Żużlowa niedziela z trzeszczącymi kośćmi

  • Redakcja

W PGE Ekstralidze po 11. rundzie jest coraz mniej znaków zapytania. Wiadomo już na pewno, jakie zespoły będą musiały toczyć heroiczny bój o pozostanie w lidze. Także w górnej części tabeli sytuacja jest już (prawie) wykrystalizowana. Szkoda, że w ostatniej serii spotkań doszło do kilku bardzo groźnych sytuacji.

Najbardziej brzemienny w skutkach był upadek doświadczonego Rune Holty w trzecim biegu derbów Kujawsko-Pomorskiego. Norweg z polskim paszportem miał olbrzymie problemy po wyjściu spod taśmy. W żaden sposób nie był w stanie zapanować nad swoją maszyną, którą z niejasnych przyczyn gwałtownie wystrzeliło do góry. Holta z wielką siłą uderzył o tor, później razem z motocyklem wpadł w dmuchaną bandę.

Diagnoza lekarska mówiąca o złamaniu dwóch kości podudzia i kości śródręcza nie pozostawia złudzeń: to koniec sezonu dla 44-latka. Bardzo możliwe, że także i bogatej kariery… Na szczęście badania tomografem wykluczyły uraz głowy.

Sytuacja Get Well, który do Grudziądza przyjechał bez kontuzjowanego Jasona Doyle’a, jeszcze bardziej się skomplikowała, choć po dwóch premierowych biegach torunianie wygrywali 10 do 2. Ośmiopunktowa przewaga trwała do połowy zawodów. Wtedy to gospodarze ruszyli swoje dotąd ociężałe cztery litery i przejęli inicjatywę w meczu. Mimo to, trudno oprzeć się wrażeniu, że GKM z tak osłabioną i słabą na wyjazdach drużyną, jaką jest Get Well powinien na swoim torze męczyć się mniej. Nie zmienia to faktu, że grudziądzanie przybliżyli się nieco do uratowania ligi. Szanse torunian na play-offy zaś zmalały niemal do zera.

Blisko ekstraligowego spadku są ekipy z Tarnowa i Zielonej Góry, które 26 sierpnia zmierzą się ze sobą w „meczu o wszystko”. Obie w niedzielę przegrały u siebie swoje spotkania – Jaskółki ze Stalą Gorzów, a Falubaz z Unią Leszno.

Tarnowianie nie mogli powstrzymać szalejącego na Mościcach Krzysztofa Kasprzaka, który zdobył komplet punktów i w taki właśnie sposób „podziękował” fanom Unii za wrogie przyjęcie. Kasprzak w latach 2010-11 był zawodnikiem klubu z Tarnowa. Odszedł stamtąd w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach, z kłótnią o pieniądze w tle…

Ciekawe spotkanie rozegrano w grodzie Bachusa. Co z tego, patrząc z perspektywy gospodarzy, skoro mistrz Polski z Leszna okazał się dużo lepszy, a były jeździec Falubazu Jarosław Hampel zrobił mniej więcej to, co Kasprzak w Tarnowie. Czy to już znak, że dwukrotny wicemistrz świata na dobre wraca do formy? Leszczyński klub bardzo by sobie tego życzył, bo wielkie problemy w Zielonej Górze miał Piotr Pawlicki, który jeszcze w trakcie trwania meczu załamany swoim występem po męsku wziął winę na siebie. Korzystny wynik mistrzom Polski zapewnili – poza Hampelem, Emilem Sajfutdinowem i Januszem Kołodziejem – także juniorzy. Niestety Dominik Kubera zapłacił zdrowiem za swoją agresywną jazdę. W 13. wyścigu tak niefortunnie zaatakował Grzegorza Zengotę, że jego stopa dosłownie wkręciła się w zębatkę zielonogórzanina. Sytuacja była wyjątkowo groźna, młody żużlowiec mógł nawet stracić nogę! Skończyło się na ranach szarpanych trzech palców i zerwanych ścięgnach. Kubera trafił do specjalistycznego szpitala i niedługo zacznie rehabilitację. Jak długą? Niektórzy mówią, że junior wróci na tor już pod koniec sierpnia.

Sporo dobrego działo się we Wrocławiu na Olimpijskim. Jednak i tu, w konfrontacji Betard Sparty z forBET Włókniarzem, doszło do groźnej sytuacji z udziałem Fredrika Lindgrena. Szwed – już nie tak skuteczny jak na początku sezonu – w 14. biegu przeszarżował  i o mały włos nie upadł razem z Vaclavem Milikiem. Nic poważnego się nie stało, a w powtórce dwa bardzo istotne w kontekście bonusa punkty zdobył Matej Żagar. To nie Słoweniec, a raczej Adrian Miedziński (7+2 w pięciu startach) był „cichym bohaterem” częstochowian, nie mówiąc już o zdobywcy aż 16 „oczek” Duńczyku Leonie Madsenie. Ten na wrocławskim owalu czuł się niemal tak samo dobrze, jak u siebie.

„Świetna postawa Taia Woffindena, Macieja Janowskiego, zwłaszcza w parze z Vaszkiem Milikiem. Co do Milika, miał dzisiaj czeski przeplataniec – od świetnych wyścigów do bardzo słabych. Musimy nad tym popracować, bo coś jest nie w porządku z tym, że zawodnik wygrywa starty jak chce, a potem jest wolny i przyjeżdża do mety ostatni. Problem jest też z Maxem Frickiem. Jest to problem sprzętowy. Ciągle nie jest on tak szybki, jakbyśmy sobie tego życzyli. Są zatem rezerwy. Jest potencjał, co cieszy, ale nie zakładamy rąk i pracujemy, by do rundy finałowej być przygotowanymi optymalnie”– powiedział po meczu trener Sparty Rafał Dobrucki (espeedway.pl).

Taak, runda finałowa coraz bliżej, a fani żużla będą musieli odpocząć od ligi. Po miesięcznej zupełnie niezrozumiałej wakacyjnej pauzie i zaledwie jednej rozegranej kolejce znowu czas na przerwę. Na szczęście tylko jednotygodniową, choć i tak specom od układania terminarza należy się jakaś antynagroda. „Dętka roku” na przykład.