Bożydar Iwanow: „NO ENTERTAINMENT”

  • Redakcja

Jeżeli zakładamy, że meczami „hitowymi” w tym sezonie są spotkania między Lechią Gdańsk, Legią Warszawa i Jagiellonią Białystok dodając do tego Lecha Poznań, który aktualnie jest siódmy, to zanotowaliśmy w tych meczach następujące wyniki:

Jagiellonia – Lechia 0:1

Legia – Lechia 0:0

Legia – Lech 1:0

Jagiellonia – Legia 1:1

Lech – Lechia 0:1

Jagiellonia – Lech 2:2 (!!!!!!)

Lechia – Jagiellonia 3:2 (!!!!!!)

Lechia – Legia 0:0

Na wyżej załączonym zestawie spotkań widać doskonale, że poza dwoma wyjątkami reszta meczów potwierdza regułę. Gramy głównie po to, żeby nie stracić, zamurować bramkę, liczyć na kontrę albo stały fragment. W ten sposób na tzw. „entertainment” nie mamy co liczyć.

Oczywiście, czasem zdarzają się świetne spotkania bez goli. Ale do tej grupy wczorajsze mecze w Gdańsku akurat nie należy. Ja wiem, że trenerzy będą mówić o strategii, taktyce i zarządzaniu meczem. Obaj zresztą byli wczoraj zadowoleni. Nic bowiem nie stracili. Ale ile mogli zyskać zwyciężając? A tak znów będą liczyć, że rywal o mistrzowski tytuł potknie się gdzie indziej.

Oczywiście, czasem zdarzają się świetne spotkanie bez goli. Bo komuś zwyczajnie brakuje farta (albo nawet umiejętności), nie wykorzystuje kilku „setek”, obija słupek lub poprzeczkę, albo bramkarz ma tzw. „dzień konia”. Kibic wychodzi ze stadionu zadowolony i jest co przedyskutować. Widz sprzed telewizora nie musi już doznawać szoku gdy przełącza na ligę hiszpańska czy angielska na tym samym dekoderze.

Nie wymagam od naszych piłkarzy tego by grali, jak Luis Suarez, Edern Hazard, Paco Alcacer czy Lionel Messi. Nie jesteśmy ani tak utalentowani, ale tak wyszkoleni. To nie nasza (piłkarzy) wina. Ale jako dziennikarz i telewizyjny abonent proszę o odrobinę więcej odwagi, podjęcia ryzyka, gry jeden na jeden i pojeżdżenia na tyłkach. Bo czasem mam wrażenie, że koszulki po meczach nawet w grudniu nie wymagają nawet prania. Bo potem to piorą nas, w eliminacjach do europejskich pucharów. Ostatnio już w połowie sierpnia, w trzeciej rundzie przedsionka do poważnej klubowej piłki.