Czy Ozil jest potrzebny Arsenalowi?

  • Redakcja

Gdyby Mesut Ozil na wakacjach znalazł lampę z dżinem i miał od niego jedno życzenie, z pewnością mógłby poprosić o stabilizację. Jeszcze w połowie października, były już reprezentant Niemiec, był kreowany na jedną z głównych twarzy nowej ery Unaia Emery’ego. Przez półtora miesiąca notowania pomocnika drastycznie jednak spadły i w ostatnich derbach północnego Londynu nie znalazł się on nawet na ławce rezerwowych. Trener Arsenalu jasno twierdzi, ze od swojego gracza oczekuje więcej zaangażowania i walki na boisku – czy Niemiec wpasuje się te wytyczne? Musi, gdyż w innym przypadku jedynym rozwiązaniem może być transfer do innego zespołu…

Niesamowicie zmieniło się postrzeganie byłego gracza Realu Madryt w perspektywie ostatniego roku. Niemal nikt nie wyobrażał sobie przecież, że Mesut Ozil nie przedłuży wygasającego z końcem ubiegłego sezonu kontraktu. Fani Kanonierów oceniali taką ewentualność w kategoriach katastrofy, wszak ofensywny pomocnik miał decydować o kształcie zespołu przez kolejne lata. Czy Mesut Ozil do końca spełnił nadzieje pokładane w jego przejściu na Emirates? Trudno to jednoznacznie ocenić – wielu wszak zarzuca 30 – latkowi, że pełni swych umiejętności nie trafi pokazywać w meczach z największymi rywalami. Robione w zeszłym roku podsumowanie dość mocno to uwydatnia:

*stan na 13września 2017 roku

Od tego czasu poważnej zwyżki nie widać, lecz nieco niesprawiedliwym było zrzucanie winy za słabe rezultaty Kanonierów tylko i wyłącznie na poczet jego występów. Problem było o wiele bardziej rozległy i nawet życiowa forma Mesuta Ozila nie pozwoliłaby przeskoczyć pewnego poziomu. Doskonale obrazuje to przykład Alexisa Sancheza – reprezentant Chile dokonywał wręcz cudów w barwach The Gunners, lecz jedynie starczało to na osiągnięcie fazy Champions League. Gdy zaś postanowiono wymienić go na Henricha Mchitarjana, zabrakło lidera mogącego podciągnąć lokatę w tabeli do strefy Ligi Mistrzów – nie oznacza to jednak, że grający wówczas gracze są bezużyteczni. Lacazette, Aubameyang, Iwobi – ci gracze znajdowali się już wcześniej w kadrze The Gunners, lecz nie potrafili pokazać pełni swoich umiejętności. Dzisiaj wraz z nowymi nabytkami w postaci Torreiry, Leno czy Sokratisa tworzą grupę ludzi, która nie przegrała już 19. meczów z rzędu. Kto zaś najbardziej ucierpiał na takim obrocie spraw?

Właśnie Mesut Ozil.

Jeżeli coś dobrze funkcjonuje, nie należy tego zmieniać. Ta dewiza jest powszechnie znana i wywołuje bardzo istotne pytanie: na ile obecny stan rzeczy to wynik małej zadyszki Mesuta Ozila, a na ile faktyczne odzwierciedlenie jego niedopasowania do systemu gry hiszpańskiego trenera. Nie należy przecież mieć najmniejszych wątpliwości, że Niemiec to piłkarz wyjątkowy, co doskonale obrazował grając w Realu Madryt, reprezentacji czy także Arsenalu. Jedno jego zagranie może całkowicie odmienić losy meczu, a przy lepszej skuteczności kolegów z pola notowałby on rekordy w liczbie asyst – pod względem kreowanych sytuacji w pięciu najważniejszych ligach europejskich nie miał sobie równych. Dzisiaj zaś wszystko prawie w zapomnienie, a nieco oliwy do ognia może dodać wypowiedź Raya Parloura – były gracz Arsenalu jasno stwierdził, że jeżeli miałby zatrzymać kogoś z dwójki Ramsey – Ozil, zdecydowanie postawiłby na reprezentanta Walii. To bardzo odważna teza…

Niezwykle istotnym elementem całej układanki jest także pensja Mesuta Ozila – 300 tysięcy funtów inkasowanych tygodniowo może mieć tutaj kluczowe znaczenie. Bo jeżeli Unai Emery nie ma specjalnego pomysłu na zagospodarowanie tego gracza, to bez sensu jest trzymanie go w klubie i płacenie tak wysokiej tygodniówki: z drugiej zaś strony, jeżeli dojdzie już do negocjacji transferowych, ciężko będzie zainteresowanemu klubowi sprostać wygórowanym oczekiwaniom. Chyba fani Kanonierów życzyliby sobie, aby tylko takie problemy bogactwa gnębiły ich ulubieńców – wszak nawet bez tak znaczącego gracza odnieśli oni fantastyczne zwycięstwo nad Tottenhamem.

Karol Czyżewski