Legendarny Pan Sławek z Ligi+Extra to generalnie dla nas dosyć spora zagadka. Siedzi gość w studiu, słucha, słucha, słucha, mijają kolejne kwadranse, on dalej siedzi, na końcu powie kilka zdań na temat sytuacji kontrowersyjnej na boisku, odczyta z pamięci przepis sędziowski i dalej siedzi słuchając swoich kolegów rozmawiających o piłce. Nie powiemy – jakiś czas temu nawet nas to bawiło – w gruncie rzeczy to przecież sympatyczny facet. Z czasem jednak poczuliśmy zmęczenie formułą, która jest do bólu przewidywalna, schematyczna i… nudna. Po tylu latach oglądania pana Sławka już dawno temu doszliśmy do wniosku, że jest on zwykłym nudziarzem.

Nie my jednak zapraszamy gości do studia w Canal+, więc nie my możemy pana Sławka nie zaprosić. Póki były już arbiter mówi sensownie i spełnia najważniejszą swoją rolę – rolę merytoryczną i głos rozsądku w spornych sytuacjach, to tak naprawdę można go lubić bądź nie, ale jego wypowiedzi trzeba traktować poważnie – wiele wydarzeń na boisku, które są trudne, powinien w końcu rozstrzygać ekspert. Jak się jednak okazuje – pan Sławek jest podobnie zmęczony trudami sezonu, co piłkarze Legii Warszawa. Wojskowi nie potrafią swoich meczów wygrywać, a pan Sławek plecie głupoty. Wczoraj powiedział coś, co nas zamurowało.

Gdyby powiedziałby nam to kolega w piaskownicy jakieś 20 lat temu, to pewnie by już z nami więcej w piłkę nie grał i wróciłby do zabawy w dwa ognie. Gdyby tak powiedziała nam dziewczyna, która interesuje się futbolem, to pewnie po meczu jeszcze raz zaczęlibyśmy jej tłumaczyć, co to jest spalony. Ale takie głupoty wygaduje gość, który zna się na przepisach sędziowskich i który siedzi godzinę w studiu, nic nie mówi, żeby zapytany o kontrowersję móc powiedzieć: faul, karny. Nie ma faulu, gramy dalej! Pan Sławek jednak – powtarzamy – sympatyczny, uśmiechnięty i pocieszny facet, gada głupoty. My nie mając żadnych papierów sędziowskich patrzymy na niego jako na kogoś, kto zapomniał, o co chodzi w piłce.

Bo jeżeli ktoś uważa, że Haraslin tylko łapał równowagę i nie chciał zrobić krzywdy Trałce… Nie no ludzie, nie będziemy w ogóle o tym dyskutować. To jest tak oczywiste, jak grillowanie w majówkę i obrażanie Legii na stadionie w Poznaniu. To jest sytuacja, w której nie powinno być absolutnie żadnych kontrowersji. Czerwona kartka dla Haraslina, który ostatnie sekundy meczu może oglądać pod prysznicem.

A może Haraslin to zięć pana Sławka?

Wymagamy od człowieka, który interpretuje i ocenia zachowania sędziów i piłkarzy, aby kilkanaście minut po danym zdarzeniu, możliwości obejrzenia tego 402803 razy w powtórkach, wyszukaniu fragmentu o takim zagraniu w kodeksie sędziowskim, potrafił kontrowersję właściwie zdefiniować. Jeżeli tego nie robi, to nie tylko zaczynamy podważać jego wiedzę, ale i staje się on się dla nas coraz mniej wiarygodny, bo kłamie jak z nut.

Panie Sławku, na końcu – sędziów popełniających takie błędy w Hiszpanii wysyła się do lodówki – odpoczywają oni od piłki. Panu przerwa się przyda. Może nawet dłuższa niż ta pomiędzy sezonami.

Oferta forBET na ostatnią kolejkę ekstraklasy znajduje się TUTAJ.