Oczy krwawią, serce wybacza. Diablo po raz trzeci mistrzem świata?

Wygrał. Po raz piąty z rzędu w niespełna dwa lata wyszedł z ringu zwycięsko i może już realnie patrzeć na walkę o pas mistrzowski federacji WBC. Po raz kolejny jednak nie zachwycił, za co znowu mu się oberwało po uszach.

Jestem wielkim fanem Krzysztofa Włodarczyka. Fanem, który… cierpi w ostatnich czasach. Zawsze oglądam, czasami nawet na walkę pojadę, zbieram informację na jego temat i cały czas mam na uwadze to, co z nim związane. Prywatnie bardzo go lubię, bo to naprawdę sympatyczny gość, którego dobrze się słucha. Gdy jednak wchodzi do ringu w ostatnim czasie, to… serce krwawi. Potrafi krwawić nawet, gdy wygrywa, co finalnie bardzo mnie cieszy i ciągle imponuje. 13 lat temu po raz pierwszy wchodził na szczyt i zdobywał tytuł najlepszego pięściarza na świecie. Teraz cały czas jest w grze i w dalszym ciągu za moment może patrzeć na wszystkich pięściarzy z góry siedząc wygodnie na tronie. Zanim do tego dojdzie, czekały nas w ciągu ostatnich dwóch lat walki nudne. Walki, które nic nie mówiły kibicom z kanapy, których trudno było zachęcić do obejrzenia całej gali, w tym wisienki na na torcie. Którzy siłą zaciągnięci przed telewizor całą niedzielę później narzekali, że zmarnowali kilka godzin w momencie, gdy wszyscy bardzo dobrze się bawili przy szklaneczce schłodzonego trunku.

Są sportowcy, których kibice kochają, są tacy, którzy nikogo nie grzeją. Ja wielokrotnie spotkałem się z Diablo podczas różnych eventów i naprawdę na brak popularności on nie może narzekać. Jestem się w stanie założyć o wszystko, co mam, że Diablo pozował w życiu do kilku tysięcy zdjęć i w dalszym ciągu jest regularnie zaczepiany w galerii handlowej i w parku, bo to w dalszym ciągu wielka postać. Ci sami ludzie jednak mają problem, by Diablo kibicować i realnie wietrzyć szanse na zdobycie w boksie przez niego wielkich rzeczy. Każdy bowiem widzi, że jego boks jest trudny do podziwiania, trzeba naprawdę mieć sporo wyrozumiałości, aby cały czas wierzyć, że to wszystko ma sens się udać. Analitycy i hardcorowi fani tej dyscypliny widzą cały czas w nim wielkie możliwości, znakomity lewy prosty i szczelną obronę, którą mógłby wykładać na meksykańskim uniwerku, gdzie trafia najzdolniejsza młodzież. To jednak laik nabija oglądalność walk w telewizji i to laika trzeba umieć kupić. Nowak z Zielińskim jednak boksu tak dobrze nie czytają, przez co do Włodarczyka przesadną miłością nie są w stanie obdarować.

Czy Diablo zostanie mistrzem świata?

Diablo walczy często, jak na polskie warunki bardzo często i nie grymasi. Nigdy nie słyszałem, aby narzekał, że otrzymuje za małe wynagrodzenie. Nigdy nie było problemów z tym, że Nosalowy Dwór w Zakopanem to nie jest arena zmagań stworzona dla gościa, który ma aspiracje mistrzowskie i który sam dwukrotnie był już mistrzem świata. Diablo ufa bezgranicznie swojemu promotorowi, na którego nie nadaje na Twitterze jak Artur Szpilka, ma do niego pełne zaufanie i jest mu wdzięczny za to, że tak długo prowadzi jego karierę, która miała swoje lepsze i gorsze momenty. Ten sam Włodarczyk za moment po raz trzeci może być mistrzem świata, mimo że po jest sobotnim występie jest mniej powodów do optymizmu, by w sukces wierzyć, niż 38-letni pięściarz ma włosów na głowie. A mimo wszystko wielkie walki zaraz będą, wiara w sukces znowu się pojawi. Ja znowu usiądę i znowu na moment zapomnę, że Włodarczyk to ten, który w ostatnim czasie męczył bułę i musiałem przez niego tłumaczyć się przez pół niedzieli znajomym, że popsułem im sobotni wieczór.

13 lat w wielkim, naprawdę wielkim boksie. Legenda. Bohater, w którego ja osobiście zawsze wierzę, ale który po skończeniu każdej z ostatnich walk mnie wkurza. Czy to jeszcze ma szansę się udać? Potencjał jest, jak to napisał Piotr Momot – przegląd został zrobiony. Teraz czas na wielki wyścig.

Jakub Borowicz

Hitowe gala bokserska w Arabii Saudyjskiej jest możliwa do obstawiania na stronie forBET.