Gdzie w przyszłym sezonie będzie grał Fabiański?

  • Redakcja

Swansea City w ostatnich 10 meczach nie mogło wygrać meczu, notując zaledwie trzy remisy. Ten wstydliwy bilans musiał skończyć się spadkiem do Championship. Drużyna „Łabędzi” w Premier League była 7 lat i ostatnie lata bytu w najwyższej klasie rozgrywkowej kibice zespołu Walii powinni zawdzięczać Łukaszowi Fabiańskiemu. Obrońcy Swansea przypominają bardziej tyczki, niż kogoś kto tytułuje się zawodowym piłkarzem i przy takiej postawie defensywy nasz rodak notował świetne liczby. Np. trzy karne obronione w tym sezonie to wynik, którego nikt nie osiągnął w tej kampanii. Znamienne jest to, że po dwóch obronionych karnych obrońcy nie zdążyli zapobiec dobitce, przez co chwilę po obronie „jedenastki” Fabian musiał wyciągać piłkę z siatki.

Niedziela, 13. maja, 17:50. W Walii następuje zmiana warty – Swansea City mija się z drugim walijskim klubem (Cardiff City), który już jakiś czas temu zapewnił sobie grę w Premier League. Kibice zgromadzeni na Liberty Stadium są świadkami kolejnej porażki ich zespołu. Już przed tą kolejką wiadomo było, że awans jest praktycznie niemożliwy, ale i tak to nie zastopowało fanów do zdzierania gardła nie tylko, żeby wspomóc swoją drużynę, ale też, żeby przekonać Łukasza Fabiańskiego do pozostania w ich klubie. Sam bramkarz zareagował – jak to on – bardzo emocjonalnie. Obrazek reprezentanta Polski żegnającego kibiców, którzy jeszcze nie tak dawno uznali go za najlepszego piłkarza Swansea tego sezonu, może poruszyć nawet największych twardzieli.

Kiedy już wszystko stało się jasne, 33-latek stał się łakomym kąskiem dla klubów z Premier League. Fabian przez ostatnie 4 sezony, w których bronił barw Swansea, skutecznie wymazał obraz flappyhandski’ego, który przywdziewał bluzę Arsenalu. Stał się filarem obrony, która w żaden sposób nie próbowała mu pomóc w pobijaniu kolejnych statystycznych rekordów. Był zdany na siebie i brytyjscy kibice zaczęli się liczyć z jego umiejętnościami. Tak samo jak działacze innych klubów, dla których nastała szansa na zrobienie dobrego interesu.

Polakowi za rok kończy się kontrakt, więc to będzie ostatnia okazja dla Swansea, żeby na nim zarobić. Kwota 5 mln. funtów nie powinna odstraszać żadnego z klubów Premier League. Niestety, czołówka angielskich klubów ma dobrze obsadzoną pozycję bramkarza i przeprowadzka Fabiańskiego, do któregoś z nich zapewne skończyłaby się dla niego ławką, a pozycja rezerwowego nie jest komfortowa dla naszego rodaka, co pokazał w Londynie. Fabian ewidentnie potrzebuje miejsca, w którym czuje się dobrze, w którym na niego stawiają. Jednak jest parę klubów ze „środka”, dla których obecność bramkarza o takiej klasie może je znacznie wywindować w tabeli angielskiej ekstraklasy.

Brytyjski dziennik „The Guardian” podał cztery kluby z Premier League, które na swoich listach życzeń mają zanotowane nazwisko Polaka. Ponoć Fabiańskim żywo zainteresowane jest Watford, Newcastle, West Ham i Crystal Palace. Są to kluby, w których reprezentant Polski z miejsca dostałby miejsce w wyjściowej „jedenastce”. Który z tych klubów najlepiej pasuje do Fabiana?

Patrząc po tabeli, najlepiej byłoby wylądować w Newcastle czy Crystal Palace, które zajęły odpowiednio 10. i 11. miejsce w ligowej tabeli. Rafa Benitez już od dawna prosił włodarzy „Srok” o nowego bramkarza. Bob Elliot i Karl Darlow nie są wg. Hiszpana godnymi bramkarzami na taki klub, jak Newcastle. Przełożeni trenera postanowili przychylić się do jego prośby i wypożyczyli na pół roku z opcją kupna Martina Dubravkę z czeskiej Sparty Pragi. Ten bramkarz jednak nie zdołał przekonać do siebie byłego szkoleniowca Liverpoolu i wraz z końcem wypożyczenia prawdopodobnie wróci do swojej ojczyzny. Rafa Benitez jednak nie może dobrze się kojarzyć polskim bramkarzom, po tym jak zrezygnował z usług Jerzego Dudka na rzecz Pepe Reiny. I to tuż po finale Ligi Mistrzów w Stambule, gdzie został zaprezentowany słynny Dudek dance.

Bramkarzom Crystal Palace w czerwcu kończą się umowy. Władze londyńskich „Orłów” zdają się nie spieszyć z przedłużeniem kontraktów z którymkolwiek z nich. Wolą negocjować z innymi zawodnikami, którzy gwarantowaliby większą jakość na tej pozycji. Julian Speroni jest blisko piłkarskiej emerytury, a sprowadzony w marcu tego roku Diego Cavalieri nie rozegrał nawet minuty na angielskich boiskach, co świadczy o tym co może myśleć o jego treningach Roy Hodgson. Podstawowy bramkarz – Wayne Hennessey – w 26 meczach puścił 41 goli, przez co londyński klub zaczął życzliwiej spoglądać w kierunku Polaka.

Kolejne dwa kluby, które wg. „The Guardian” są zainteresowane angażem Fabiana, to sąsiadujące ze sobą w tabeli West Ham i Watford. Pierwszy z nich wydaje się być najlepszą opcją. Od paru okienek „Młoty” wydają wagon pieniędzy, żeby sprawdzić znane i renomowane nazwiska do swojego zespołu. M.in. wypożyczono ulubieńca Synów Albionu, Joe Harta. Jego forma jednak od paru sezonów pikuje i już nikt w nim nie widzi zbawiciela angielskiej bramki. Wszystko wskazuje na to, że w czerwcu 31-latek będzie musiał szukać nowego pracodawcy, bo Manchester City pod wodzą Guardioli nie będzie potrzebował bramkarza o takim profilu. Inny bramkarz, Adrian ma umowę ważną jeszcze przez rok, ale David Moyes kręci nosem na formę Hiszpana.

Watford z kolei ma wiekowego Heurelho Gomesa (37 lat), który ma mocną pozycję w zespole i rok ważnego kontraktu. Kończy się wypożyczenie Orestisa Karnezisa i najprawdopodobniej wróci on do Udinese Calcio. Jednak Watford nie jest na pewno wymarzonym miejscem dla Fabiańskiego ze względu na mniejszy prestiż klubu, względem innych zainteresowanych.

Szykuje się gorący okres dla Łukasza Fabiańskiego i jego menadżerów. Bramkarz dodatkowo może podbić swoją cenę, jeśli wywalczy pozycję pierwszego bramkarza Polski na mistrzostwach w Rosji i zagra dobry turniej. Jednak nawet jeśli mu się to nie uda, to i tak Fabian tak bardzo zapracował na swoją markę na Wyspach Brytyjskich, że ze znalezieniem nowego pracodawcy nie powinien mieć problemu.

 

Dominik Bożek