Grać – czy nie grać?

Wznowienie lig europejskich wzbudza sporo pozytywnych emocji u jej kibiców, lecz także ogromne kontrowersje u krytyków tak szybkiego odmrażania futbolu. Szczególnie zaniepokojeni są niektórzy piłkarze, którzy powrót do rywalizacji uważają za zbyt pochopny i tym samym boją się o zdrowie swoich rodzin. Jak w miarę obiektywnie ocenić całe zamieszanie?

Wydaje nam się, że na samym starcie kluczowe jest przyjęcie odpowiedniej oceny. Przestrzeń publiczna przepełniona jest aktualnie zbyt radykalnymi opiniami poszczególnych grup osób, którzy wszelkie prowadzenie dialogu uznają za przejaw słabości i nieracjonalności danej decyzji. Pewnie najłatwiej byłoby przyjąć jeden z najbardziej głośnych medialnie postulatów i sprowadzić sprawę do granic absurdu. Wszak według pewnej grupy obserwatorów: życie piłkarza niczym nie powinno różnić się od funkcjonowania zwykłych pracowników, którzy codziennie mają kontakt z zupełnie nieznanymi sobie ludźmi – weźmy jako przykład chociażby sprzedawców pracujących w wielkopowierzchniowych marketach. Wykonywanie zawodu futbolisty też powinno nieść za sobą jakieś zobowiązania, a jeżeli ktoś nie chce grać: proszę bardzo, niech zdecyduje się na zawieszenie swojej pensji do końca sezonu.

Niemniej jednak tego rodzaju rozumowanie nie do końca rozwiązuje problemów spowodowanych niedoborem kadr poszczególnych drużyn. Dobitnie dał o tym znać Troy Deeney: napastnik Watfordu stwierdził, że kiedyś był kompletnie spłukany, zatem nie obawia się ewentualnej utraty wynagrodzenia w przypadku wyrażenia sprzeciwu wobec powrotu na murawę. Podobne obawy dotyczące powrotu Premier League mieli przejawiać Sergio Aguero, Danny Rose czy Tammy Abraham, dla których wznowienie zmagań od 12 czerwca byłoby zdecydowanie za szybkim terminem. Z drugiej strony natomiast widzimy postawę Harry’ego Kane’a, który cieszy się z powrotu do zajęć grupowych, ale jednocześnie zaznacza, że powrót angielskiej elity będzie naprawdę trudną sytuacją. Widzimy zatem, że nawet w środowisku tamtejszych zawodników opinie są dość podzielone.

Większych napięć na tym polu wśród piłkarzy nie widać w Niemczech, gdzie już jutro będziemy świadkami rozpoczęcia 26. kolejki Bundesligi. Jak pisze w dzisiejszym tekście jednak „Przegląd Sportowy”:

„Niemcy czekają na godzinę zero z narastającymi obawami. Jeśli chodzi o walkę z pandemią oraz odmrażanie gospodarki, sytuacja u naszych zachodnich sąsiadów jest zdecydowanie lepsza niż u nas. Ale mimo to z każdym kolejnym sondażem coraz więcej osób krytycznie ocenia powrót ligi już teraz. Zwłaszcza że wznowienie rozgrywek na niewiele się zda kilkuset tysiącom osób pracujących na stadionach, w klubowych sklepach, bufetach, muzeach, kasach. Bo – jak mawia klasyk – niczego nie będzie.”

Widzimy tutaj kolejny wymiar pojawiających się wątpliwości. Wycieńczone walką z pandemią społeczeństwo zapewne nie zareaguje aż tak pozytywnie na wznowienie ligowych zmagań, przy wciąż trwających problemach we własnym otoczeniu. Spore wątpliwości będzie budziło utrzymanie wszelkich ograniczeń z jednoczesnym udzielaniem pozwolenia na rozgrywanie piłkarskich spotkań grupie osób zarabiających z tego tytułu naprawdę grube pieniądze. Wydaje nam się jednak, że postrzeganie sprawy w ten sposób wykracza zdecydowanie poza świat sportu i zahacza się o dywagacje na tle politycznym czy nawet epidemiologicznym. Według nas: jeżeli przetestowano wszystkich ludzi zaangażowanych w dane przedsięwzięcie, a także zastosowano najwyższe środki reżimu sanitarnego, to powinna zostać wykonana próba powrotu do normalności przynajmniej na tym szczeblu. Przykład Korei Południowej, która w ten weekend szykuje się do drugiej kolejki ligowych zmagań pokazuje, że przy odpowiedniej kontroli rozpoczęcie nowego sezonu nie musi zakończyć się na pierwszej serii gier.

Z perspektywy kibiców przygotowujących się do powrotu rozgrywek także w naszym kraju: każde tego typu wznowienie powinno spotkać się z pozytywnym odbiorem. Wszak to właśnie na przykładach innych możemy opracować jak najbezpieczniejsze rozwiązania, które pozwolą nam cieszyć się (sprzed telewizora) piłkarskimi emocjami. Skoro są w Europie kraje, które wybrały zawieszenie lig kosztem organizowania planu ich powrotu: niech szanse dostaną także ci, którzy mają klarowny plan wznowienia przerwanego sezonu. Weryfikacja postaw obydwu stron przyjdzie za parę miesięcy: mamy nadzieję, że wówczas nikt już nie będzie miał wątpliwości, iż świat futbolu może funkcjonować bez przeszkód…

Typuj 26. kolejkę Bundesligi na stronie forBET!