Wisła z Kubą wraca do gry: nowa miotła czy stary bałagan?

Jednym z najbardziej frapująco zapowiadających się niedzielnych spotkań jest bez wątpienia starcie z udziałem krakowskiej Wisły. Pogrążona w kryzysie Biała Gwiazda ma zamiar wykorzystać „efekt nowej miotły” i pod okiem nowego szkoleniowca rozpocząć marsz w górę tabeli – już pierwszy krok będzie jednak piekielnie trudny, bo Wiślakom przyjdzie zmierzyć się ze Śląskiem na jego stadionie (kursy forBET: Śląsk – 1.58, X – 4.20, Wisła – 5.80). Pod Wawelem muszą się jednak przyzwyczaić: łatwo już było.

Najłatwiej, oczywiście w teorii, w poprzedniej kolejce, kiedy na Reymonta zawitała Arka. Tydzień wcześniej Wisła przegrała w Bełchatowie z Rakowem, w sumie jej seria porażek z rzędu sięgnęła już ośmiu. Teraz przychodzą więc trudniejsze mecze: ze Śląskiem i Lechią, ale nowy opiekun ostatniej drużyny tabeli pełen jest entuzjazmu.

– Zarysował mi się obraz silnej mentalnie drużyny. Wszyscy byli skoncentrowani na naszym mikrocyklu i wypełniali zadania. Przeprowadzone rozmowy z zespołem i indywidualne pokazały, że piłkarze chcą „wziąć na klatę” odpowiedzialność za wyniki. To mnie pozytywnie nastraja do najbliższego meczu – wypalił na konferencji Artur Skowronek.

Oczywistym i zdecydowanym faworytem meczu są gospodarze, podopieczni Vítězslava Lavićki w przypadku zwycięstwa mogą wskoczyć nawet na drugą lokatę w tabeli. Ich dyspozycja na własnym obiekcie w tym sezonie jest tymczasem imponująca, w siedmiu meczach 4 razy zgarnęli komplet oczek, dorzucając 3 remisy. W przypadku ogrania Wisły, Śląsk w wirtualnej tabeli Ekstraklasy uwzględniającej wyłącznie mecze „u siebie” wskoczy na, a jakże, pierwsze miejsce!

Wygląda więc na to, że Biała Gwiazda „wybrała” sobie najgorszy moment na ewentualne przełamanie. Jest jednak jeden poważny argument na korzyść gości: w pełni zdrowia jest już Błaszczykowski. Otwarte jest jednak pytanie o jego formę, niezależnie od niej, wielce wątpliwe by Kuba rozegrał pełne spotkanie. – Musimy być mądrzy w obciążeniach dla Kuby, ale najważniejsze jest to, że nic mu nie dolega. Trenuje pod ciągłym obciążeniem i mamy go do dyspozycji – stwierdził nowy szkoleniowiec wiślaków. Sama obecność lidera na boisku powinna pozytywnie wpłynąć na drużynę – tak przynajmniej przekonują się kibice w stolicy Małopolski i trudno im się dziwić: w sytuacji Wisły oparcia i nadziei trzeba szukać wszędzie.

W drugim, a właściwie pierwszym, bo rozgrywanym o 15.00 niedzielnym meczu Jagiellonia podejmie Arkę, tu też zdecydowanie większe szanse są co oczywiste przyznawane gospodarzom (forBET: Jagiellonia – 1.71, X – 3.95, Arka – 4.90). Dla gdynian Jaga to jeden z najbardziej nieprzyjaznych rywali w całej lidze – ostatni raz Arkowcy wygrali w tej rywalizacji w 2017 roku i jest to ich jedyny triumf nad zespołem z Podlasia na przestrzeni jedenastu minionych spotkań. W lipcu w Trójmieście, przy okazji pierwszej kolejki sezonu, także gładko wygrała Jagiellonia, rozbijając gospodarzy 3:0. Także patrząc na wyniki i miejsce w tabeli obu drużyn, nie ma żadnych logicznych argumentów za tym, by w niedzielne popołudnie udało się Arce poprawić fatalny bilans, poza jednym: jesteśmy w Ekstraklasie.