„Nie strzelasz ty, strzelają tobie”

Spotkanie Piasta Gliwice ze Śląskiem Wrocław miało zaskakujący przebieg. Gospodarze przegrali wyraźnie 0-3, choć do przerwy byli drużyną zdecydowanie lepszą i to oni powinni prowadzić kilkoma bramkami. Czy to może oznaczać rewolucję w zespole mistrzów Polski? Na szczęście: nie.

Piszemy „na szczęście”, bo zdążyliśmy przywyknąć, że w warunkach naszej Ekstraklasy dwie porażki z rzędu i to w solidnym wymiarze 0-3 już mogą prowadzić szefów klubów do prostego wniosku: wszystkiemu winny jest trener, „trza” go zwolnić. W Gliwicach nikt poważnie nie myśli o tak radykalnym rozwiązaniu, trener Waldemar Fornalik nadal ma mocną pozycję i duży kredyt zaufania od władz, choć na pewno bilans 0-6 w dwóch ostatnich spotkaniach musi go martwić.

To był nieprawdopodobny mecz. Jeżeli chodzi o pierwszą połowę to powinniśmy prowadzić nawet 3:0. Gra była płynna, mieliśmy pomysł na rozgrywanie i stwarzaliśmy sytuacje. W drugiej połowie po rzucie rożnym i tym dyskusyjnym rzucie karnym w naszej grze coś się zacięło. Nie mogę do końca zganić swoich zawodników za postawę w tym spotkaniu, ponieważ starali się, ale Śląsk był do bólu skuteczny. Dawno nie graliśmy takiego meczu” – zaznaczył przejęty „Waldek King”.

To trochę nie do końca tak było. Owszem, Piast zagrał lepsze spotkanie niż ostatnio z Lechem, ale swoją klęskę przeciwko Śląskowi zawdzięcza nie tylko oczywistej nieskuteczności, kilka poważnych, kluczowych dla losów spotkania błędów indywidualnych też byśmy znaleźli. Pierwsza bramka dla Śląska wpadła przecież po karnym sprokurowanym przez mocno niepewnego Tomasa Huka, przy drugiej zawinił bramkarz Frantisek Plach, któremu piłeczka w całkiem niegroźnej sytuacji elegancko odbiła się od ręki… Czy za takie błędy naprawdę nie należy się „bura”? Nic dziwnego, że po tych dwóch golach, gospodarzom przestało się chcieć gonić wynik. A weźmy do tego wydarzenia z pierwszej połowy i mamy pełny obraz tego, co zdecydowało o tak efektownej porażce mistrzów Polski na swoim terenie.

W pierwszych 45 minutach bowiem Piast aż 10 razy próbował zaskoczyć Matusa Putnocky’ego, z czego 6 strzałów poszło w światło bramki. Dla porównania Śląsk do przerwy strzelił 2 razy, z czego tylko raz celnie. Pech i ofensywna nonszalancja graczy Fornalika zadecydowały o wyniku 0-0 po pierwszej połowie. W poprzeczkę uderzył Piotr Parzyszek, znakomitą sytuację sam na sam z Putnocky’m zmarnował Martin Konczkowski, a dodajmy jeszcze do tego, że dwa razy z linii bramkowej futbolówkę wybijał Wojciech Golla – rozgoryczenie w szeregach Piasta mogło być naprawdę duże. Pewnie porównywalne z tym, co w Gliwicach przeżywano na początku sezonu w związku z odpadnięciem z europejskich pucharów. Wtedy także wydawało się, że piłkarze Fornalika są na najlepszej drodze do wyeliminowania swoich rywali. Taak, „wydawało się” – katastrofalne błędy w obronie i wielka nieskuteczność to grzechy, które w meczu ze Śląskiem znowu zostały popełnione.

Wrocławianie, dzięki piątej wygranej z rzędu, awansowali na pozycję lidera PKO Ekstraklasy. Czy zdołają ją utrzymać? To zależy od wyniku meczu między ŁKS-em a Cracovią. Jeśli Pasy wygrają, wówczas to oni zmienią Śląsk na czele stawki.

Kursy w forBET na 3 ostatnie mecze 17. kolejki PKO Ekstraklasy wyglądają następująco:

12.30 Raków Częstochowa vs. Jagiellonia Białystok: 1 – 2.75, X – 3.35, 2 – 2.65

15.00 ŁKS Łódź vs. Cracovia Kraków: 1 – 3.10, X – 3.50, 2 – 2.33

17.30 Wisła Kraków vs. Lechia Gdańsk: 1 – 3.20, X – 3.60, 2 – 2.22