Sędziowskie wałki, organizator w narożniku – trudno pokochać polski boks

Mieliśmy wczoraj „przyjemność” spędzić wieczór z galą bokserską, która odbywała się w Polsce. Zajrzeliśmy do Ełku, by zobaczyć, co dzieje się na krajowym podwórku i jak radzi sobie do niedawna wielki talent szermierki na pięści Michał Syrowatka oraz jego promotor, Dariusz Snarski. Wnioski po kilku godzinach ślęczenia przed telewizorem? Tego nie da się oglądać.

To znaczy da się oglądać boks, sam w sobie. Usiąść i emocjonować się kolejnymi rundami, bo pod tym kątem serio nie było najgorzej. Z racji tego jednak, że staramy się zawsze patrzeć na sport szerzej, znaleźliśmy kilka haczyków, które kompletnie nam się nie podobają. W narożniku Syrowatki bowiem, jako jego trener gościł bowiem… Snarski. Tak, Dariusz Snarski, który organizował całe wydarzenie.

Organizator gali. Ten, który pracował nad kartą walk, dobierał pięściarzy, negocjował z nimi kontrakty i zlecał swojej ekipie zabukowanie im hoteli oraz zorganizowanie przelotów do Polski. Ten sam Snarski, który omawiał z Atillą Kayabasim to wszystko, co wydarzyło się wczoraj w ringu w Ełku, koniec końców stanął po stronie swojego zawodnika, który rzecz jasna ma zrobić wszystko, aby ten pojedynek wygrać.

Okej, nie spodziewamy się, że nagle polski boks będzie mega profesjonalny i będzie to wyglądało jak u Eddiego Hearna. Nie oczekujemy logistyki jak w Ameryce i dopiętego wszystkiego na ostatni guzik jak w UFC. Chodzi nam jedynie o to, aby przeciętny widz, który dopiero zaczyna interesować się boksem, na samym początku nie dostał mocnego ciosu w twarz z rękawicy, na której widnieje napis „ustawka”. Wiecie, żeby Kowalski z Sandomierza wybierając pomiędzy wyjściem z dziewczyną do kina, na imprezę z kumplami czy na zakupowe szaleństwo w Black Friday miał logiczne argumenty w swojej głowie, że warto zostać w domu i poświęcić wolny wieczór na oglądanie gali bokserskiej.

Tak na logikę – walczy Polak. Z Ełka w Ełku. Z rywalem z zagranicy. Jego trenerem jest organizator całej gali, który wybierał przeciwnika, z którym przyjdzie mu się zmierzyć. Jak tu zbudować emocje? Jak wypełnić halę kibicami? W jaki sposób przekonać fanów, że warto? Jak zbudować atmosferę bokserskiego święta, które nie ma prawa się wydarzyć?

Jakie szanse miał Kayabasi żeby wygrać? Mógł znokautować Syrowatkę, nic innego nie wchodziło w grę. Gdyby tego nie zrobił, to nie miał jak wygrać. Sędziowskie wałki bowiem na każdej polskiej gali są regułą, która kłuje w oczy.

Syrowatka wygrał, a jeżeli Snarski będzie chciał, to wygra jeszcze 100 najbliższych walk. Wszystkie rzecz jasna w Ełku, z Darkiem w narożniku.