Powrót Notoriousa

  • Redakcja

Mijają dwa lata od ostatniej walki Conora McGregora w UFC. Kiedy mówisz „UFC” – myślisz „McGregor”. A kiedy mówisz „McGregor” myślisz „UFC”. Dlatego ta rozłąka trwała stanowczo zbyt długo. Irlandczyk nie byłby jednak sobą, gdyby przez ten czas nie pojawiła się żadna informacja z nim w roli głównej.

Wszyscy pamiętamy jego walkę z Mayweatherem w formule boksu, która przyniosła mu nie tylko porażkę, ale i gigantyczne pieniądze, które zapewniłyby godny byt paru pokoleniom. Przez to, że zaprzestał występowania przez jakiś czas na galach UFC, organizacja odebrała mu dwa pasy. M.in. to zdarzenie było opisywane jak to, które spowodowało, że Notorious napadł autokar z zawodnikami UFC, w którym siedziała nasza Karolina Kowalkiewicz. Tak naprawdę co innego było powodem tego brutalnego napadu.

W busie z zawodnikami siedział Khabib Nurmagomedov, który wcześniej w hotelu napadł wraz ze swoją świtą Artema Lobova – kolegę McGregora. Znany ze swojego porywczego temperamentu Irlandczyk nie zastanawiał się dwa razy, tylko poleciał prywatnym samolotem ze swoimi kolegami, aby złożyć wizytę Rosjaninowi. To zdarzenie odbiło się szerokim echem, a Irlandczyk został postawiony przed sąd. Oczywiście po uiszczeniu kary zaczęto domagać się pojedynku pomiędzy dwoma zawodnikami. I stało się, dziś na UFC 229 Conor McGregor stanie naprzeciw niepokonanego Khabiba.

Oczywiście, obaj zawodnicy po tej walce nie zbiednieją (mówi się nawet o 50 milionach dla McGregora), ale nie to jest w tej walce najważniejsze. Wszyscy eksperci są zgodni: jeśli walka zejdzie do parteru, należy się spodziewać zwycięstwa Kabiba, który wielokrotnie w takiej pozycji kończył swoje pojedynki. Bukmacherzy upatrują w roli faworyta Rosjanina, co jeszcze bardziej motywuje Irlandczyka (kursy w forBET: Khabib – 1.55, McGregor – 2.40). Gdybyśmy mieli przed walką obstawiać, kto lepiej się sprawdzi w trashtalk’u bez wątpienia postawilibyśmy pieniądze na McGreogra, chociaż i Rosjanin potrafi się odwinąć…