Coś się, coś się popsuło…

Mistrz Anglii wyłoniony już na początku grudnia? Z pewnymi prognozami należy być ostrożnym, niemniej aktualna sytuacja w tabeli Premier League jest dość klarowna. Liverpool ma aktualnie osiem punktów przewagi nad wiceliderem, Leicester, a także jedenaście „oczek” więcej niż teoretycznie najpoważniejszy rywal do tytułu, a więc Manchester City. Co dzieje się z podopiecznymi Pepa Guardioli? 

Jak ważne jest regularne punktowania w każdym starciu angielskiej elity, przekonali się rok temu The Reds. Podopieczni Jurgena Kloppa przegrali rywalizację o najważniejsze trofeum piłkarskie na Wyspach różnicą zaledwie jednego punktu, choć 26 grudnia 2018 roku mieli oni nawet siedem „oczek” zapasu nad obrońcami tytułu z Etihad Stadium. Ktoś może zatem celnie zauważyć, że do ostatecznego osiągnięcia sukcesu przez Liverpool jeszcze daleka droga. Przy odpowiedniej stabilizacji formy Manchesteru City i pojawiającym się zmęczeniu sezonem Salaha i spółki, istnieje jeszcze iskierka nadziei na odwrócenie niekorzystnego stanu rzeczy. Punkt wyjścia powinna jednak stanowić sytuacja własnego zespołu – a ta, w przypadku 6-krotnego czempiona kraju, nie należy do najciekawszych

O ile można jeszcze zrozumieć przegraną w bezpośrednim pojedynku z najsilniejszą aktualnie ekipą ligi, o tyle wpadki pokroju domowej porażki z Wolverhampton (0:2) oraz wyjazdowej klęski przeciwko Norwich (2:3) są wręcz nie do zaakceptowania dla sympatyków Obywateli. W teorii przecież latem dokonano wszystkie, niezbędne ruchy transferowe. Wzmocnienia pokroju Joao Cancelo z Juventusu czy Rodrigo z Atletico Madryt, a także grupa zawodników powracających z wypożyczeń miała zagwarantować stabilność aktualnej kadry Manchesteru City.

Niestety, długoterminowe kontuzje Leroy’a Sane, Aymerica Laporte’a, a także świeży uraz Sergio Aguero obnażył największe słabości Sterlinga i spółki. Okazało się bowiem, że system prezentowany przez Pepa Guardiolę nie jest zbytnio przygotowany na „plan b”. Doskonałym uwidocznieniem takiej sytuacji był sobotni mecz z Newcastle zakończony ostatecznie remisem 2:2. Rezultat całej konfrontacji można sprowadzić do szczęścia gospodarzy, przy wykańczaniu sytuacji podbramkowych, lecz patrząc na sposób kreacji kolejnych okazji przez gości, ich fani mogli przecierać oczy ze zdumienia. Niezwykle statyczni, bez większej kreatywności, a przede wszystkim niebywale nieskuteczni. Gabriel Jesus i jego koledzy wyglądali na grupę ludzi, którzy nie potrafią strzelać goli bez obecności 31-letniego Argentyńczyka.

Mimo rosnącej presji na barkach Pepa Guardioli, hiszpański trener zapowiedział, że w styczniu nie zamierza dokonywać specjalnych ruchów na rynku transferowym. Były szkoleniowiec bardzo mocno jest przekonany odnośnie siły aktualnej grupy zawodników. Z jednej strony – nie powinniśmy się temu dziwić. To właśnie duża część tej grupy zawodników odpowiedzialna jest za zdobycie dwóch tytułów mistrzowskich pod wodzą Hiszpana. Niektórzy zaczynają już przewidywać wypalenie formuły praca 48-latka. Wszak świadkami takiej sytuacji byliśmy podczas jego pobytu w Barcelonie czy Bayernie Monachium.

Kłóci się to natomiast z najnowszymi doniesieniami pojawiającymi się na Etihad Stadium. Brytyjska prasa informuje, że Pep Guardiola ma wyrażać chęć negocjowania nowej umowy, choć aktualny kontrakt wygasa dopiero z końcem 2021 roku. Były szkoleniowiec FC Barcelony ma być niezwykle przywiązany do pracy z Manchesterem City – na horyzoncie nie widać także ciekawego kierunku rozwoju, co może zdecydować o jego pozostaniu w Premier League. Trzeba natomiast przyznać, że w związku z kiepską formą jego zawodników mogą pojawiać się kolejne wątpliwości odnośnie jakości jego pracy z ekipą The Citizens. Aktualna dyspozycja klubu raczej wyklucza możliwość skutecznej rywalizacji o mistrzostwo Anglii, pod znakiem zapytania stoi także ewentualna dyspozycja podczas zmagań piłkarskiej Ligi Mistrzów. Mimo wszystko Guardiola ma jeszcze trochę czasu na uporządkowanie nieciekawej sytuacji. Przy niemal bezbłędnym Liverpoolu, a także niechęci wzmocnień najbliższej zimy może być to jednak bardzo trudne…

21:15 Burnley vs. Manchester City (kursy forBET 1 – 11.00, X – 6.40, 2 – 1.26)