Pamięć zablokowana

Rzadko mamy okazję, by napisać coś w kontekście Odry Opole. I pewnie – wraz z przerwą w rozgrywkach 1. ligi – nie doszłoby do poważniejszych zmian na tym polu, gdyby nie późnowieczorna akcja pozaboiskowa jednego z jej reprezentantów.

Co się wydarzyło? 1 grudnia około godziny 23 opolscy policjanci zostali zawiadomieni o awanturze między trzema mężczyznami a taksówkarzem. Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, najbardziej krewki z nich, długo się nie zastanawiając, zaczął w panice uciekać. Zrobił to w tak spektakularny sposób, że po drodze wpadł na neon „Opole” ustawiony na Placu Wolności i go przewrócił. To na pewno mocno ostudziło jego sprinterski zapał, po chwili też zostały ujęty przez policjantów. Ze słów pani rzecznik opolskiej Komendy wynikało, że delikwent był nietrzeźwy. Co się okazało? Że złapanym gościem był defensywny pomocnik Odry, Miłosz Trojak.

Sprawa mało atrakcyjna dla wizerunku klubu. Oczywiście także dla samego zawodnika, któremu ma grozić do pięciu lat więzienia, zaś straty przez niego wyrządzone oszacowano na 10 tys. zł. Przykładnego ukarania Trojaka domagał się, jeszcze przed potwierdzeniem informacji, także prezydent Opola, Arkadiusz Wiśniewski. W końcu miasto pod koniec listopada przejęło klub, tworząc sportową spółkę, na której czele stanął dotychczasowy miejski urzędnik i były wychowanek Odry, Tomasz Lisiński. Presja na Trojaka, by ten jak najszybciej pokajał się była więc spora. I ten to zrobił, choć podczas policyjnego przesłuchania nie przyznał się do winy. W wydanym oświadczeniu jednak przeprosił i od razu „wyraził chęć zadośćuczynienia”, pracując na rzecz opolskiej fundacji zajmującej się osobami niepełnosprawnymi:

Oświadczenie Miłosza Trojaka.Nawiązując do informacji prasowych, które pojawiły się w mediach dn. 02.12.2019 r….

Opublikowany przez Odra Opole Wtorek, 3 grudnia 2019

Interesujące w deklaracjach sygnowanych przez Trojaka są zwłaszcza dwa pierwsze zdania. Piłkarz (pisownia oryginalna – przyp. red.) „uprzejmie informuje„, że  „całe zdarzenie, które miało miejsce może dotyczyć mojej osoby” i że „w tamtej niecodziennej dla mnie chwili mogłem stracić kontrolę nad swoim zachowaniem, co być może było związane z zakończeniem bardzo trudnych dla mnie rozgrywek ligowych w 2019 roku„. W przekładzie na „ludzki” język można było napisać: nie pamiętam zbyt wiele, obudziłem się na wytrzeźwiałce, a napiłem się po ostatnim meczu rundy, którą z Odrą Opole raczej spartoliliśmy.

I taka wersja byłaby nawet do przyjęcia, a przynajmniej można byłoby to jakoś zrozumieć. W końcu każdy, piłkarzy nie wyłączając, ma prawo po wykonaniu obowiązków zawodowych odstresować się w dowolny sposób, o ile nie zagraża to innym ludziom. Jednak, co zresztą Trojak (albo ktoś sugerujący mu treść oświadczenia) zauważył, gracz Odry jest „osobą publiczną”, więc tym bardziej powinien trzymać nerwy i frustracje na wodzy. Nie wyżywać się na taksówkarzu i nie uciekać przed interweniującymi policjantami, taranując przy tym świąteczne ozdoby miejskie.

Ale w alkoholowym zamroczeniu stało się. Dobrze, że pomocnik opolskiego klubu oficjalnie wystosował takie oświadczenie, po którym nie tylko będzie pokornie oczekiwał sankcji, ale zapewne też – zgodnie z własną sugestią – pracował społecznie. Trojak na pewno zasługuje (jak każdy) na możliwość poprawy, ale sytuacja z początku grudnia raczej nie pomoże 25-latkowi w rozwoju piłkarskiej kariery na poważniejszym poziomie.

Dziś kolejne mecze w ramach 1/8 finału Pucharu Polski – zobacz kursy na stronie forBET!