Ewa, po co siebie (i nas) tak męczysz?

  • Redakcja

Ewa Swoboda zaskakuje coraz bardziej. Nie tylko stałym regresem formy, ale i wypowiedziami. Po nieudanym starcie na trwających właśnie mistrzostwach Europy w Berlinie zasugerowała, że może zakończyć karierę. Jeśli wciąż będzie tak niestabilna emocjonalnie, to faktycznie jej dalsze starty nie mają sensu.

A szkoda. Wielka szkoda. Swoboda ma przecież dopiero 21 lat (rocznik 1997)! Niestety od jakiegoś czasu przestała się rozwijać i ten trend tylko się pogłębia. W Berlinie odpadła w półfinale biegu na 100 m, uzyskując czas 11,30. A 11,30 to ona biegała już cztery lata temu. Dwa lata później potrafiła już wykręcić 11,12. I od tego 2016 roku coś się zablokowało. Nieudany start na Mistrzostwach Świata w Londynie w 2017 roku, teraz na europejskim czempionacie w stolicy Niemiec. Na londyńskiej bieżni osiągnęła 11,35. Teraz 11,30. Coś poszło w złą stronę.

Mimo to – trzeba pamiętać, że Swoboda to bardzo młoda zawodniczka. Wciąż może wiele osiągnąć, o ile nie zabraknie jej pokory i zdrowego rozsądku. Przecież talentu nagle nie straciła. Wystarczy, że na nowo spojrzy na pewne sprawy, zresetuje się psychicznie i zabierze do roboty. Musi tylko chcieć…

Martwią jej ostatnie słowa wypowiedziane w Berlinie:

Zobaczymy, co będzie w sezonie halowym i czy w ogóle w nim wystartuję. W sumie to nie wiem, czy w ogóle będzie następny sezon. Mam już pewne plany.

Następnie dodała:

Bieganie daje mi radość, więc nie wiem, czy tak łatwo będzie mi się z nim pożegnać. Pożyjemy, zobaczymy.

Wystarczą jej dwie wypowiedzi, by zdać sobie sprawę, jak bardzo niestabilna emocjonalnie jest Swoboda. I to właśnie hamuje jej rozwój. Takie insynuowanie możliwości zakończenia kariery martwi tym bardziej, że traktuję to jako krzyk rozpaczy naszej biegaczki. Ludzie z jej otoczenia muszą sobie wziąć głęboko do serca te słowa i zastanowić się, dlaczego Ewa przestała korzystać ze swojego talentu? Dlaczego jej „głowa” nie pracuje tak, jak powinna? Czy może potrzebuje jeszcze większego wsparcia w zakresie psychologii? Szkoda, gdyby z tego powodu zmarnowany został taki talent.

Ewa skomentowała także w internecie artykuł na swój temat w dość osobliwy sposób:

Kolejna insynuacja, jakoby miała zakończyć sportową karierę.

Przypomina mi to wszystko historię z naszym tenisistą Jerzym Janowiczem. Również bardzo utalentowanym, a jednocześnie emocjonalnie rozchwianym. Tylko, że on ma prawie 28 lat i przez lata nikt nie dostrzegł tego, jak mu pomóc. A Ewa jest o siedem lat młodsza i wciąż może osiągnąć wiele. Tylko musi sama zrozumieć – albo ktoś jej podpowie – że bez większej stabilności psychicznej niczego w profesjonalnym sporcie nie ugra. To nie mięśnie, nie siła ani nawet nie talent są najważniejsze – wszystko to nie ma znaczenia, jeśli zawodnik nie jest odpowiednio przygotowany mentalnie do rywalizacji. Swoboda ma na tym polu ogromne braki, ale nie są one nie do nadrobienia. Więc recepta jest prosta: albo brać psychologa, który uporządkuje psychicznie naszą sprinterkę, albo rzeczywiście zawiesić buty na kołku i rozpocząć nowe życie. Już bez zawodowego sportu.

Tenisowy powrót na ziemię