Chelsea pierwsza po Ziyecha! Co robiła konkurencja?

Od środowego poranka niderlandzkie i angielskie media informują: Hakim Ziyech wstępnie porozumiał się z londyńską Chelsea w sprawie warunków kontraktu, do transferu gwiazdy Ajaxu na Stamford Brigde miałoby dojść w letnim okienku. Jeśli wszystko potoczy się zgodnie z planem, fani The Blues będą mogli wkrótce wznosić toasty za zdrowie nowego asa, my tymczasem pytamy: czemu takim piłkarzem nie zainteresował się nikt inny?

A mówiąc precyzyjniej: nie zainteresował skutecznie. Po zeszłym, genialnym w wykonaniu Ajaxu sezonie mnóstwo spekulowało się o przyszłości De Ligta, De Jonga (obaj ostatecznie opuścili rodzimy klub) czy Van de Beeka. Tymczasem obok wymienionej trójki to właśnie Ziyech był bezsprzecznie jednym z liderów zespołu, jak motor napędowy i mózg wielu akcji. To także Marokańczyk zdobył kilka arcyważnych bramek: z Realem, Juventusem czy  Tottenhamem – wszystkie były niezwykłej urody. Mimo tego, latem o transferze 26-latka mówiło się znacznie mniej niż w przypadku holenderskich gwiazd amsterdamskiego klubu i ostatecznie pomocnik faktycznie został w Niderlandach.

Jak donosi niemiecki „Bild”, w lipcu Ziyechem interesował się Bayern Monachium. W tej sprawie bawarscy dyrektorzy mieli kontaktować się z agentem piłkarza, Mustaphą Nakhlim. Mistrz Niemiec mógł kupić Ziyecha za mniejszą kwotę, niż zrobi to Chelsea, bo ledwie 30 milionów euro. Właśnie taka klauzula odstępnego obowiązywała bowiem w zeszłym roku w kontrakcie piłkarza. Nie było w zasadzie żadnych przeszkód przed dokonaniem tego transferu, lecz ostatecznie nie zdecydował się na to sam niemiecki klub. I trudno to racjonalnie wytłumaczyć, mając w pamięci, że Bayern poszukiwał (i poniekąd robi to nadal) solidnych wzmocnień na skrzydłach.

Swoją szansę przegapiła też Roma. – Mogli mnie mieć zeszłego lata – przyznał marokański gracz w jednym z wywiadów, zapytany o możliwość przejścia do rzymskiego klubu w przyszłości. Teraz Ziyech o tym kierunku nie chce słyszeć – piłkarz zraził się poprzednimi, nieudanymi negocjacjami, które upadły nagle z powodu odejścia z Rzymu Monchiego. Zawodnik został na lodzie mimo, że był już całkowicie zdecydowany na transfer.

To dwa przypadki, w których kluby przynajmniej rozważały transfer super-gwiazdy Eredivisie. A reszta? Pytania do władz swoich klubów mogą słać choćby fani Manchesteru United i Arsenalu. Czerwone Diabły mimo wydania 800 milionów euro na przestrzeni kilku sezonów kadrę mają ubogą jak mysz kościelna – szczególnie blado sytuacja wygląda w ofensywie. Wydając „marne” 30 milionów na Old Trafford mogli tymczasem mieć zawodnika o genialnej technice i najwyższym poziomie kreatywności. Kanonierzy prawoskrzydłowego kupili, i to (podobnie jak Ziyech) lewonożnego. Nicolas Pepe kosztował jednak nie 30, a 80 milionów, które póki co wyglądają na mocno zawyżoną sumę. Arsenal od początku jednak sporo ryzykował: sprowadzony z Lille Iworyjczyk do tej pory występował tylko w Ligue 1, na tle nie najwyższej klasy obrońców. Ziyech natomiast na topowym poziomie gra od lat, a w ostatnich kilkunasu miesiącach regularnie imponuje klasą na tle topowych rywali.

Klub z Londynu ma wyłożyć około 45 milionów euro na zakontraktowanie ofensywnego pomocnika z Amsterdamu. Ziyech w Chelsea będzie musiał wypełnić lukę po Willianie, który najprawdopodobniej latem opuści Stamford Brigde.

Kursy forBET na wszystkie mecze Premier League i innych lig zagranicznych znajdziesz TUTAJ

MM