Juventus jak Legia? Haaland miał grać… w ZESPOLE REZERW!

Często śmiejemy się z krajowych klubów oraz podejmowanych przez nich decyzji dotyczących sprowadzenia poszczególnych zawodników: tym razem jednak w tej materii na ustach wszystkich znalazł się Juventus! W styczniu bieżącego roku Stara Dama proponowała Erlingowi Haalandowi transfer w szeregi zespołu… U-23! Czy czegoś nam to nie przypomina? 

Raczej nikt z nas nie może być specjalnie zaskoczony zainteresowaniem, jakie podczas zimowego okienka transferowego wzbudzał właśnie 19 – letni Norweg. Świetna faza grupowa Ligi Mistrzów i olśniewające występy w barwach RB Salzburg zwieńczone ośmioma golami w sześciu spotkaniach, skupiły uwagę najlepszych klubów na Starym Kontynencie. Wielu jednak w tamtym momencie zastanawiało się, czy dla sympatycznego Haalanda tak ogromny przeskok nie spowoduje zbyt szybkiego wypalenia. Jak się okazuje: z podobnego założenia miał wyjść Juventus, który po ewentualnym sprowadzeniu Haalanda planował umieścić go w drużynie… U – 23.

Według Mino Raioli takie plany w stosunku do jego klienta miał właśnie Maurizio Sarri. Patrząc na całość obiektywnie: trudno być szczególnie zdziwionym tego rodzaju stanem rzeczy. W linii ataku Starej Damy niekwestionowanym numerem jeden jest przecież Cristiano Ronaldo: podejrzewamy, że sprowadzenie nawet najbardziej prosperującego talentu w szeregi tego klubu wiązałoby się z koniecznością posadzenia nowego zawodnika przynajmniej na ławce rezerwowych. Widzimy natomiast, że w przypadku Erlinga Haalanda aktualny mistrz Włoch postanowił podejść jeszcze bardziej ostrożnie i proponować mu rozwój właśnie w zespole rezerw. Przesada?

Zależy, z jakiej perspektywy spojrzeć na całość. Polscy kibice doskonale pamiętają przecież sytuację z Robertem Lewandowskim i Legią Warszawa. Polski klub postanowił pozyskać niezwykle wyróżniającego się w barwach Znicza Pruszków napastnika, lecz jednocześnie twierdził, że aktualny poziom jego umiejętności pozwala jedynie na występy w barwach drugiej drużyny stołecznego klubu. Słowa: „Możecie sprzedawać Lewandowskiego, mamy Arruabarenę” wypowiedziane przez Mirosława Trzeciaka już na zawsze wpisały się w historię polskiego futbolu. Tak, jak i rozwój przygody piłkarskiej popularnego „Lewego” w barwach Lecha Poznań. Porównywanie tych spraw 1:1 byłoby sporym nadużycie, niemniej jednak pokazuje, jak kluczowe znaczenie ma optymalny wybór nowego klubu dla młodego piłkarza na początku jego kariery.

Juventus od aktualnego wicemistrza Polski różni także inny z czynników: obecne odrzucenie Haalanda nie oznacza, że były gracz RB Salzburg nie będzie zdecydowany wrócić kiedyś do rozpatrywania oferty grania w tej właśnie ekipie. W obecnym momencie bardzo ciężko odmówić poprawności decyzji 19 – letniego Norwega. Transfer do Borussii Dortmund ani na moment nie zachwiał jego pewności siebie i nadal zaskakuje on nas kolejnymi zagraniami nie z tej ziemi: w zatrzymaniu Haalanda nie pomogła nawet epidemia koronawirusa, bo także po wznowieniu niemieckich rozgrywek wyglądał on znakomicie. Trudno jednoznacznie ocenić, czemu Juventus tak nisko ocenił zdolności strzelca, lecz jedno jest pewne: on dla swojego rozwoju piłkarskiego dokonał absolutnie bezbłędnej decyzji. A to chyba, w całym zamieszaniu, zdecydowanie najważniejsza kwestia…

Liga estońska oraz kostarykańska wracają do gry: typuj kolejne piłkarskie rozgrywki na stronie forBET!