„Skąd bierze się niechęć Prezesa Piesiewicza w stosunku do mnie?”

Z reprezentacją naszych koszykarzy nie ma nudy, to pewne. Niestety, i tym razem nie chodzi o wyniki sportowe: w centrum uwagi kolejny znajdują się spory personalne, w które uwikłany jest prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz.

O co chodzi tym razem? O powołania na zbliżające się lutowe (20 i 23) mecze eliminacji do Mistrzostw Europy przeciwko, odpowiednio, Izraelowi oraz Hiszpanii. O ile jeszcze brak kontuzjowanego lidera Mateusza Ponitki na liście jest zrozumiały, o tyle już pominięcie dotychczasowego kapitana drużyny i drugiej „lokomotywy” kadry Mike’a Taylora, Adama Waczyńskiego był sporym zaskoczeniem. W oficjalnych komunikatach zaznaczano, że gracz Unicaji Malaga „postanowił odpocząć”. To sformułowanie przelało czarę i zmusiło koszykarza do wydania oświadczenia. W całości brzmi ono następująco:

Sprawa, jak pisze Waczyński, nie jest nowa. Ciągnie się już od dawna, właściwie sprzed MŚ w Chinach, gdzie Polacy zajęli bardzo dobre, wysokie 8. miejsce, w kluczowym spotkaniu mierząc się  z Amerykanami. I zamiast wykorzystać ten niewątpliwy sukces do szeroko zakrojonych działań marketingowych, promocyjnych, dosłownie każdych, które zachęcą ludzi do dalszego wspierania kadry, a także śledzenia EBL, a najmłodszych do uprawiania tego sportu, na wierzch wylazły wszelkie „brudy”. O sporze na linii Gortat-Piesiewicz już pisaliśmy. Ze sporym niesmakiem zresztą. Teraz mamy do czynienia z kolejną odsłoną personalnych działań podjazdowych, choć po oświadczeniu Waczyńskiego to jest już właściwie wypowiedziana wojenka-gówienka… Środowisko – nie tylko Gortat – internetowo mocno wsparło 30-latka urodzonego w Toruniu:

Działania pana prezesa Piesiewicza już od dawna budzą w nas nieskrywane poczucie zażenowania. To po pierwsze. Po drugie, na pewno niedługo doczekamy się odpowiedzi szefa koszykarskiej centrali i dobrze, żeby tym razem punkt po punkcie odniósł się do zarzutów, sytuacji, wspominanych przez Waczyńskiego. Nie może być tak, że człowiek, zarządzający związkiem sportowym prowadzi otwartą wojnę z liderami reprezentacji: byłym (Gortat) i obecnym (Waczyński), a niesnaski personalne powodują, że o koszykówce jest głośno, choć niestety na pewno nie o taki rozgłos tu chodzi. Mamy na myśli nie tylko dobro samej kadry, przed którą eliminacje do ME i wciąż szansa na występy w olimpijskim Tokio. Chodzi o sam stan atmosfery wokół kosza w Polsce. W tej niestety przeważa śmierdzący siarkowodór… Jeny, to naprawdę sztuka nie zdyskontować takiej możliwości, by z koszykówką na dobre i pozytywnie zakorzenić się w świadomości kibiców innych dyscyplin. Cóż, „polskie piekiełko” vol. 666.