Zdradzony Włoch, podeptane wartości… – wiele kontrowersji po wyborze Brzęczka

  • Redakcja

Jerzy Brzęczek nie został jeszcze oficjalnie zaprezentowany światu jako nowy szkoleniowiec reprezentacji Polski, a już jego wybór wywołuje wiele emocji. W dodatku nie do końca chyba tych oczekiwanych. Pewien Włoch poczuł się zdradzony, kibice rozczarowani, dziennikarze zaskoczeni, Zarząd olany, a wartości podeptane. Nie jest to wymarzony początek pracy z drużyną narodową, oj nie jest…

Wokół wyboru Adama Nawałki nie było aż tak złej atmosfery. Jasne, że fani reprezentacji byli wtedy również pełni obaw, czy były trener Górnika Zabrze poradzi sobie w roli selekcjonera. Ale kibice nie mieli aż tylu wątpliwości, co przy Brzęczku, a ponadto więcej kontrowersji nie było. Zupełnie inaczej jest teraz, gdy nowym szkoleniowcem biało-czerwonych został Jerzy Brzęczek.

1. Zaskoczenie

Wpierw prezes PZPN napisał na Twitterze, że nazwisko nowego selekcjonera poznamy 23 lub 24 lipca na specjalnej konferencji prasowej. Ni stąd ni zowąd związek zmienił jednak zdanie i od czwartku 12 lipca znamy już następcę Adama Nawałki. Skąd ta zmiana? Była wywołana tym, że w czwartek rano „Przegląd Sportowy” poinformował, że PZPN rozważa właśnie Brzęczka na stanowisko opiekuna kadry? Wątpliwe. Media podają różne informacje, związek nie zawsze na nie reaguje. Zatem skąd ten pośpiech? Nieco niezrozumiałe pozostaje również to, że od 3 dni wiemy już, że ekipę narodową poprowadzi Jerzy Brzęczek, a wciąż dziennikarze nie mogą z nim porozmawiać. Muszą czekać na konferencję, zaplanowaną ostatecznie na 23 lipca. Tym bardziej więc nie wiadomo, czemu nazwisko nowego selekcjonera zostało podane już teraz? Żeby mógł w spokoju kompletować sztab? Przecież anonimowo też mógłby to czynić.

2. Wielka krytyka

Takiej fali krytycznych komentarzy w odpowiedzi na wybór nowego selekcjonera już dawno nie było. I nikt nam nie powie, że dokładnie to samo było w momencie nominacji Adama Nawałki. Nie było, bo też i Brzęczek nie jest drugim Nawałką. Ma skromniejsze od niego CV – przepracował mniej lat jako szkoleniowiec, sukcesów nie odniósł żadnych (Nawałka zdobył jednak 1 mistrzostwo i 1 wicemistrzostwo kraju). Obaj są były piłkarzami, ale Brzęczek był gorszym, choć grał dużo dłużej w piłkę. Krytyka kibiców skupiła się w ostatnich dniach nie tylko na wyborze nowego opiekuna reprezentacji, ale i na postawie dziennikarzy wobec tej nominacji. Bardzo wiele komentarzy pod materiałami dziennikarskimi znanych liderów opinii dotyka właśnie tego tematu. Ludzie zarzucają największym dziennikarzom/ekspertom, że niedawno jeszcze głosili, że kadrę powinien objąć obcokrajowiec, a dziś przekonują, że Brzęczek to świetna opcja.

Jak zagra Boniek, tak tańczą polscy dziennikarze

3. Podeptane wartości

Prezes PZPN tłumaczy, że wybrał Jerzego Brzęczka m.in. dlatego, że to dobry, uczciwy człowiek. Ma odpowiednie wartości do pracy z drużyną narodową. Jeśli tak rzeczywiście jest, to jak wytłumaczyć informację, iż w sztabie Brzęczka ma się znaleźć m.in. Andrzej Woźniak, skazany w aferze korupcyjnej. Trochę to się kłóci z ideałami, jakie powinny przyświecać reprezentacji. Woźniak miałby zostać trenerem odpowiedzialnym za przygotowanie reprezentacyjnych bramkarzy. Ale czy nie ma już innych fachowców w tym zakresie w naszym kraju, że trzeba brać człowieka z korupcyjną przeszłością? Jeśli ta wiadomość się potwierdzi, to będzie to pierwszy wielki wizerunkowy strzał w stopę nowego selekcjonera. Tym bardziej absurdalny, że Woźniak nie jest mu potrzebny. Umówmy się –  Wojciech Szczęsny i Łukasz Fabiański w ogóle nie potrzebują w kadrze trenera bramkarzy. Wystarczy im ktoś do rozgrzewki, sami przecież należą do elity bramkarskiej na świecie. Po co więc zatrudniać tak kontrowersyjną postać do roli, która właściwie i tak jest nieco zbędna?

Dominik Panek: Wrzutka z Woźniakiem może być próbą wyczucia nastrojów społecznych

4. Olany Zarząd

Dziwna była też sama procedura wyboru nowego selekcjonera. Zgodnie z prawem powinien to uczynić zarząd. Jak wynika z art. 36 § 1 pkt. 19 Statutu Polskiego Związku Piłki Nożnej do kompetencji Zarządu PZPN należy m.in. „podejmowanie decyzji w sprawie zatrudniania trenerów zespołów reprezentacyjnych oraz innych osób kadry szkoleniowo-medycznej.” Zatem to Zarząd decyduje o tym, kto prowadzi reprezentację. Tyle teorii, bo praktyka była w tym przypadku zupełnie inna.

Związkowy kanał Łączy Nas Piłka poinformował w czwartek: Jerzy Brzęczek nowym selekcjonerem reprezentacji Polski. Komunikat ten podany został w czasie dokonanym. Dodano następnie, że tę kandydaturę zgłasza sam prezes PZPN i musi być ona jeszcze zaakceptowana przez Zarząd. Wszystkie media pisały potem, że to formalność. Formalność, nie formalność, ale zgodnie z przepisami to Zarząd decyduje w takich sprawach. A tu okazało się, że jest fasadowy. Właściwie mogłoby go nie być, bo i tak o wszystkim rozstrzyga w praktyce indywidualnie prezes PZPN. Skoro tak jest, to po co w ogóle PZPN-owi Zarząd? Związek ogłasza w mediach, że Brzęczek został już nowym selekcjonerem, mimo że Zarząd jeszcze o tym nie zdecydował. Nie twórzmy iluzji. Albo decyduje sam prezes, a Zarząd w tej sprawie nie ma nic do gadania (tak w istocie się stało), albo decyduje jednak Zarząd. Bo chyba nikt sobie nie wyobrażał, że skoro Łączy nas Piłka poinformowała w czwartek, że Brzęczek został nowym trenerem kadry, to w sobotę Zarząd tego nie klepnie.

5. Zdradzony Włoch

Wczoraj w nocy wybuchła kolejna bomba. SportoweFakty.pl podały, że Gianni De Biasi, mocno rozważany przez PZPN do roli następcy Nawałki, czuje się rozżalony tym, że to nie jemu ostatecznie zaproponowano funkcję trenera Polaków.

Dwa lata temu byłem bliski pracy w kadrze Włoch, ale ktoś inny mnie wyprzedził. W czwartek praktycznie byłem selekcjonerem reprezentacji Polski i wtedy Zbigniew Boniek wybrał polskiego trenera. Poczułem się, jakbym został zwolniony. Byłem rozczarowany. Wolałbym, aby osobiście dał mi znać, a nie przez gazety – opowiadał Włoch w programie „Maracana”, emitowanym na antenie włoskiego radia RMC.

Sam prezes PZPN nie ukrywał jeszcze kilka dni temu w wywiadzie dla tygodnika „Piłka Nożna”, że De Biasi jest brany pod uwagę:

Może być jednym z kandydatów. Ma doświadczenie w roli selekcjonera, prowadził Albanię, z którą zrobił dobry wynik, a nie jest to przecież najmocniejsza drużyna. Mówi w kilku językach, nie ma problemu żeby dogadać się z piłkarzami.

Co się więc stało, że ostatecznie Boniek zrezygnował z włoskiego szkoleniowca? Jeśli De Biasi mówi prawdę, to otrzymał zapewne od szefa polskiego związku zapewnienie, że będzie pracował z naszą kadrą. Zapewnienie, które okazało się nic nie warte. Chyba że Włoch kłamie? O to będziemy mogli zapytać prezesa PZPN dopiero 23 lipca na wspomnianej już konferencji prasowej, podczas której Jerzy Brzęczek oficjalnie zostanie przedstawiony jako nowy selekcjoner biało-czerwonych.