Szczery wywiad Mameda. „Moja podświadomość mnie gniotła.”

O depresji w sporcie pisano już wielokrotnie i za każdym razem wątek ten był szeroko komentowany przez środowisko, które bardzo angażuje się w tego typu tematy. Nie tak dawno temu Marek Plawgo przyznał, że nie może poradzić sobie z otaczającą rzeczywistością i jego przypadek był analizowany przez wszystkich psychologów w naszym kraju. Oferowano pomoc, która miała wyprowadzić naszego byłego płotkarza na lepszą drogę.

Nie tak dawno temu na jaw wyszedł fakt, że Mamed Khalidov, absolutna legenda KSW, zmaga się z problemami psychicznymi. Zawodnik z Olsztyna najpierw pomiędzy swoimi kolejnymi walkami robił sobie długie przerwy, aż w końcu, po dwóch porażkach z rzędu z Tomaszem Narkunem, postanowił odwiesić rękawice na kołku i pożegnać się ze sportem. Khalidov długo na emeryturze nie wytrzymał i już za niespełna dwa tygodnie powróci do białej klatki KSW. Jego przeciwnikiem będzie mistrz kategorii średniej, Scott Askham.

Równie często co o powrocie Mameda mówi się w ostatnim czasie o jego problemach, z którymi ten się zmagał, ale które w dalszym ciągu w pewnym stopniu mu towarzyszą. Sportowiec to człowiek twardy jak skała, którego nic nie jest w stanie złamać, prawda? Tylko w teorii. Khalidov przyznaje w rozmowie z Maciejem Turskim z Polsatu Sport, że w pewnym momencie posypał się jak domek z kart i nie był w stanie dłużej radzić sobie z tym wszystkim, co go otaczało. Mimo dobrobytu, sławy i popularności Khalidov nie był w stanie cieszyć się z każdego dnia i nie dostrzegał radości z prozy codziennego życia.

„Nie uważam, że to jest słabość i nie boję się o tym mówić. Jesteśmy ludźmi. Tak naprawdę istota ludzka z natury jest pełna słabości. Zawodnicy sportów walki nie są nadludźmi. Takie rzeczy też nas dopadają. Na co dzień zmagamy się z potwornym obciążeniem fizycznym, a do tego dochodzi spore obciążenie psychiczne. Z niektórych spraw nie zdajemy sobie sprawy. Do czasu. Wydawało mi się, że wieloma rzeczami się nie przejmuję, ale w środku, wewnątrz, moja podświadomość mnie gniotła. Z tego całego natłoku obowiązków nie zdawałem sobie sprawy, że zaraz coś mnie dopadnie. Sam zapędziłem się w takie miejsce. Nie umiałem oddzielić spraw istotnych od tych mniej ważnych. To był mój błąd. Trzeba dobrze się prowadzić także pod tym względem.”

To fragment pierwszej części wywiadu z Khalidovem, w której pada naprawdę bardzo dużo poważnych i mocnych stwierdzeń. Dla kibiców był czempion KSW to urodzony zwycięzca i człowiek, który na krajowym podwórku sięgnął niebios. W jego głowie jednak działo i dzieje się jednak bardzo dużo i mimo wielu sukcesów na koncie w dalszym ciągu pojawia się wiele myśli, które wprowadzają w zakłopotanie. Samo odejście na emeryturę było trudną decyzją, tak samo jak powrót do zawodowych startów. Czy Mamed najgorsze ma już za sobą? Dziś czuje się lepiej, ale nikt nie wie, co będzie jutro. Całkiem możliwe, że tuż przed walką znowu przyjdzie kryzys, który przełoży się na dyspozycję Polaka w klatce.

W jakiej formie psychicznej Mamed wyjdzie do klatki podczas KSW 52?

„W pewnym momencie zaczynasz zastanawiać się nad tym, czego ci brakuje. Zaczynasz płakać… w przenośni i dosłownie. Nie wiesz, co czeka cię dalej. Wydaje się, że wszystko jest dobrze, ale coś nie gra w głowie. Moim bodźcem, moim ratunkiem okazały się dzieci, moja rodzina. To jest niezwykle istotne. Aby wkoło otaczać się pomocnymi ludźmi. Dziękuję Bogu za to, że jestem szczęśliwym człowiekiem i mogę liczyć na wsparcie przyjaciół i rodziny” – kontynuuje Khalidov wyraźnie przygnębiony i poruszany rozmową na trudne dla niego tematy.

Gala KSW 52 już 7 grudnia i pewne jest jedno – znowu oczy całej Polski będą skierowane na Khalidova. Czy zawodnik z Olsztyna poradzi sobie z presją i czy da radę? Czy wyjdzie na prostą? Wszystkiego dowiemy się niebawem…