Dlaczego zawsze on?

Trzeba przyznać, że dość ciężki jest los Mario Balotelliego. Włoski napastnik to wręcz symbol niespełnionych nadziei i oczekiwań, które towarzyszyły mu przez większość jego kariery. Jeżeli komuś wydawało się, że pobyt w Brescii będzie stanowić idealną okazję do zmiany takiego stanu rzeczy, był w ogromnym błędzie. Spekuluje się, że zimą „Super Mario” może odejść z aktualnej drużyny nawet na zasadzie wolnego transferu…

Nie można jednak za taki obrót spraw winić bezpośrednio 36 – krotnego reprezentanta Włoch. Jeżeli prezydent jego klubu, zapytany o przyczyny słabszej dyspozycji Balotelliego, odpowiada: „Co mogę powiedzieć? Jest czarny i pracuje nad oczyszczeniem samego siebie, ale ma z tym ogromne trudności„, bardzo trudno postrzegać aktualny pobyt w Brescii jako szansę piłkarskiego rozwoju. Ciężko po wysłuchaniu tego rodzaju wypowiedzi podchodzić do swoich obowiązków będąc stuprocentowo skoncentrowanym.

Stąd wygląda na to, że już najbliższej zimy będziemy oglądać byłego piłkarza Milanu czy Interu w zupełnie innym miejscu. Wśród najmocniej zainteresowanych wymienia się Toronto FC oraz Galatasaray. Mario raczej nie będzie chciał już kontynuować piłkarskiej przygody na Półwyspie Apenińskim z uwagi na ciągle pojawiający się i nierozwiązany problem rasizmu na tamtejszych stadionach. Być może to właśnie pewnego rodzaju blokada psychologiczna związana z tym aspektem sprawiła, że 29 – latek zdobył zaledwie 2 gole podczas 8 występów w tym sezonie dla Brescii.

Walka o ligowy byt raczej nie należy do rodzaju sytuacji, do których przywykł dotychczas Mario Balotelli. Należy jasno stwierdzić, że sytuacja Brescii w tym sezonie wygląda fatalnie. Beniaminek najwyższej dywizji piłkarskiej we Włoszech zdołał zdobyć zaledwie 7 punktów w trzynastu dotychczasowych kolejkach. Bilans 2 wygranych, 1 remisu oraz aż 10 porażek wskazuje, że to właśnie aktualna ekipa Balotelliego stanowi głównego kandydata do spadku. Władze klubu próbowały zmienić niekorzystny obrót spraw zatrudniając na stanowisku nowego trenera doskonale znanego z finału MŚ 2006, Fabio Grosso, lecz były reprezentant Włoch niespecjalnie potrafił wpłynąć na losy drużyny i pożegnał się z klubem po zaledwie trzech meczach. Jego miejsce zajął… jego poprzednik, Eugenio Corini.

Nic dziwnego zatem, że widząc bardzo nieciekawą sytuację swojego zespołu, Mario Balotelli sonduje opuszczenie jej szeregów już najbliższego lata. Trzeba jasno stwierdzić, że mimo iż włoski strzelec zwiedzał w swojej karierze naprawdę różne miejsca, aktualna sytuacja jest zdecydowanie najgorszą w jego karierze. W innych klubach także było daleko do powtórzenia czasów Interu czy Manchesteru City, niemniej nigdy chyba jeszcze nie był on w aż takim dołku i nie potrafił kompletnie odnaleźć choć cienia optymalnej dyspozycji. Być może zasadnym jest zmniejszenie sportowego poziomu i poszukanie atrakcji w zdecydowanie bardziej egzotycznych kierunkach: jesteśmy przecież już wszyscy przekonani, że wielka kariera uciekła Mario Balotelliemu bardzo dawno temu.

Są jednak jeszcze miejsca, gdzie jego nazwisko nadal wywołałoby bardzo duże zainteresowanie i mogło stanowić lokalną atrakcję. Najlepszym dowodem na występowanie takiego stanu rzeczy jest fakt, że mimo systematycznego spadku formy i poziomu rozgrywek, o Balotellim wciąż nie przestaje być głośno. Być może, na pierwszy rzut oka, perspektywa gry w MLS czy tureckiej Superlidze nie należą do najbardziej prestiżowych. Gdy natomiast do gry wejdą intratne warunki finansowe, wszystko inne mocno straci na znaczeniu.

Mario Balotelli ma szansę pójść szlakiem wyznaczonym przez wielu innych piłkarzy w przeszłości i zamiast szukać czysto piłkarskich wrażeń, od których wyraźnie odstaje już poziomem, powinien zacząć odkładać na zdecydowanie spokojniejszą przyszłość. Nie on pierwszy i nie on ostatni nie poprowadził piłkarskiej przygody zgodnie ze wcześniejszymi założeniami. Grunt to z mocno przygasającej gwiazdy wycisnąć jeszcze maksimum…

Karol Czyżewski

Mecze Pucharu Polski obstawisz na stronie forBET