Największa mizeria w lidze? Korona, która nie potrafi strzelać goli

Wspominamy bardzo często legendarnego Pawła Zarzecznego i jego wszystkie powiedzonka, które dopiero po śmierci zaczęły zyskiwać na znaczeniu. Wśród wielu tez, które wypływały z ust idola dziennikarzy, przypomina nam się jedna, o Koronie Kielce. Zdaniem Zarzecznego złocisto-krwiści do zespół, który nigdy nie zostanie mistrzem Polski, nigdy nie zdobędzie Pucharu Polski, ale też i taki, który prawdopodobnie z ligi nie spadnie. Spłycając trochę tę wypowiedź: to klub, który istnieje nie wiadomo po co.

Obejrzeliśmy dziś spotkanie Jagiellonii Białystok z Koroną Kielce – matko jedyna, to najdłuższe 90 minut w tym sezonie. Czasami akceptujemy męczenie buły, przeglądamy sobie w międzyczasie media społecznościowe, na drugim telewizorze oglądamy inny mecz i jakoś to leci. Niedzielne popołudnie to jednak straszne cierpienie nawet dla takich samobójców jak my, którzy zamiast spędzać czas z rodzną siedzą przez telewizorem i mają nadzieję. Wierzą, że na boisku wydarzy się coś, co będzie można później dobrze wspominać.

Niestety, po Jaga – Korona wyglądamy mniej więcej tak:

Doszukiwaliśmy się czegoś, czego tak naprawdę nie było i zanosiło się na to od pierwszego gwizdka. Z naszą ligą jest jak z filmami najlepszych reżyserów świata – wszystko może wydarzyć się w ułamku sekundy, losy rywalizacji mogą zmienić się o 180 stopni w każdej chwili i zwykłe klepanie oraz brak strzałów w światło bramki do 85. minuty może zakończyć się wynikiem 3:3. Tutaj jednak mieliśmy mizerię i to nie taką przepyszną, idealnie pasującą do niedzielnego obiadu. To była mizeria, której nie dało się powąchać. Której spróbowanie groziło przewlekłymi problemamy gastrycznymi.

Przez przypadkiem widząc końcowy rezultat 0:0 spojrzeliśmy w tabelę ekstraklasy. To, że Korona błaga o litość od dawna, to nie jest dla nas żadne zaskoczenie. Prawdę powiedziawszy dopiero teraz jednak zdaliśmy sobie sprawę z tego, że kielczanie w 22 spotkaniach ligowych strzelili… 12 goli.

Korona ma w tym sezonie mniej goli niż Jarosław Niezgoda, który w zimowym okienku transferowym zdążył opuścić szeregi Legii. Szydzimy czasami trochę z Arki Gdynia czy Wisły Kraków, które również nie prezentują się zgodnie z oczekiwaniami. Proszę bardzo – kolejno 17 i 25 goli. W porównaniu do dobytku strzeleckiego Korony Biała Gwiazda wygląda jak Bayern Monachium czy FC Barcelona, mimo że też zbyt wielu dobrych słów o ekipie spod Wawelu powiedzieć w ostatnim czasie nie można.

Korona jeszcze w tym roku nie wygrała, w ostatnich pięciu meczach zdobywając tylko dwie bramki. Kiedy te liczby zaczną wyglądać przyzwoicie i czy na wypadek braku przełamania teza Zarzecznego nie zostanie obalona, a Korona w końcu spadnie z ektraklasy?

Mecze ekstraklasy można obstawiać na stronie forBET.