Wszyscy będą zadowoleni?

Po 0:3 w Krakowie z Wisłą nastroje w Białymstoku dalekie są od pozytywnych. Na pewno też nie takiego debiutu oczekiwał nowy trener Jagiellonii, Ivaylo Petev. Czy wzmocnienie składu dwoma byłymi reprezentantami Polski przyniesie natychmiastowy efekt?

Dwukrotni wicemistrzowie kraju po ewidentnym falstarcie w 2020 roku pilnie potrzebują nowych twarzy. Tym bardziej, że przyszłości w Dumie Podlasia nie mają już dwaj kolejni zawodnicy: właśnie wyleciał z klubu pomocnik Mile Savković, a zaraz za nim w kolejce jest napastnik Ognjen Mudrinski. Sytuacja kadrowa drużyny Peteva daleka jest więc od optymalnej, podczas meczu z Wisłą na ławce aż roiło się od młodzieżowców bez jakiegokolwiek doświadczenia na poziomie Ekstraklasy. I z jednej strony to zawsze lepiej wpuścić na plac gry takiego młodziana zamiast cienkiego i wiekowego zagraniczniaka, z drugiej strony zaś mało ograni w poważniejszej piłce zawodnicy rzadko gwarantują sukces. A Jagiellonia bardzo go potrzebuje, w końcu w tym roku (30 maja) obchodzi swoje okrągłe, 100. urodziny.

Nikt o zdrowych zmysłach w Białymstoku nie sugeruje, że w związku z tak symbolicznym jubileuszem Jaga zdobędzie pierwsze w historii mistrzostwo Polski albo zdoła powtórzyć wynik ze srebrnych sezonów 2016/17 i 2017/18. Duma Podlasia ma przede wszystkim i na początek zameldować się w czołowej ósemce, a dopiero później zyska prawo myślenia o czymś więcej. Jak na razie balansuje między górną a dolną częścią tabeli, więc porażki jak ta ostatnia z Białą Gwiazdą są szczególnie niepożądane.

Białostocczanie pozazdrościli np. Lechii i także postarali się o transfery. Całkiem ciekawe, jak na warunki naszej ligi. Oficjalnie bowiem potwierdzono powrót po 7 latach do Jagiellonii Macieja Makuszewskiego, a więc stało się to, o czym spekulowano od dawna. 5-krotny reprezentant Polski był w zasadzie niepotrzebny w Lechu Poznań, więc dla niego przeprowadzka w rodzinne strony (pochodzi z Grajewa, żona jest białostoczanką) może okazać się prawdziwym wybawieniem. „Jesienią grałem okazjonalnie, widziałem, że nie mam szans na występy. Siłą rzeczy temat przenosin do Jagiellonii powrócił zimą. Ja byłem jak najbardziej „na tak”. Mam tutaj coś do udowodnienia. Chcę pokazać, że Makuszewski jeszcze się nie skończył. Jeżeli tylko otrzymam szansę, to będę walczył na maksa, bo tego wymaga futbol. W tym sporcie walczy się do końca” – sentencjonalnie powiedział 30-letni skrzydłowy (cytat za: jagiellonia.pl).

Nowym kolegą Makuszewskiego w Jadze ma być także inny były reprezentant Polski wymagający odbudowy, a więc Ariel Borysiuk. Defensywny pomocnik szału ostatnio nie robił, a grał w mołdawskim Sheriffie Tyraspol. Kariera zawodnika z Białej Podlaskiej z pewnością nie potoczyła się tak, jak powinna, jak liczyli niektórzy kibice, pamiętający go choćby z występów w Legii. Po ważnym, pierwszym etapie warszawskim przyszły zupełnie nieudane, zagraniczne wojaże i m.in. wypożyczenia w związku z nimi do Polski. Tutaj było już znacznie lepiej, choć i w Lechii miał swego czasu spore problemy z załapywaniem się do podstawowego składu. Nie dziwi więc wielka ochota, żeby znowu przypomnieć o swoim istnieniu – nie w 1-ligowej Niecieczy, gdzie ponoć był już dogadany, a w ekstraklasowej Jagiellonii, której na pewno potrzebna jest jego waleczność.

Zarówno Makuszewski i Borysiuk nie od razu wskoczą do jedenastki ekipy Peteva, niemniej w związku z tymi transferami Bułgar będzie miał zdecydowanie większe pole manewru, choć wzmocnienia pilnie wymaga jeszcze lewa strona obrony. Czy dwaj doświadczeni i „po przejściach” byli reprezentanci Polski odbudują się  w Białymstoku i zapewnią Dumie Podlasia walkę o najwyższe cele? „Jestem pewien, że największe sukcesy przed nami” – z przekonaniem stwierdził Makuszewski. Zobaczymy, będziemy weryfikować.

Jagiellonia w niedzielę podejmie Koronę Kielce – obstaw wynik na stronie forBET!