Wymienić gwiazdy na nowe. Kto skusi się na Griezmanna i Coutinho?

Hiszpańskie media przekazują arcyciekawe wieści: FC Barcelona jeszcze tego lata zamierza sprzedać aż ośmiu swoich piłkarzy, na liście „do ostrzału” nie brakuje znanych nazwisk. Philippe Coutinho, Arturo Vidal, Ivan Rakitić czy Samuel Umtiti już łączeni są z innymi, wielkimi klubami na kontynencie. Najnowsze doniesienia potwierdzają także to, o czym spekuluje się od kilku tygodni – Barca chętnie pozbędzie się także Antoine’a Griezmanna. 

Wszystko po to, by załatać dziurę w budżecie spowodowaną koronawirusem i ciągnącym się za nim kryzysem finansowym. Sięgające w zamyśle klubu nawet 30% cięcia wynagrodzeń piłkarzy to jedno, pierwsze spotkania w tej sprawie już się odbyły. By jednak móc wzmacniać zespół zgodnie z koncepcją, potrzebne jest jeszcze uzupełnienie skarbca o dodatkowe dziesiątki milionów ze sprzedaży niepotrzebnych gwiazd – i przy okazji zluzowanie puli na wynagrodzenia. A plany Blaugrany na rynku transferowym są ambitne, potężne zapasy gotówki będą potrzebne choćby po to, by wyciągnąć z Interu Lautaro Martineza. Cały czas otwarta pozostaje także kwestia przyszłości Neymara, który niezmiennie marzy o opuszczeniu Paryża.

Zadanie jednak przed Barcą piekielnie trudne, pozbycie się każdego z przeznaczonych do wyprzedaży zawodników będzie stanowić nie lada wyzwanie. Najłatwiej powinno mimo wszystko pójść z Umtitim, francuskiego Mistrza Świata ma bowiem chcieć u siebie Manchester United. Fakt ten potwierdzają zarówno hiszpańskie, jak i brytyjskie tabloidy. Mając jednak na uwadze fakt, że ostatnie miesiące w karierze byłego piłkarza Lyonu to głównie zabiegi i rehabilitacja, cena nie może być specjalnie wygórowana. W ocenie transfermartkt.de, obrońca jest dziś wart 40 milionów euro, czyli o blisko 50% mniej niż przed dwoma laty.

Jeszcze trudniej zarobić będzie na Rakiticiu, łączonym z powrotem do Sevilli, i Vidalu. Obaj panowie są już solidnie po 30-ce i zamiast porywać się w tym wieku na nowe wyzwania, zapewne chętnie pozostaliby na Camp Nou jeszcze rok, by potem przejść na pół-emeryturę w dobrze płatnej lidze. Jeśli dodamy, że obu zawodnikom za rok kończą się umowy, stanie się jasne, że nikt za Chorwata i Chilijczyka nie zapłaci wielkich pieniędzy. W tym przypadku gra toczy się więc raczej o zwolnienie środków z budżetu na tygodniówki, bardziej niż o zysk z transakcji.

Prawdziwą nadzieją dla księgowych ze stolicy Katalonii są zatem Coutinho i Griezmann. O tym pierwszym w ostatnich dniach rozpisywały się brukowce na Wyspach, jednak informacje, że Brazylijczykiem zainteresowane są niemal wszystkie drużyny z TOP 6 poza Liverpoolem, niewiele wnoszą do dyskusji. W to, że 28-letniego zawodnika chętnie przygarnie każdy szkoleniowiec, nie ma powodu wątpić. Problem w przypadku pomocnika jest oczywisty: cena. To o nią rozbiją się wszystkie ewentualne rozmowy. Na Camp Nou mają świadomość, że nie uda się odzyskać 140 milionów euro zainwestowanych w sprowadzenie ówczesnej gwiazdy The Reds, ale wyznaczona przez klub nowa kwota, oscylująca wokół 80-90 milionów, nadal jest bardzo wysoka i może odstraszyć potencjalnych kontrahentów. Tak się zresztą stało w przypadku Bayernu – mimo, iż Coutinho na wypożyczeniu w Monachium odzyskał część dawnego blasku, Bawarczycy nie zdecydowali się na wyłożenia tak ogromnych pieniędzy na piłkarza, który bądź co bądź nie stał się przecież liderem zespołu i nawet w ważnych spotkaniach potrafił siadać na ławce. Wiek też nie jest sprzymierzeńcem reprezentana Brazylii.

Podobnie w przypadku Griezmanna, Barca powinna zapomnieć o odzyskaniu całej zainwestowanej sumy. W przypadku Francuza środowe doniesienia hiszpańskiego „Sportu” trzeba jednak przyjmować z ostrożnością. Owszem, to nie pierwsza medialna informacja na temat planowanej przez Dumę Katalonii sprzedaży niedawno sprowadzonej gwiazdy, lewonożny gracz spisuje się bowiem po transferze mocno poniżej oczekiwań, a komentatorzy coraz częściej przyznają rację ekspertom, którzy ostrzegali: Griezmann i Messi mają zbyt podobny styl gry i poruszania się po murawie, by grać obok siebie. Z tego względu jeszcze w ubiegłym tygodniu pojawiały się informację o możliwości zaoferowania 29-latka Manchesterowi United przez przedstawicieli Barcelony.

Z drugiej strony, w hiszpańskich dziennikach pojawiają się także informację, że były gracz Atletico zostanie na przyszły sezon w zespole Quique Setiena. Takie doniesienia przekazuje „Mundo Deportivo”, powołując się naturalnie na swoje źródła w klubie. Niezwykle trudno zweryfikować, która strona jest lepiej doinformowana, należy jednak zakładać, że to właśnie odejście Griezmanna lub jego brak będą decydujące dla ewentualnego sprowadzenia Lautaro. Klauzula odstępnego wpisana w kontrakcie Argentyńczyka grającego w koszulce Nerazzurrich to bowiem 111 milionów euro.

Listę piłkarzy przeznaczonych – według żurnalistów z Półwyspu Iberyjskiego – do ostrzału, uzupełniają Alena, Neto i… sprowadzony awaryjnie zimą Martin Braithwaite.

MM