Dramat Hurkacza na Wimbledonie. Tylko Świątek gra dalej

tenis

Wymieniany był nawet w gronie faworytów, a w dramatyczny sposób pożegnał się już z wielkoszlemowym Wimbledonem.  Rozstawiony z numerem siódmym Hubert Hurkacz skreczował przy stanie 6:7(2), 4:6, 6:2, 6:6 (8-9) w meczu II rundy z Francuzem Arthurem Filsem. Powodem była kontuzja kolana. W III rundzie jest za to liderka światowego rankingu Iga Świątek, która pokonała 6:4, 6:3 Chorwatkę Petrę Martić.

„Po tym jak doznałem dzisiaj kontuzji kolana pierwsze badania lekarskie są już za mną. Będę teraz potrzebował trochę czasu, aby dojść do siebie i zrobić dalsze testy medyczne już w domu w Polsce. Mój zespół i ja przekażemy bardziej szczegółowe informacje tak szybko, jak to możliwe” – poinformował Hubert Hurkacz w mediach społecznościowych. „Dziękuję wszystkim za wsparcie podczas meczu i po nim! To bardzo wiele dla mnie znaczy!” – dodał.

Starcie z 20-letnim Arthurem Filsem od początku nie było dla Hurkacza łatwe. Francuz, choć zajmuje dziś 34. miejsce w światowym rankingu, uznawany jest za jedną z największych nadziei rodzimego tenisa. Ma już na koncie zwycięstwo w turnieju ATP – w zeszłym roku triumfował w Lyonie. Jego postępy są oszałamiające: dość powiedzieć, że 2023 rok zaczynał na 251. miejscu, a kończył na... 36. Ostatnio w niemieckim Halle, gdzie Hurkacz dotarł do finału, Fils zameldował się w ćwierćfinale.

Pierwszy set był bardzo wyrównany, nikomu nie udało się przełamać rywala, choć obaj mieli po dwa break pointy.  O zwycięzcy decydował tie-break. W niego gorzej wszedł wrocławianin, przegrywał już 1:6 i nie udało mu się dogonić rywala. A kolejna partia znów była zacięta, niestety Hurkacz serwował słabiej i w czwartym gemie został w końcu przełamany. I choć udało mu się w dziewiątym gemie odebrał serwis Francuzowi, to za chwilę sam znów stracił podanie i przegrał 4:6.

Polski tenisista na szczęście się nie poddał, w kolejnym secie polepszył serwis, a Fils jakby nieco tracił siły. Został dwa razy przełamany i siódmy zawodnik świata dość łatwo wygrał 6:2. Kibicom mogło się wydawać, że złapał wiatr w żagle, bo w czwartej partii znowu to on pierwszy odebrał serwis przeciwnikowi w siódmym gemie. Za chwilę miał dwie piłki na kolejne przełamanie i zakończenie seta, ale ich nie wykorzystał, co się zemściło, bo sam został przełamany. Mieliśmy remis i znów trzeba było rozegrać tie-break. Hurkacz miał tam kolejną piłkę setową, ale Francuz się obronił i to on stanął przed szansą zamknięcia meczu.

Nie wykorzystał jej, a przy stanie 7:7 rozegrał się dramat Polaka. Podczas wymiany rzucił się, aby zagrać piłkę, przeleciał nad kortem, ale po odbiciu upadł na kolano. Zdobył punkt, ale nie mógł już wstać. Nastąpiła przerwa medyczna, kolano Hurkacza zostało zabandażowane, a ten spróbował wrócić do gry. Miał przecież kolejną piłkę setową. Niestety nie był już w stanie rywalizować z 20-latkiem. Stracił dwa punkty i postanowił poddać mecz. A kibice zastanawiają się, czy uraz nie wyeliminuje go ze startu w igrzyskach olimpijskich w Paryżu (początek 26 lipca), gdzie miał rywalizować w singlu, deblu z Janem Zielińskim i mikście z Igą Świątek.

Liderka światowego rankingu tymczasem wciąż gra w Londynie. W II rundzie nie miała większych problemów z pokonaniem Chorwatki Petry Martić (85. WTA), choć musiała nieco się napracować. W pierwszym secie gra toczyła się równym rytmem do dziesiątego gema, gdy Świątek w końcu udało się odebrać serwis rywalce i wygrać 6:4. Kolejna partia miała bardzo podobny przebieg: Polka cierpliwie czekała na błędy Chorwatki i w ósmym gemie dopięła swego. Przełamała Martić, a za chwilę wykorzystała pierwszą piłkę meczową. Tym samym w czwartym pojedynku pokonała Chorwatkę po raz czwarty.

– Jestem zadowolona, że zagrałam solidnie. Miałem poczucie kontroli w większości jej gemów serwisowych, ale nie mogłam jej przełamać. Ciesz się, że udało się dwa razy. Zrobiłam to, co było konieczne – komentowała potem Świątek.

To jej 21.wygrane spotkanie z rzędu. Co ciekawe w 2022 roku zaczęła Wimbledon mając serię 35 wygranych, ale wtedy doszła tylko do III rundy. Rywalką Polki w następnym meczu będzie reprezentantka Kazachstanu Julia Putincewa (35. WTA). Będzie to ich piąte starcie, wszystkie dotąd wygrała raszynianka, w tym w ostatnich miesiącach w Indian Wells i Rzymie.

Wcześniej z Londynem pożegnały się dwie inne Polki. Magdalena Fręch (58. WTA) przegrała w I rundzie 5:7, 3:6 z rozstawioną z numerem 20 Brazylijką Beatriz Haddad Maią. To była trzecia porażka Polki w trzecim meczu z tą rywalką. Z kolei Magda Linette (44. WTA) uległa w I rundzie 5:7, 7:6(9), 3:6.Ukraince Elinie Switolinie (rozstawionej z numerem 21). W ich czwartym pojedynku trzeci raz wygrała ukraińska tenisistka.

 

Zdjęcie: screen kanał YT Wimbledon


Udostępnij ten artykuł na swoim profilu:

Artykuły powiązane