczu zawodniczka z Kazachstanu.

To było ich piąte starcie, a Putincewa zwyciężyła premierowo. Tym samym Świątek zakończyła serię 21 zwycięstw z rzędu.  – Zmuszając się ciągle do granic możliwości nagle poczułam, że nie mam już paliwa w baku. Wiem, co zrobiłam źle po Roland Garros – nie odpoczęłam należycie. Nie popełnię znów tego błędu – powiedziała Polka. –  Ta część sezonu nie jest dla mnie łatwa. Zmieniamy nawierzchnię z tej, na której czuję, że prezentuję swój najlepszy tenis, na taką, na której mi trochę nie idzie. To nie jest łatwe – dodała.

Teraz Igę Świątek czeka start w Paryżu, podczas igrzysk olimpijskich.  W zgodnej opinii ekspertów będzie tam faworytką do złotego medalu. Turniej tenisowy rozpocznie się 27 lipca. Wcześniej na korcie powinniśmy zobaczyć dwie inne Polki: Magdalena Fręch od 15 lipca ma grać w turnieju WTA 250 w Budapeszcie, a Magda Linette zaplanowała start w zaczynającym się 22 lipca turnieju WTA 250 w Pradze.

Z kolei siódmy w rankingu światowym Hubert Hurkacz (który w poniedziałek przeskoczy Andrieja Rublowa i awansuje na najwyższe w karierze 6. miejsce) miał wystąpić w turnieju ATP 250 w Gstaad, ale z powodu urazu kolana, którego nabawił się w Londynie, prawdopodobnie będzie musiał odpuścić ten start.

 

Zdjęcie: screen kanał YT Wimbledon


Udostępnij ten artykuł na swoim profilu:

Artykuły powiązane