Zdarzyło się wczoraj #66 -Niekończące się pasmo sukcesów

  • Redakcja

Za nami kolejny dzień, który obfitował w – mniejsze lub większe – sukcesy polskich sportowców.

Zacznijmy od kolarstwa: Michał Kwiatkowski znowu zajął drugie miejsce na kolejnym etapie Vuelty. Dzięki temu w następnym etapie ujrzymy go ubranego w koszulkę lidera klasyfikacji generalnej.

Życzylibyśmy sobie, żeby Memoriał Wagnera kończył się zawsze w ten sam sposób. Polacy w ostatnim dniu turnieju wygrali z Rosją po tie breaku. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, żeby takie zakończenie jakiejkolwiek siatkarskiej imprezy mogłyby nam się kiedykolwiek znudzić (skrót tego meczu zobaczycie TU).

Andrzej Fonfara opublikował zdjęcie z nowym trenerem, Joe Goossenem. Polak w rozmowie z Przemysławem Garczarczykiem przekonywał, że jego następna walka będzie jego jednym z największych wyzwań w zawodowej karierze. Przy okazji oznajmił, że nie ma tematu walki z Andrew Tabitim. Nie wykluczał również swojego udziału w nadchodzącym turnieju World Boxing Super Series.

Polski Książe na początku wspomnianej rozmowy z Garczarczykiem krótko podsumował nędzną sytuację Legii. Kiedy zespół z Łazienkowskiej przegrywał 0:4, w Los Angeles było koło godziny 8. Fonfara ponoć spojrzał tylko na wynik spotkania i wrócił do spania. Dużo kibiców z Łazienkowskiej zapewne żałuje, że też nie przespało tego meczu, który finalnie zakończył się wynikiem 1:4. Wisła Płock tym samym odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie (skrót spotkanie znajdziecie TU).

Inne drużyny, które też przedwcześnie zakończyły przygodę w europejskich pucharach, również przegrały swoje mecze. Co prawda nie tak sromotnie jak Mistrz Polski, ale też nie wyglądało to za dobrze… Lech poległ na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 2:1 (skrót spotkania jest TUTAJ), a Jagiellonia po pasjonującym spotkaniu musiała uznać wyższość beniaminka z Legnicy (skrót pojedynku, który zakończył się wynikiem 2:3 znajdziecie TU).

Dobrze chociaż, że Polacy za granicą nie przynoszą wstydu. Sześciu minut potrzebował Krzysztof Piątek, aby strzelić swojego pierwszego gola w Serie A.

W innym meczu tej samej ligi w pewnym momencie na boisku znajdowało się pięciu naszych rodaków. Udinese nie bez problemów pokonało Sampdorię 1:0. Bardzo dobry występ zaliczył Karol Linetty (Bereszyński zagrał cały mecz, a Teodorczyk i Kownacki weszli z ławki).

Na Wschodzie Polacy też dali o sobie znać. Mistrz Rosji wygrał z Anżą 2:1 przy znacznym udziale naszych. Pięknym uderzeniem popisał się Maciej Rybus.

I równie pięknym podaniem uraczył rosyjską publiczność nasz Grzegorz Krychowiak, asystując przy golu Smolova.