Czy Marcelo Bielsa zajechał Leeds?

Demony z przeszłości wracają, a o awans trzeba będzie walczyć do samego końca. Chwalone przez nas dwa miesiące temu Leeds przeżywa ogromny kryzys. Dość powiedzieć, że od świąt Bożego Narodzenia podopieczni Marcelo Bielsy zdobyli zaledwie osiem punktów w meczach na zapleczu Premier League. Dlaczego niczym za dotknięciem magicznej różdżki nastąpił tak dramatyczny regres formy jednego z pretendentów do awansu?

Gdy dokładnie 11 grudnia wzięliśmy na warsztat poczynania The Whites w Championship trudno było wyrazić nam wszystkie superlatywy pod adresem Mateusza Klicha i spółki. Wystarczy przypomnieć, że w tamtym czasie Leeds mogło pochwalić się dorobkiem 14 wygranych, 4 remisów, 3 porażek oraz imponująca serią 7 zwycięstw z rzędu w lidze. Co zatem wpłynęło na aż tak niekorzystny obrót spraw? W styczniu oraz na początku lutego jeden z głównych problemów zespołu bez wątpienia stanowi brak skuteczności. Gdy bowiem w sześciu, ostatnich meczach Championship zdobywasz raptem 4 gole (z czego 3 w jednym meczu przeciwko Millwall wygranym 3:2) dość łatwo zdiagnozować źródło problemu w kiepsko dysponowanej linii ataku. Pomóc w odmianie tego stanu rzeczy miało zimowe wypożyczenie Jeana Kevina Augustina z RB Lipsk. Sytuacja francuskiego napastnika jest dość niejasna, bo dotychczas występował on jedynie w meczach drużyny U-23. Pewnego rodzaju przełom stanowiła jego obecność na ławce rezerwowych w ostatnim starciu przeciwko Nottingham Forest, lecz na boisku oglądaliśmy go dopiero w 71. minucie tego starcia. A przychodzący na zaplecze Premier League z Bundesligi zawodnik chyba z marszu powinien być jednak gotowy na pierwszy skład dzień po swoim transferze….

Gdzie szukać przyczyny tak znacznego osłabienia dyspozycji ekipy z Elland Road? Angielskie media spekulują, że winny takiemu stanowi rzeczy może być perfekcjonizm argentyńskiego menedżera. Na przestrzeni 46 spotkań Championship trudno od swoich podopiecznych wymagać powtarzania idealnych schematów, rozgrywając spotkania co dwa – trzy dni i mając do dyspozycji określoną grupę piłkarzy. The Whites wyglądają aktualnie na grupę zawodników z bardzo niskimi morale. Trudno zresztą dziwić się takiemu obrotowi spraw – gdy aspirujący do Premier League klub przegrywa u siebie z walczącym o utrzymanie Wigan 0:1, trudno o pozytywny zastrzyk energii na resztę sezonu. Jeżeli argentyński menedżer nie znajdzie sposobu na wdrożenie nowego impulsu, nietrudno będzie wypaść poza strefę Play – Off. Zajmujące siódmą lokatę Bristol City traci do Leeds raptem pięć punktów. A przy obecnej formie Mateusza Klicha i spółki w żadnym wypadku nie jest to bezpieczna przewaga.

Niektórzy pewnie celnie zauważą, że z podobnym problemem zmagało się ostatnio także West Bromwich Albion. Podopieczni Slavena Bilica na przestrzeni grudnia oraz stycznia musieli zmierzyć się z serią siedmiu meczów bez zwycięstwa w Championship. W przypadku drużyny Kamila Grosickiego można było jednak dostrzec elementy, które świadczyły o delikatnej poprawie. Wszak w trakcie tego okresu udało się wyeliminować z Pucharu Anglii drużynę West Hamu, a ostatnie dwa ligowe spotkania to triumfy w stosunku 2:0. Kryzys zatem tymczasowo zażegnany, a w dodatku do środowej potyczki z Reading, WBA będzie przystępować znając rezultat dzisiejszego pojedynku Leeds. Dzisiejsi rywale piłkarze Bielsy w ostatnim czasie cieszą się zdecydowanie lepszą dyspozycję, a na dodatek argentyński menedżer jeszcze nigdy nie wygrał spotkania rozgrywanego w Londynie. Czy zatem dzisiaj jakkolwiek marzy on o przełamaniu? Jeżeli rzeczywiście The Whites chcą aspirować na szczebel Premier League, swoją klasę powinni pokazywać właśnie w takich momentach. A to zwiastuje fantastyczną konfrontację podczas wtorkowego wieczoru.

20:45 Brentford vs. Leeds (kursy forBET 1 – 2.37, X – 3.20, 2 – 2.90)