Głodówka, tajemnicze spotkanie, alko-twitter. Temu panu już dziękujemy

  • Redakcja

A będąc bardziej precyzyjnym – dziękujemy już od bardzo dawna. Wydawało nam się jednak, że w pewnym momencie mamy już go z głowy, bo zniknął z radarów. Teraz jednak, gdy ponownie daje o sobie znać, nasz koszmar wrócił na dobre. Mieliśmy nadzieję, że ten rozdział w polskim sporcie już dawno odszedł w niepamięć.

Celowo ani razu w tym wpisie nie padnie jego imię. Nie padnie również nazwisko. Napiszemy tylko, że chodzi o KZ, choć każdy doskonale zdaje sobie sprawę po samym tytule, o kim mowa. Nikt inny nie robi przecież publicznego dramatu ze swojej głodówki. Nikt inny nie chodzi na spotkania z tajemniczymi ludźmi, którzy nie przedstawiają się i nie gada z nimi o biznesach. Nikt również nie idzie do telewizyjnego studia i nie mówi, że odgryzie serce największemu polskiemu promotorowi pięściarskiemu i jego najbardziej dochodowemu zawodnikowi. Normalni ludzie się tak nie zachowują. KZ robi jednak inaczej.

Czemu KZ? Bo doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że właśnie o to mu chodzi. O to, żeby znowu gadali. Żeby znowu pisali. Cytowali, wymieniali w nagłówkach, przytaczali wypowiedzi i dzwonili pogadać. By znowu gościł w studiu (już się udało!), by znowu powstawały na jego temat artykuły (już się udało!), by znowu zrobili audycję w radiu (już się udało!) i aby słynny filmik na Youtube (ten od „zrobię ci dziecko”) znowu nabił kilkaset dodatkowych tysięcy wyświetleń (już się udało!). Tej satysfakcji KZ nie damy – sorry, nabraliśmy się, ale tylko trochę.

KZ to ten, którego kariera wygląda tak:

  • luty 2016 – przegrywa przez KO w 1. rundzie z Mike’m Mollo
  • maj 2016 – wygrywa przez nokaut w 1. rundzie z Konstantinem Airichem (na ostatnie 18 pojedynków 14 przegranych)
  • październik 2016 – wygrywa na punkty po wyrównanej walce z Marcinem Rekowskim, który chwilę później kończy karierę
  • luty 2017 – wygrywa przez nokaut w 6. rundzie z Mike’m Mollo, który wrócił z emerytury i chwilę po pojedynku znowu wyniósł rękawicę na strych
  • kwiecień 2017 – wygrywa przez nokaut w 2. rundzie z Michaelem Grantem, który ostatni pojedynek wygrał w 2011 roku i ma 45 lat
  • wrzesień 2018 – przegrywa przez nokaut w 3. rundzie z Joey’em Abellem, który jest – na oko – w czwartej, piątej dziesiątce najlepszych pięściarzy na świecie

KZ krzyknął sobie za walkę z Arturem Szpilką… 3 miliony złotych. Na tyle się ceni. Co prawda nie wygrał w życiu ani jednej poważnej walki, nie było go w ringu półtora roku, wcześniej obijał starszych panów, z którymi zresztą nie zawsze potrafił się uporać, ale wydaje mu się, że pojedynek „na szczycie” wagi ciężkiej jest wart trzy bańki w polskiej walucie.

Kiedyś KZ zdradził, że od boksu będzie musiał odpocząć, bo… Buduje dom. Jasne – każdy z nas ma swoje życie prywatne, ale… Coś nam tu nie gra. Obowiązki obowiązkami, ale mimo wszystko w pewnym wieku sportowiec musi garściami brać od życia to, co daje mu los, czyli walczyć, zarabiać, wygrywać i piąć się po kolejnych szczeblach swojej kariery. Teraz KZ wrócił do boksu, a chodzą słuchy, że budowla nie została skończona. Jeżeli dobrze dodaliśmy dwa do dwóch, to wychodzi nam, że na wykończenie posesji zabrakło pieniędzy. Wiemy ponadto, że KZ jak już coś to robi, to na bogato, więc całkiem możliwe, że zdecydował się wrócić między liny, bo faktycznie nie wszystko jest jeszcze gotowe na cycuś glancuś.

Mamy propozycję. Nie chcemy oglądać go już w ringu, ale jak każdemu człowiekowi w życiu prywatnym życzymy dobrze.  Stąd propozycja, abyśmy zrobili zrzutkę na budowę domu dla KZ. Ludzie mają różne dziwne pomysły, więc nasz – mamy taką nadzieję – nikomu specjalnie nie podpadnie. Dla dobra polskiego sportu, dla dobra boksu i wyraźnie kulejącego zdrówka chcemy pomóc finansowo, dołożyć po piątaku i zakończyć jeden z najbardziej żenujących seriali ostatnich kilku dni, który powrócił z kolejnym sezonem i który – głęboko w to wierzymy – zaraz dobiegnie końca.

Za wymienione imię i nazwisko KZ w publikacjach na Twitterze nie odpowiadamy. Niestety.