Tokio – pływaczka Tchórz o przełożeniu igrzysk: zrodziło się wiele nowych pytań

MKOl o przeniesieniu igrzysk na przyszły rok poinformował we wtorek, a decyzja ta była podyktowana pandemią koronawirusa. Tchórz przyznała, że to słuszna decyzja nie tylko ze względu na zdrowie sportowców i kibiców.

Tokio – pływaczka Tchórz o przełożeniu igrzysk: zrodziło się wiele nowych pytań

"Ta decyzja daje zawodnikom równe szanse przygotowania się do igrzysk. Teraz jedni mogli trenować, bo mieli dostęp do obiektów sportowych, a inni, z krajów dotkniętych mocniej pandemią, już takiego dostępu nie mieli i nie mogli ćwiczyć. Gdyby igrzyska odbyły się w tym roku, na pewno nie byłyby zgodne z ideą fair play" - powiedziała PAP Tchórz.

Pływaczka zwróciła uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt, który pojawił się przez pandemię koronawirusa i przesunięcie igrzysk na przyszły rok. Chodzi o sportowców, którzy planowali po imprezie w Tokio zakończyć karierę.

"Ja też już swoje lata mam i z takimi myślami zaczynam się borykać. Teraz żyjemy w zwieszeniu, bo nie wiemy tak naprawdę, co dalej. Dostaliśmy odpowiedź na jedno pytanie, ale zrodziło się wiele innych, np. co z kwalifikacjami olimpijskimi, czy będą brane dotychczasowe czasy, czy wszystko zacznie się od nowa. Co z mistrzostwami świata, które były zaplanowane na 2021. Jedna decyzja zapadła i dobrze, że taka, ale czekamy teraz na kolejne, bo one będą wpływać na nasze plany" - dodała.

Tchórz aktualnie ma przymusową ścisłą kwarantannę, bo nie tak dawano wróciła ze zgrupowania na Teneryfie.

"Przedłużyliśmy nieco nasz pobyt, bo mieliśmy tam cały czas dostęp do basenu. Po wprowadzeniu przez Hiszpanię stanu wyjątkowego, obiekt został zamknięty i zdecydowaliśmy się na powrót do Polski. Musimy siedzieć w domu i nigdzie nie wychodzimy, nawet do sklepu. Cała grupa czuje się dobrze i raczej uniknęliśmy zakażenia" - zdradziła złota medalistka mistrzostw Europy w 2019 roku na krótkim basenie w sztafecie 4x50 m.

Zawodniczka trenująca na co dzień w Juvenii Wrocław przyznała, że mimo kwarantanny stara się dbać o formę, lecz dla pływaka nie jest to łatwe w warunkach domowych.

"Już nie chodzi tylko o kwarantannę, ale w ogóle o zamknięte baseny. Jak wszyscy, i my trenujemy na lądzie, ale dla nas to coś zupełnie innego. To może być i jest jedynie trening uzupełniający, bo my najwięcej czasu spędzamy w wodzie. Chyba możemy najwięcej stracić na tej sytuacji, bo braku dostępu do basenów nie da się zastąpić" - zauważyła.

Na koniec rozmowy Tchórz przyznała, że tak długiej przerwy w treningu nie miała od 13 lat i dla niej jest do zupełnie nowa sytuacja.

"Nie wiem, jak zareaguje mój organizm na taką przerwę. Trzeba jednak to przetrwać i mam nadzieję, że szybko ta pandemia zostanie zdławiona. Teraz pracuję bardziej jak kolarz i wioślarz, bo ćwiczę na ergometrze i rowerku. Co mogę, wykonuję w warunkach domowych. Najwyżej na igrzyskach Paryż 2024 wystartuję w... wioślarstwie" - podsumowała ze śmiechem pływaczka.

Pandemia koronariwusa COVID-19 wybuchła w połowie grudnia w Chinach. Do tej pory na całym świecie zarażonych jest ponad 440 tys. osób, w tym ponad 19 tys. zmarło.(PAP)

Autor: Mariusz Wiśniewski

marw/ pp/