„Ibra” wejdzie w paradę kolejnemu Polakowi?

Kolejne europejskie dzienniki donoszą, że Ibrahimović jest zdecydowany na pożegnanie z Milanem już tego lata. Wśród kolejnych możliwych kroków w życiu Zlatana wskazuje się transfer do Napoli lub… zakończenie kariery i pójście w „menadżerkę”.

Opcja numer jeden oznaczałaby, że Szwed może wsadzić kij w szprychy kolejnemu napastnikowi znad Wisły. Przybycie Zlatana na San Siro zmusiło przecież do odejścia z Milanu Krzysztofa Piątka, a transfer do Herthy wbrew naszym nadziejom póki co nie wyszedł „Pio” na dobre. Jeśli natomiast Ibrahimović faktycznie opuści Mediolan już latem, będziemy mogli dojść do wniosku, że pożegnanie naszego rodaka z klubem swoich dziecięcych marzeń było przedwczesne – za chwilę Rossoneri znowu będą bez napastnika, a sam pobyt gwiazdora ze Skandynawii w klubie zamknie się w 3 miesiącach gry. Tyle Piątek mógłby spokojnie przeczekać, z tym że oczywiście: nie miał prawa przewidzieć przebiegu zdarzeń.

I nie chodzi tu tylko o pandemię koronawirusa, ale też wcześniejsze wydarzenia w samym Milanie, które zdaniem mediów skłoniły „Ibrę” do szybkiego rozstania z czerwono-czarną koszulką. Bezpośrednią przyczyną decyzji Ibrahimovicia ma być bowiem zwolnienie przez klub dyrektora sportowego Zvonimira Bobana, gdyż to właśnie Chorwat odegrał kluczową rolę przy powrocie napastnika do Mediolanu. Zlatanowi miał nie spodobać się zarówno sam fakt zerwania współpracy przez Milan, jaki i styl, w jakim do tego doszło. Pożegnanie odbyło się bowiem w szorstkiej atmosferze sugerującej, że Boban ponosi odpowiedzialność za nieudaną politykę transferową mediolańczyków w ostatnim czasie.

Tak czy inaczej, Piątka na San Siro już nie ma, a teraz z legendarnym Szwedem może „zderzyć się” Arkadiusz Milik. Transfer „Ibry” na południe Italii był zapowiadany przez włoskich dziennikarzy już kilka miesięcy temu i choć piłkarz trafił ostatecznie do stolicy Lombardii, temat bynajmniej nie upadł. Przenosiny 38-latka na Stadio San Paolo są prawdopodobne z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, wielkim fanem talentu Ibrahimovicia jest prezes Napoli Aurelio De Laurentis, którego marzeniem jest zobaczyć tego piłkarza w błękitnej koszulce. Po drugie, szkoleniowcem SSC jest Gennaro Gauttuso, który zna się ze Zlatanem z czasów wspólnej gry w Milanie przed laty i podobnie jak prezes, ma ogromny szacunek do umiejętność doświadczonego supersnajpera. Włoskie media określają relacje obu panów jako co najmniej koleżeńskie.

Wniosek jest prosty: jeśli „Ibra” trafi do Neapolu, a Milik nie opuści w lecie klubu (o czym intensywnie plotkują media), sytuacja naszego rodaka może się zrobić równie nieciekawa co Piątka parę tygodni temu. W świetle przełożonego o rok EURO jest to dodatkowo niedobra informacja dla selekcjonera reprezentacji Polski.

Na szczęście, obracamy się póki co w sferze medialnych spekulacji. A w prasie nie brakuje alternatywnych doniesień na temat przyszłości piłkarza rodem z Malmö. Wśród nich pojawiła się nawet plotka mówiąca o tym, że Szwed w tym roku zakończy karierę i rozpocznie pracę w roli futbolowego menadżera. Warto także przypomnieć, że Ibrahimović jest właścicielem pakietu akcji sztokholmskiego klubu Hammarby, w którego rozwój zamierza inwestować. To właśnie to przedsięwzięcie Zlatana rozwścieczyło kibiców z jego rodzinnego miasta do tego stopnia, iż uszkodzili, a następnie obalili oni jego pomnik, postawiony właśnie w Malmö.

MM