PGE Ekstraliga: największe rozczarowania 2018

  • Redakcja

W ubiegłym tygodniu wytypowaliśmy żużlowców, którzy swoją jazdą pozytywnie nas zaskoczyli. Dziś – dla równowagi – przedstawiamy listę tych, od których wszyscy oczekiwali lepszych rezultatów.

Największe zaskoczenia PGE Ekstraligi

Vaclav Milik (Betard Sparta Wrocław)

Po ubiegłym dobrym sezonie notowania sympatycznego Czecha wyraźnie poszły w górę. Nic dziwnego, że w tym roku w stolicy Dolnego Śląska od 25-latka oczekiwano co najmniej podobnych rezultatów. Niestety dla Spartan, Milik zbyt często zawodził. Zdarzały mu się lepsze biegi, ale jednak incydentalnie. Średnia na poziomie 1,4 pkt/bieg to zdecydowanie za mało, jak na ambicje i umiejętności Czecha. Z czego wynikała ta obniżka? „Problem leżał we mnie, nie w sprzęcie. W zeszłym sezonie nie nabijałem sobie różnych myśli do głowy. Przyjeżdżałem na zawody i chciałem się bawić żużlem. Teraz dołożyłem do tego, nazwałbym to swego rodzaju profesjonalizmem, na przykład w postaci sporządzania notatek i po prostu za dużo myślałem” (sportowefakty.wp.pl). Hmm…

Andrzej Lebiediew (Betard Sparta Wrocław)

O ile przyszłość Milika we Wrocławiu jest raczej jasna (ma ważny kontrakt), o tyle Lebiediew odejdzie ze Sparty na dobre. W trakcie sezonu po katastrofalnej jeździe odszedł w ramach wypożyczenia do pierwszoligowego ROW-u Rybnik. Tam się odbudował, w kilku meczach pokazał, że potrafi jeździć. Tyle, że nie robił tego w gronie najlepszych żużlowców na świecie. Bardzo możliwe, że w kolejnym sezonie będzie zdobywał punkty dla kogoś z 1. ligi. Na tym poziomie stać go na naprawdę doskonałe wyniki, co pokazał choćby dwa lata temu, gdy ze średnią 2,37 był najlepszym jeźdźcem zaplecza Ekstraligi.

Tobiasz Musielak (forBET Włókniarz)

Podobnie, jak u Lebiediewa, poziom „najlepszej ligi świata” wyraźnie przerósł leszczynianina. Był najgorszym seniorem w talii trenera Marka Cieślaka, właściwie w żadnym momencie sezonu nie pokazał swoich umiejętności. Wydaje się, że dłuższy pobyt w 1. lidze może wpłynąć na 25-latka ożywczo pod względem sportowym.

Paweł Przedpełski (Get Well Toruń)

Następcą Musielaka w forBET Włókniarzu ma być właśnie Przedpełski. To sprawi, że pod Jasną Górą dojdzie do budowy małej toruńskiej kolonii, bowiem w celu odbudowania się z Torunia do Częstochowy w poprzednim roku trafił Adrian Miedziński. Dla niego przeprowadzka okazała się sukcesem. Jak będzie w przypadku Przedpełskiego? Może być tak samo, pod warunkiem, że zawodnik skupi się tylko i wyłącznie na żużlu, a nie np. na ocenianiu pracy swojego przełożonego, tak, jak miało to miejsce w zespole Get Well i konfliktowych akcjach z menedżerem Jackiem Frątczakiem. Ten systematycznie odsuwał torunianina od składu na rzecz Jacka Holdera.

Krystian Pieszczek (MrGarden GKM)

Miał być „dżokerem” w ekipie Roberta Kempińskiego. Miał być, ale kompletnie nic z tego nie wyszło. Oby tylko Pieszczek nie wszedł do mało zaszczytnego i niestety dość przepastnego grona utalentowanych juniorów, którzy po przekroczeniu młodzieżowego wieku nie odnaleźli się później w seniorach. Ratunkiem dla niego ma wypożyczenie do macierzystego Wybrzeża Gdańsk.

Piotr Protasiewicz (Falubaz Zielona Góra)

Skończony sezon był zdecydowanie najgorszym w całej długiej już historii startów „Protasa” na najwyższym ligowym poziomie w Polsce. Nawet w 1993 roku – swoim drugim sezonie startów – zielonogórzanin legitymował się lepszą średnią niż aktualną. Ta na poziomie 1,56 po prostu nie przystoi takiemu zawodnikowi. Na szczęście, pozytywnymi symptomami były ostatnie jazdy, w których Protasiewicz wrócił do szybkiej i inteligentnej jazdy. Dobrze byłoby, gdyby w odnowionym Falubazie w przyszłym roku na dobre odzyskał sportowy wigor.

Peter Kildemand (Grupa Azoty Unia)

Najstarsi górale nie pamiętają dobrego sezonu Duńczyka. W Tarnowie miał być – obok Nickiego Pedersena i Kennetha Bjerre – trzecią duńską „strzelbą”. Zawiódł kolejny raz, nie był w stanie pomóc swoim kolegom w uniknięciu degradacji. Co teraz? Kildemand ma wrócić do Łodzi, z której wypłynął swego czasu na głębokie wody poważnego żużla. Wypłynął, ale nurt okazał się zbyt wartki.