Polski mecz w siatkarskiej Lidze Mistrzów: ZAKSA faworytem, ale Jastrzębski wciąż wierzy

  • Redakcja

Ekscytujemy się w Polsce piłką nożną, ale tak naprawdę to w siatkówce jesteśmy mocarzami. Nawet jak chwilowo nasza reprezentacja obniżyła loty. W fazie play-off siatkarskiej Ligi Mistrzów mamy aż trzy zespoły. Niestety jeden z nich opadnie dziś na pewno, bo los sprawił, że w 1/6 finału Jastrzębski Węgiel trafił na ZAKSĘ Kędzierzyn – Koźle. W pierwszym spotkaniu ZAKSA wygrała na wyjeździe 3:1. Czy przed własną publicznością kędzierzynianie zapewnią sobie awans do kolejnej rundy?

Początek pojedynku o godzinie 20.00. Gospodarze są zdecydowanie bliżsi awansu. Tym bardziej, że ostatni raz w PlusLidze goście ograli ekipę z Kędzierzyna-Koźla w styczniu 2015 roku.  Wtedy to udało im się wygrać na wyjeździe 3:1. Dziś podobny wynik dawałby szansę na odrobienie wszelkich strat. Czy taki scenariusz jest w ogóle możliwy? Wątpliwe (Kurs na ten mecz w forBET: 1.08 – 6.00). Zawodnicy klubu z Jastrzębia-Zdroju nie składają jednak broni. Jeden z nich, środkowy Grzegorz Kosok, zapowiada:

Do meczu nawet nie wiedziałem o tej niedobrej serii. Każda passa kiedyś się musi skończyć. Mam nadzieję, że to nastąpi w środę i wygramy za trzy punkty, a potem rozstrzygniemy na swoją korzyść „złotego seta”.

Zwycięzca tego polskiego dwumeczu w kolejnej rundzie zmierzmy się z lepszym z niemieckiej pary Berlin Recycling Volleys – VfB Friedrichshafen. W pierwszym starciu w Berlinie górą była drużyna gości prowadzona przez nowego selekcjonera reprezentacji Polski Belga Vitala Heynena. VfB zwyciężył 3:2. W czwartek rewanż w Friedrichshafen (Kurs na to spotkanie w forBET: 1.35 – 2.95).

O komentarz do dzisiejszego meczu ZAKSA – Jastrzębski poprosiliśmy Ireneusza Mazura, trenera, byłego siatkarza, komentatora Polsat Sport.

***

Pana zdaniem gracze z Jastrzębia-Zdroju mogą liczyć na cud, czy raczej jest już „pozamiatane” po pierwszym spotkaniu?

Faworytem niewątpliwie jest zespół ZAKSY. Nie dość, że znakomicie spisuje się w naszej lidze, to jeszcze wypracował sobie zaliczkę dzięki zwycięstwu w pierwszym meczu na wyjeździe. Potencjał dzisiejszych gospodarzy jest ogromny. W ich składzie grają zawodnicy, którzy już kilka sezonów stanowią o sile ekipy z Kędzierzyna-Koźla. Atut zgrania, pewności również przemawia za ZAKSĄ. Jastrzębski Węgiel jest z kolei w fazie zmian. Poprzedni rok miał bardzo udany, zdobył w PlusLidze brązowy medal. Ale ostatnie miesiące nie należały do najlepszych. Oczekiwania w Jastrzębiu Zdroju były na pewno większe. W trakcie rozgrywek przyszedł nowy trener. Potrzeba czasu, by ten zespół ponownie zaczął lepiej funkcjonować. Wszystko to nie przemawia za Jastrzębskim. To kędzierzynianie są blisko awansu i prawdopodobnie będą mieli okazję rywalizować w 1/3 finału Ligi Mistrzów.

Jeśli Mistrz Polski przejdzie dziś dalej, to w następnej rundzie zmierzy się z Berlin Recycling Volleys albo VfB Friedrichshafen. Pierwsze starcie w Berlinie padło łupem VfB. Jakie ZAKSA ma szanse w rywalizacji z którąś z tych drużyn?

Myślę, że w kolejnym dwumeczu polski team też będzie faworytem. Bez względu na to, z którym z niemieckich klubów zagra. Nie chcę lekceważyć żadnej z tych ekip, jedną z nich prowadzi nasz nowy selekcjoner Heynen. To też dodawałoby dodatkowego smaczku. Jednak to siatkarze z Kędzierzyna Koźla są wyżej notowani, mogą zaistnieć w Final Four. Dla mnie ZAKSA ma naprawdę duże szanse by powalczyć o strefę medalową w fazie finałowej Ligi Mistrzów.

Co sprawia, że siatkarze Andrei Gardiniego mają aż tak dużą przewagę w PlusLidze? Już w poprzednim roku kędzierzynianie odjechali reszcie stawki, ale w tym chyba jeszcze bardziej. Tylko trzy porażki w 26 pojedynkach.

Można zaryzykować tezę, że w bieżącym sezonie obniżyła się całościowo siła zespołów występujących w polskiej lidze. Poziom większości ekip jest trochę niższy. To wynika generalnie z odpłynięcia kilku znaczących postaci z PlusLigi. Jednocześnie nie przyjechały do Polski jakieś nowe wybitne gwiazdy. Mimo to, na brak emocji nie możemy narzekać. Każda z drużyn chciałaby się zmieścić w pierwszej „szóstce”, by wystąpić w fazie decydującej o medalach.

ZAKSA straciła najmniej przed rozpoczęciem aktualnych rozgrywek. Na kluczowych pozycjach ma stabilność w składzie. A zgranie w siatkówce odgrywa dużą rolę. Ekipa z Kędzierzyna-Kozła jest uporządkowana, zaś jej ligowi rywale ostatnio dokonywali wielu zmian. Ponad nawet jak powstaje jakiś nowy dobrze zbudowany zespół, to rzadko kiedy w naszej lidze już w pierwszym swoim sezonie osiąga wielki sukces, czy zdobywa mistrzostwo Polski. Drużyna stworzona w ciągu jednego roku musi zwykle i tak swoje odczekać, zanim sięgnie po najwyższe laury. Spójrzmy na Onico – rewelację ostatnich miesięcy. Wytworzyła się taka sytuacja w tabeli, że jeśli ekipa Antigi przegra najbliższe mecze, to może się znaleźć w bardzo trudnym położeniu, wypaść poza „szóstkę”. To pokazuje, że nowo powstały zespół, nawet z bardzo dobrych graczy, nie zawsze gwarantuje od razu osiągnięcie sukcesów. Prawdopodobnie już w następnym roku Onico będzie naprawdę mocne. A jeszcze w kolejnym, jeśli warszawianie utrzymają ten skład, będą poważnymi kandydatami do złota.