Ekstraklasa w… koszarach?! Ktoś pomylił boisko z polem bitwy…

Trudno jednoznacznie określić, co stoi za tak absurdalnym pomysłem, ale przez chwilę spróbujmy się nad nim pochylić. Właściciel Rakowa Częstochowa, Michał Świerczewski zasugerował, aby odizolować kluby Ekstraklasy i przez okres dwóch miesięcy całkowitego zamknięcia spowodować dokończenie bieżącej kampanii ligowej. Czy taka koncepcja ma jakąkolwiek rację bytu? Patrząc na wypowiedzi przedstawicieli poszczególnych drużyn: chyba nie ma na to najmniejszych szans…

Oficjalnie ogłoszona decyzja Polskiego Związku Piłki Nożnej jest dość klarowna: do 26 kwietnia bieżącego roku na krajowych boiskach nie ma możliwości rozegrania meczu piłki nożnej w ramach jakichkolwiek rozgrywek ligowych. I nawet jeżeli po tym terminie będzie możliwe wznowienie sezonu zakończonego na 26. serii gier, pytanie w jaki sposób wyłonić tegorocznego mistrza, drużyny do eliminacji europejskich pucharów, spadkowiczów lub awansujących. Wątpliwości będą się zapewne namnażać z kolejnymi tygodniami, niemniej już teraz specjalny sztab kryzysowy ma debatować nad optymalizacją ewentualnych kosztów oraz scenariuszami zakończenia niezwykle problematycznego sezonu. Dość nieoczekiwanie jednak w całej dyskusji pojawił się zupełnie nowy głos: zdaniem „Przeglądu Sportowego” przed szereg wyszedł właściciel Rakowa Częstochowa, który zaproponował dość nietuzinkowe wyjście z całej sytuacji.

Plan w teorii jest dość prosty: drużyny Ekstraklasy na okres około dwóch miesięcy miałyby zostać poddane całkowitej izolacji. Na potrzebę całego przedsięwzięcia zostałyby wynajęte dwa lub cztery hotele (zależy od liczby zakwaterowanych w jednym miejscu) całkowicie przeznaczone do dyspozycji Ekstraklasy. Przed zakwaterowaniem wszystkie osoby mające być częścią dokończenia ligi zostałyby przebadane na obecność koronawirusa, a zarażeni, rzecz jasna, niewpuszczani na teren poszczególnych obiektów. Całość miałaby kosztować 20 milionów złotych, trwać dwa miesiące i pozwolić na rozegranie trzech kolejek sezonu zasadniczego oraz siedem pojedynków fazy pucharowej. Koncepcja niezwykle ambitna, nawet nieźle przemyślana i pewnie przy ogromnej determinacji i aklamacji wszystkich klubów do przyjęcia i rozpoczęcia. Czy jednak do całkowitego zrealizowania? Tutaj mogą pojawiać się ogromne wątpliwości, co potwierdzają głosy przedstawicieli poszczególnych klubów ligi. Swoją dezaprobatę w mniej lub bardziej ostrych słowach wyrazili już: Marek Jóźwiak, Cezary Kulesza, Maciej Bartoszek czy wiceprezes PZPN, Marek Koźmiński.

Już na pierwszy rzut oka pojawia się ogromny dylemat moralny: czy racjonalnym w obliczu światowej pandemii jest zużywanie bezcennych w dzisiejszych czasach testów tylko i wyłącznie po to, aby pewna grupa osób mogła znaleźć sposób na zakończenie sportowych rozgrywek? Takie rozwiązanie może być niezwykle negatywnie odbierane przez kibiców futbolu w naszym kraju, a jak doskonale wiemy, dbanie o nienaganny wizerunek to priorytet PZPN pod batutą Zbigniewa Bońka. Kolejną wątpliwość wzbudza także skuteczność ewentualnej izolacji: wirusolodzy zgodnie podkreślają, że aktualnie nie istnieje uniwersalny i pewny sposób na rozprzestrzenianie się koronawirusa. Pewne działania mogą maksymalnie obniżyć ryzyko jego wystąpienia, lecz bez dedykowanego leku czy szczepionki, na ten moment, nie ma możliwości kontrolowania jego występowania. Zatem jeżeli nawet jedna osoba znajdzie się w stanie zakażonym, odizolować trzeba będzie całą grupę. A to znowu generuje kolejne problemy, a przede wszystkim tworzy następne koszty zamiast niwelować aktualnie powstałe zobowiązania finansowe.

Ciężko odmówić fantazji czy zapału w wykreowaniu tak ambitnego planu zakończenia aktualnych rozgrywek. Należy pochwalić Michała Świerczewskiego za fakt, że przynajmniej próbował wyjść z jakąkolwiek inicjatywą i przedstawił konkretną propozycję. Analizując natomiast całość tego scenariusza oraz wszystkie czynniki mogące zadecydować o powodzeniu przedsięwzięcia: trudno ocenić tego rodzaju pomysł za możliwy do zrealizowania. W obecnej rzeczywistości istnieją zdecydowanie ważniejsze aspekty niż dokończenie konkretnych rozgrywek za wszelką cenę. Jeżeli stan rzeczy z czasem będzie się poprawiać, a codzienne życie powoli wracać do normalności: w perspektywie czasu można rozważyć propozycje na dokończenie lub sprawiedliwe zakończenie bieżącego sezonu. Na pewno jednak nie może się to odbyć w proponowanej przez właściciela Rakowa Częstochowa formule: bo w aktualnej rzeczywistości są sprawy zdecydowanie ważniejsze niż futbol…