Kogut Mourinho ogarnie kurnik Old Trafford?

Dziś niemal wszystkie oczy fanów piłki nożnej na najwyższym poziomie będą zwrócone przede wszystkim w dwa miejsca na Wyspach: na Manchester oraz Liverpool. Do tego pierwszego miasta wróci Jose Mourinho, w drugim zaś dojdzie do lokalnych derbów.

Wszystko to w ramach kolejnych spotkań 15. kolejki Premier League (sprawdź kursy w forBET!). Wczoraj np. „Obywatele” z niebieskiej części Manchesteru na spokoju wygrali w Burnley 4:1. Wydaje się, że podobny, szczęśliwy los nie spotka dziś graczy Ole Gunnara Solskjaera – jest zbyt wiele argumentów przemawiających na niekorzyść Czerwonych Diabłów.

Pierwszym z brzegu niech będzie ten czysto liczbowy: United, zdobywając dotąd 18 punktów, notuje najniższy wynik od sezonu 1988/89, a więc już w trakcie ery Sir Aleksa Fergusona. Które wówczas zajęło miejsce na koniec sezonu? 11. Dziś taka lokata byłaby ogromnym rozczarowaniem, ale wtedy taka pozycja uchroniła Fergusona przed zwolnieniem – co ciekawe, w kolejnym roku było jeszcze gorzej, bo Czerwone Diabły finiszowały na 13. miejscu…

Ale dość już o historii, choć nie da się od niej zupełnie uciec. To właśnie Mourinho musiał niemal dosłownie uciekać z Old Trafford – w grudniu ubiegłego roku już mało kto miał do niego cierpliwość, a najwięcej mógłby o tym opowiedzieć Paul Pogba, wielki nieobecny dzisiejszego starcia. Mou zraził do siebie niemal wszystkich, choć jak utrzymuje, do teraz ma bardzo dobre relacje z kibicami, zaś czas spędzony w Manchesterze mimo wszystko był dla niego szczęśliwy: „Szczerze mówiąc, to Manchester United jest dla mnie księgą pełną doświadczenia, moją historią. Trochę tak jak mówił Nelson Mandela: „Nigdy nie przegrywasz. Albo wygrywasz, albo się czegoś uczysz”. W United zarówno nauczyłem się, jak i wygrałem” – stwierdził sentencjonalnie na konferencji przedmeczowej. No tak, Portugalczyk przez prawie 2,5 roku częściej schodził z boiska zwycięski, sięgnął ze swoimi graczami po Ligę Europy i Puchar Anglii, ale to wszystko mało, jak na ambicje takiego klubu. A i styl Manchesteru United pod koniec panowania Mou był, mówiąc delikatnie, daleki od pożądanego.

Nowe życie w Czerwone Diabły tchnął Solskjaer. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że za tym nie stał raczej jego zmysł trenerski, wyjątkowe metody pracy, czy innowacyjne podejście – ot, Norweg początkowo po prostu uwolnił, stłamszoną butem Mourinho, energię zespołu. Podobnie zresztą rzecz ma się dziś w północnym Londynie po pożegnaniu z Pochettino – Tottenham wygrał wszystkie 3 spotkania pod wodzą „The Special One”, a na szczególną uwagę zasługuje tu sportowa i mentalna odbudowa Dele Allego. 23-latek w tym czasie strzelił dwa gole i miał asystę, czym delikatnie zerwał ze swojej koszulki łatkę „zmarnowanego talentu”, jaka coraz mocniej zaczęła do niego przylegać. Czy Alli poprowadzi dziś Koguty do triumfu na Old Trafford? W ubiegłym sezonie Tottenham wygrał tu z Czerwonymi Diabłami Mourinho 3:0 – dwa gole zdobył Lucas Moura, jednego dołożył Harry Kane. Dziś, jeżeli powtórzy się taki wynik, można z dużą dawką pewności stwierdzić, że zawodowe losy Mou i Solskjaera znowu się ze sobą zetkną. Z opłakanym skutkiem, lecz tym razem dla Norwega.

Poza meczem Manchester United vs. Tottenham dojdzie do derbowej konfrontacji Liverpoolu z Evertonem – sprawdź ofertę forBET na dzisiejsze spotkania w Premier League!